Sto lat walki z bocianem, czyli „Zobaczyć łosia”, Agnieszka Kościańska

„Głupstwo. Najmniej ważna rzecz na świecie, póki w niej nie ma miłości.” Niespodziewanie właśnie te słowa Morozowa o seksie z mojego ukochanego „Łuku triumfalnego” Remarque'a przypomniały mi się w trakcie lektury „Zobaczyć łosia. Historia polskiej edukacji seksualnej od pierwszej lekcji do internetu” Agnieszki Kościańskiej. Chyba dlatego, że przez lata traktowano edukację seksualną właśnie jako najmniej ważną rzecz na świecie.

Wielki powrót Domenica Jordana, czyli „Diabeł w maszynie” Anny Kańtoch

Diabeł na wieży, zabawki diabła

Domenic Jordan powrócił po 13 latach nieobecności. Co prawda wydawnictwo Powergraph pokusiło się o pięknie opakowane wznowienie opowiadań Anny Kańtoch, ale na zupełnie nowe historie trzeba było długo czekać. Ale nieważne, bo już jest – nowy, piękny, ale po staremu mroczny i klimatyczny tom przygód Domenica Jordana, zatytułowany „Diabeł w maszynie”.

Sprawdzian z człowieczeństwa w wersji non fiction, czyli „Żeby umarło przede mną” i „Nie przywitam się z państwem na ulicy”

Żeby umarło przede mną

„Żeby umarło przede mną” i „Nie przywitam się z państwem na ulicy” to dwie książki,które trudno ze sobą zestawiać, ale obie głęboko mnie dotknęły. W swoim przekazie dotarły prosto do ciepłego, ciemnego wnętrza i mocno szarpnęły za nerwy. Poczułam je dotkliwie przede wszystkim jako matka dziecka z niepełnosprawnością. I teraz nie mogę ich z siebie strząsnąć, wciąż rozmyślam, analizuję, przeżywam. Obie tak samo potrzebne, choć przeżywane na zupełnie rożnych poziomach, okazują się przede wszystkim testem z naszego człowieczeństwa. Dla mnie ta pierwsza niesie ze sobą smutek, a druga – spokój.

Kruchość męskich relacji, czyli „Obcy w domu” Raja Shehadeh

Raja Shehadeh, palestyński pisarz i prawnik, znany jest w Polsce z książki „Palestyńskie wędrówki. Zapiski o znikającym krajobrazie”, która nominowana była do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego. „Obcy w domu” ma jeszcze bardziej autobiograficzny charakter. Jest to opowieść o ojcu i synu, dwóch bardzo bliskich i jednocześnie obcych ludziach mieszkających pod jednym dachem.

Przekozacka fantastyka, czyli „Hiob: Komedia sprawiedliwości” Roberta A. Heinleia

„Hiob: Komedia sprawiedliwości”, czyli czwarta odsłona Rebisowej serii „Wehikuł czasu”, to książka przekozacka. Może nie jest to najelegantsze określenie, ale doskonale pasuje mi do dzieła Roberta A. Heinleina.

„Niepełnia” i tajemnice białego domku, czyli Anna Kańtoch w najwyższej formie

Jak powszechnie wiadomo Anna Kańtoch jest znakomitą pisarką. Osobiście najbardziej lubię ją wersji kryminałów wydawanych przez wydawnictwo Czarne. Natomiast „Niepełnia”, o której dziś mowa, reklamowana była jako „kryminał nieoczywisty”. Szczerze mówiąc mam problem z tym określeniem, bo dla mnie ten tytuł to raczej świetnie (niemal wybitnie) skrojona obyczajówka z dreszczykiem. Coś na kształt „Szczęśliwej ziemi” Łukasza Orbitowskiego, bo cóż z tego, że trup pada już na pierwszej stronie, skoro w tym wszystkim chodzi o coś więcej niż tylko podejrzenie morderstwa.

Grecka tragedia w wersji współczesnej, czyli „Nietoperze. Aqua Velva” Leny Kitsopoulou

Zerkając na okładkę „Nietoperzy” greckiej pisarki Leny Kitsopoulou nie spodziewałam się przyjemnej lektury. To krwawiące serduszko na okładce od początku wzbudziło we mnie niepokój. Wiedziałam, że lekko nie będzie, ale nie przypuszczałam nawet, że na 176 stronach można zmieścić wszystko to, co w człowieku najgorsze.

Perełka splamiona krwią, czyli „Pokuta” Anny Kańtoch

Młoda, piekielnie utalentowana, z lekkim piórem i niczym nieograniczoną wyobraźnią. Kto? Anna Kańtoch, wiadomo. „Pokuta”, jej najnowszy kryminał to perełka splamiona krwią, powieść od której nie sposób się oderwać.

Grecja, jakiej nie znacie, czyli „Nienawiść to połowa zemsty” Emiliosa Solomou

Nic tak dobrze nie smakuje latem, jak literatura grecka. Szczególnie jeśli tak jak w przypadku tomu „Nienawiść to połowa zemsty” Emiliosa Solomou mamy do czynienia z grubym tomiszczem, nieśpieszną akcję i fabułą, która wytrąca z równowagi.

Labirynty słodkiej makabry, czyli trzeci tom „Nienawidzę Baśniowa” Skottiego Younga

Bez wątpienia Gertrude to moja ulubiona komiksowa bohaterka. I choć byłam pewna, że w trzecim tomie „Nienawidzę Baśniowa” zielonowłosa złośnica niczym mnie nie zaskoczy, to Gert zrobiła najdziwniejszą rzecz ze wszystkich dotychczas – zaczęła myśleć! O mamo, teraz to dopiero będzie się działo.

Ulotność chwil i opowieści, czyli „Doktor Bianko i inne opowiadania” Maćka Bielawskiego

Wydawnictwo Książkowe Klimaty wielbię głównie z dwóch powodów – literatury czeskiej i literatury greckiej, którą wydają. Mam swoich ulubieńców, których książki biorę w ciemno, ale chętnie sięgam też po zupełnie nieznane nazwiska, bo po prostu ufam wrocławskiemu wydawcy. Tym razem skusiłam się na niepozorny tomik Maćka Bielawskiego „Doktor Bianko i inne opowiadania”.

Komiksowe „dwójki”, czyli kontynuacja „Oblivion Song” i „Deadly Class”

komiks Oblivion Song, tom 2

 

Plan był taki, że odpuszczam „Oblivion Song” i „Deadly Class”, bo jedynki nieszczególnie mnie ujęły, jednak w akcie desperacji postanowiłam dać jeszcze jedną szansę komiksom Kirkmana i Remendera, dlatego skusiłam się na kontynuacje obu tytułów. Cóż, szału nie było, ale bawiłam się całkiem dobrze.

Godne zamknięcie serii, czy trzeci tom „Grass Kings” Matta Kindta i Tylera Jenkinsa

Tajemnica „Królestwa traw” została rozwiązana. Już wiemy jak to wszystko się kończy, możemy odłożyć trzy tomy na półkę i z satysfakcją podziwiać białe grzbiety. Tak, satysfakcja to dobre słowo. Ani przesadny entuzjazm, ani żal płynący z rozczarowania. Po prostu zadowolenie z dobrze napisanej i jeszcze lepiej narysowanej opowieści.

Rozpoznani po latach, czyli niezwykły album „Powstanie Warszawskie. Rozpoznani”

Film „Powstanie Warszawskie” z 2014 r. reklamowano jako pierwszy na świecie dramat wojenny non-fiction. Obraz pokolorowany i zmontowany z autentycznych materiałów nagrywanych w czasie powstania pozwala na 80 minut przenieść się do 1944 roku. Książka „Powstanie Warszawskie. Rozpoznani” może sprawiać wrażenie dodatku do filmu, ale w rzeczywistości to pięknie i solidnie wydany album o ludziach, których dopiero po latach udało się rozpoznać na zdjęciach z powstańczych kronik.

Wakacyjna odsłona Star Wars Komiks i Star Wars Legendy

Star Wars Komiks 3/2019 – Walka o kryształy

Wakacje bez „Gwiezdnych wojen” nie mogą się udać. A ponieważ niedawno ukazały się dwa nowe komiksy z tego uniwersum, to najwyższa pora przenieść się do odległej galaktyki i na pokładzie Sokoła Milenium ruszyć na spotkanie przygodzie.

„Jak nie zostałem poetą” Szczepana Twardocha - cytaty


czereśnie

Czas spędzony ze Szczepanem Twardochem nigdy nie jest czasem straconym. Zaczytując się w najnowszym zbiorze felietonów „Jak nie zostałem poetą” udało mi się odnotować kilka myśli, które chciałabym zachować na dłużej. Zapraszam na garść cytatów z najnowszej publikacji Twardocha.

Reportaż, który otwiera oczy i budzi wyrzuty sumienia, czyli „Na marne” Marty Sapały

„Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba

Podnoszą z ziemi przez uszanowanie

Dla darów nieba,

Tęskno mi, Panie.”


Pierwsze wersy „Mojej piosenki” Norwida dźwięczą mi w uszach od czasu lektury reportażu Marty Sapały „Na marne”. Dzięki zaangażowaniu autorki dostajemy garść ludzkich historii, które układają się w opowieść o skrajnościach. O naszej rozrzutności, oszczędności, szacunku do jedzenia i marnotrawstwie. Po odłożeniu książki na półkę jest mi zwyczajnie wstyd przed Norwidem, że troska o tę jego „kruszynę chleba” tak rzadko zaprzątała moje myśli.

Poruszające postapo w obrazkach, czyli „Reszta świata” Jean-Christophe Chauzy

W tematyce posapo trudno o świeżość i oryginalność, a jednak „Reszta świata” Jean-Christophe’a Chauzy ma w sobie coś niezwykłego, choć składa się z elementów, które literatura i popkultura przerabiały mnóstwo razy.

Nordycka przygodówka dla młodzieży, czyli drugi tom „Vei” Sary Elfgren i Karla Johnssona

Druga, a zarazem ostatnia część „Vei” spełniła pokładane w niej nadzieje. Dzieło duetu Elfgren/Johnsson to wciągająca rozrywka na przyzwoitym poziomie skierowana do nastoletnich czytelników. Dla starych wyjadaczy historia wojowniczki może być nieco naiwna, ale początkujący odbiorcy opowieści obrazkowych po lekturze „Vei” z pewnością złapią komiksowego bakcyla.

Garść komisów na ochłodę, czyli tom 1 „Nomen Omen” i „Fear Agenta” oraz piata część „ Odrodzenia”

Ufff, upał nie odpuszcza, myślenie spowalnia, a każdy marzy tylko o zimnych drinkach i chwilach świętego spokoju. W dni takie jak dziś szczególnie dobrze czyta mi się komiksy przygodowe, które gwarantują przyjemne skoki adrenaliny, a przy okazji nie nadwyrężają umysłu skomplikowanym myśleniem. Dlatego zapraszam na szybki przegląd dwóch miłych, leżakowych komiksów i jednego badziewia, przed którym szczerze ostrzegam. 

„Pusty las” Monika Sznajderman - cytaty

Wciąż gładzę okładkę książki „Pusty las” Monika Sznajderman, wracam do zaznaczonych fragmentów i czuję jak różne emocje ściskają mi serce. Wspaniała, niezapomniana proza, Zresztą przeczytajcie sami.

Najlepsza lektura na lato, czyli „Jurata. Cały ten szpas” Anny Tomiak

Nie ma na świecie piękniejszego miejsca niż Hel. Gdybym mogła, to zamieszałbym tam choćby jutro. W ogóle mam słabość do całego Półwyspu Helskiego, dlatego książka „Jurata. Cały ten szpas”, wydana niedawno przez Wydawnictwo Czarne, musiała trafić na moja półkę.

Motocyklowe postapo, czyli „Aleja potępienia” Rogera Zelznego

Trzeci tom wydany w ramach serii „Wehikuł czasu” okazał się najsłabszym z całego cyklu. To wcale nie znaczy, że „Aleja potępienia” Rogera Zelznego jest kiepską powieścią. Po prostu wypada nieco gorzej niż dwie poprzedniczki.

Wiele rzeczy jest możliwych, chociaż nie do pomyślenia, czyli „Drach Szczepana Twardocha

Czasami wyobrażam sobie co by było, gdybym musiała pozbyć się wszystkich moich książek. Z większością pewnie potrafiłabym się rozstać bez większego żalu, ale za nic nie oddałabym trzech tytułów. Jednym z nich jest „Drach” Szczepana Twardocha.

„Poniewczasie” Wita Szostaka - cytaty

Co prawda od czasu „Dzienników” Jarosława Iwaszkiewicza nie podoba mi się żaden dziennik, nieważne – prawdziwy, zmyślony czy powieściowy, jednak obok prozy Wita Szostaka nie potrafię przejść obojętnie. Choć podczas lektury „Poniewczasie” literackiego szału nie było, to udało mi się odnotować kilka myśli wartych zapamiętania. Zapraszam.

Inteligentna rozrywka na najwyższym poziomie, czyli „Koniec dzieciństwa” Arthura C. Clarke’a

Ze współczesnymi zjadaczami popkultury jest ten problem, że widzieliśmy już niemal wszystko. Trudno zaskoczyć nas czymś nowym i oryginalnym, dlatego tak dobrze wraca się do klasyki. Seria „Wehikuł czasu” bazuje głównie na sentymentalizmie, pozwala przypomnieć sobie powieści kultowe, przy których łezka się w oku kręci, a z piersi wydobywają się ciche westchnienia. Tak było w przypadku genialnych „Kwiatów dla Algernona” i tak jest z „Końcem dzieciństwa” Arthura C. Clarke’a.

„To nie deszcz, to ludzie” - cytaty z książki

Halina Birebnbaum, Monika Tutak-Goll

„To nie deszcz, to ludzie” należy do książek z serii niezapomnianych. Jeśli moja recenzja nie wsysaczy, żeby przekonać was do lektury, to posłuchajcie samej Haliny Birenbaum. Zapraszam na kilka cytatów z rozmowy, którą Monika Tutak-Goll przeprowadziła z tą niesamowitą kobietą.

Życie silniejsze od śmierci, czyli „To nie deszcz, to ludzie” - Halina Birenbaum w rozmowie z Moniką Tutak-Goll


Wśród wszystkich książek okołowojennych, których na polskim rynku wydawniczym ukazuje się mnóstwo, „To nie deszcz, to ludzie” jest tą, której absolutnie nie można przegapić. Szczera i osobista opowieść Haliny Birenbaum trafia prosto w serce czytelnika i zostaje w nim na zawsze.

Kameralna opowieść o życiowych rozczarowaniach, czyli „Zaklinacz deszczu” Jiříego Hájíčka


Literatura czeska nauczyła mnie, że nawet o błahych i przyziemnych sprawach można opowiadać w przejmujący sposób i choć „Zaklinacz deszczu” nie zaskakuje niczym szczególnym, to pozostawia po sobie przyjemne ciepło w okolicach serca.

Barcelońska przygodówka, czyli „Jazz Maynard” Raúla i Rogera

„Jazz Maynard” Raúla Anisa Arsísa i Rogera Ibáñeza to prawdziwy pełnokrwisty komiks sensacyjny. Kawał dobrze wymyślonej i rewelacyjnie narysowanej przygodówki o zadziornym muzyku jazzowym, który chce zerwać z przeszłością, ale jak to często bywa w takich sytuacjach, przeszłość sama się o niego upomina.

Deficyt miłości - „Rok koguta”, Tereza Boučková

Powieść „Rok koguta” Terezy Boučkovej wywołała w Czechach prawdziwą burzę, a samą autorkę oskarżono o rasizm i szerzenie nieprawdziwych opinii na temat adopcji. I faktycznie lektura zapisków Boučkovej podnosi ciśnienie i sprawia niemal fizyczny ból. Jednak nie mam ochoty ciskać w pisarkę kamieniami przykrych słów, bo uważam, że ta dość już wycierpiała. Należy jej się zwyczajny święty spokój i odrobina empatii. W końcu każdy z nas ma swoje granice wytrzymałości, a adoptowani synowie Boučkovej naruszyli je zbyt wiele razy.

Nowojorski bunt, szał, blichtr, czyli „Zbuntowany Nowy Jork. Wolność w czasach prohibicji” Ewy Winnickiej

Ewa Winnicka jest świetną reporterką, która wielokrotnie udowodniła, że w przejmujący sposób potrafi opowiadać o ludziach. „Był sobie chłopczyk” to jeden z najlepszych reportaży jaki kiedykolwiek czytałam. Tym razem w publikacji „Zbuntowany Nowy Jork. Wolność w czasach prohibicji” bohaterem Winnickiej jest tętniące życiem miasto.

Komiksowa sensacja dla dorosłych dzieciaków, czyli „Wojownicze Żółwie Ninja – Bodycount”

Pierwsza myśl po przeczytaniu „Bodycount”? To jest tak głupie, że aż śmieszne. „Wojownicze Żółwie Ninja” to moje dzieciństwo, choć znam je tylko z serialu animowanego z lat 90. Co nie zmienia faktu, że rzecz pokochana w dzieciństwie jest święta. Simon Bisley i Kevin Eastman nieco zszargali moją świętość. Jednak zrobili to z takim urokiem, humorem i dystansem, że w trakcie lektury płakałam ze śmiechu.

Wstrząsająca klasyka, którą trzeba przeczytać, czyli „Kwiaty dla Algernona” Daniela Keyesa

Dom Wydawniczy Rebis wystartował niedawno z nową serią „Wehikuł czasu”, która ma przypominać klasykę fantastyki i jej sztandarowych twórców. Na „dzień dobry” poznański wydawca zafundował nam mocne emocje zaczynając od wspaniałych i ponadczasowych „Kwiatów dla Algernona” Daniela Keyesa.

Z pamiętnika podglądacza ptaków, czyli „Plamka mazurka. Jak ptaki odmieniły moje życie” Marka Pióro

Książek o ptakach nigdy dość. Najnowszy tom z serii EKO Wydawnictwa Marginesy to publikacja napisana prosto z serca przez rasowego podglądacza. I choć „Plamka mazurka. Jak ptaki odmieniły moje życie” Marka Pióro nie spełnia wszystkich pokładanych w niej nadziei, to z pewnością warto zwrócić na nią uwagę.

Podszyta poezją opowieść o beskidzkiej wsi, czyli „Pusty las” Moniki Sznajderman

Miewam przebłyski czytelniczej intuicji, kiedy jedno zerknięcie na okładkę i tytuł wystarczą, żeby poczuć to coś i mieć pewność, że to będzie moja książka. Ważna, poruszająca i trafiająca prosto w serce. Dokładnie tak było w przypadku tomiku „Pusty las” Moniki Sznajderman. Jeszcze przed premierą wiedziałam, że muszę ją mieć. A kiedy w końcu zaczęłam czytać, to już po pierwszej stronie przepadłam z kretesem.

Coś miłego dla początkujących podglądaczy ptaków, czyli „ Atlas ptaków. Poradnik obserwatora” Katrin i Franka Heckerów

 

Są zawsze obok, jako stały element krajobrazu, na który nie zwraca się uwagi. Aż nagle coś zmienia i coraz głośniej zaczynamy słyszeć ptasie trele, dostrzegać kolor piórek, rozpoznawać maleństwa przelatujące gdzieś obok. I wtedy nie ma już odwrotu, bo każdy nowo dostrzeżony ptak budzi ekscytację oraz potrzebę nazwania gatunku. Ptasich atlasów i poradników jest mnóstwo, ale dziś chciałabym polecić Wam niewielkich rozmiarów „Atlas ptaków. Poradnik obserwatora”.

Źle pojmowana sprawiedliwość, czyli „Wypędzenie Gerty Schnirch” Kateřiny Tučkovej

„Wypędzenie Gerty Schnirch” Kateřiny Tučkovej, znanej polskiemu czytelnikowi ze znakomitych „Bogiń z Žitkovej”, to mocna i porażająca lektura. Poprzez opowieść o losach młodej dziewczyny, a później kobiety, Tučková próbuje rozliczyć swoich rodaków z powojennej traumy i wydarzeń, które doprowadziły do tego, że z ofiar zmienili się w katów.

Minimum treści, maksimum emocji, czyli „Pogromca wilków. Trzy duety literackie” Martina Pollacka i Christopha Ransmayra

Martin Pollack i Christoph Ransmayr – dwóch zasłużonych pisarzy austriackich, ten pierwszy dobrze znany polskiemu czytelnikowi, ten drugi nieco mniej. Obaj przyjechali do Polski w poszukiwaniu zaginionych historii. Stworzyli duet doskonały, który zaowocował niewielkim zbiorkiem zaledwie trzech reportaży, zatytułowanym „Pogromca wilków. Trzy duety literackie”.

Dobre, bo polskie, czyli cztery książki do czytania nie tylko od święta


Jestem wierna w miłości. Od lat kocham mojego męża, muzykę, która zachwyciła mnie w latach szczenięcych i moje książki, od których uginają się półki. Wśród tych ostatnich szczególnie cenię literaturę polską i polskich twórców. To po ich dzieła sięgam najczęściej. Taki mój przejaw patriotyzmu. Dlatego dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć krótko o czterech świetnych polskich powieściach, które warto czytać nie tylko od święta.

Fenomenalna powieść nie dająca się zaszufladkować, czyli „I dusza moja” Michała Cetnarowskiego

Rzadko sięgam po książki, które można zakwalifikować jako thriller albo sensację. Gdyby nie fakt, że „I dusza moja” Michała Cetnarowskiego sama wepchnęła się do mojej biblioteczki, to pewnie przegapiłabym ten świetny tytuł. Na tle typowych opowieści z gatunku, powieść wyróżnia się bardzo mocno rozbudowaną częścią obyczajową, bo zajmującą niemal połowę objętości. Ale właśnie fenomenalne kreacje bohaterów są najmocniejszą stroną prozy Cetnarowskiego.

Król falafela umiera, czyli „Krasnoludki nie przyjdą” Sara Shilo


Sara Shilo jest izraelską pisarką, autorką książek dla dzieci, laureatką wielu prestiżowych nagród. Jej powieść dla dorosłych czytelników „Krasnoludki nie przyjdą” ukazała się na polskim rynku dzięki wydawnictwu Czarne w świetnej, ale zamkniętej już serii „Nowa proza świata”.

Tak trudno być dzieckiem, czyli „Zniknąć” Petry Soukupovej

„Zniknąć” to pierwsza powieść mojej ulubionej czeskiej pisarki Petry Soukupovej, która ukazała się w Polsce. W tomie zawarte zostały trzy opowieści, które łączy wspólny motyw trudnych relacji rodzinnych. W końcu właśnie w tej tematyce Soukupová czuje się najlepiej i swoją prozą potrafi uderzyć tak celnie, że czytelnikowi brak tchu z emocji.

Najtrudniejsze sto dwadzieścia osiem stron w życiu, czyli „Oskarżona” Marielli Mehr

Mariella Mehr, urodziła się w Zurychu w 1947 r., jest z pochodzenia Jeniszką, czyli inaczej szwajcarską Romką. Malutka Marriella została odebrana matce zaraz po urodzeniu i oddana do zakładu psychiatrycznego dla upośledzonych niemowląt. Przez całe dzieciństwo tułała się po domach opieki, sierocińcach, rodzinach zastępczych, szpitalach, gdzie była wielokrotnie gwałcona i bita, poddawana elektrowstrząsom, trzymana w wannie z lodowatą wodą. Przeszła przez piekło, ale jakimś cudem udało jej się przetrwać. Literatura jest jej lekiem, terapią, formą radzenia sobie z rzeczywistością. Jej książki są ostre jak brzytwa, brutalne, poruszające, wstrząsające. Taka właśnie jest „Oskarżona”.

„Oberki do końca świata”, „Wróżenie z wnętrzności” i „Sto dni bez słońca”, czyli trzy literackie twarze Wita Szostaka

W maju ukaże się nowa książka jednego z moich najukochańszych pisarzy – Wita Szostaka. Czekam na kolejne olśnienie, zachwyt i ucisk w sercu, ale zanim to nastąpi wspominam trzy wcześniejsze powieści Szostaka. Zaskakująco różne, a jednak świetnie ze sobą współgrające, a przede wszystkim znakomite pod każdym względem.

Opowieści ku pokrzepieniu serc - „Anielskie opowieści dla duszy”, Eduard Martin

shih tzu, Tofik

Sugerując się okładką i tytułem tomiku „Anielskie opowieści dla duszy” spodziewałam się kolejnej książeczki o aniołach. Myliłam się, nie po raz pierwszy zresztą, bo dostałam znacznie więcej, niż mogłabym przypuszczać.

Śmierć bez tajemnic, czyli „Bez strachu. Jak umiera człowiek” Adam Ragiel i Magdalena Rigamonti

Pamiętam wywiad, który przeczytałam dobrych kilka lat temu. Jakiś człowiek opowiadał o swojej pracy balsamisty, o szacunku dla ludzkiego ciała i przygotowaniach do pochówku. Pamiętam jeszcze, że byłam w szoku, a ta rozmowa w pewien sposób zmieniła mój światopogląd. Dopiero w trakcie lektury tomu „Bez strachu. Jak umiera człowiek” uświadomiłam sobie, że przecież znam rozmówcę Magdaleny Rigamonti. Adam Ragiel jest tym człowiekiem, którego zwierzenia zrobiły na mnie kiedyś piorunujące wrażenie.


Śmierć to najczęściej statystyki w telewizji. Kolejny wypadek, jakiś kataklizm, ewentualnie wojna. I niech się dzieje co chce byle jak najdalej od nas. Nad tajemnicą śmierci zaczynamy się zastanawiać kiedy odchodzi ktoś bliski, a jego uporczywy brak łamie serce i wyciska łzy z oczu. Ale nawet wtedy o umieraniu myślimy w kontekście metafizycznym. Mało kto zastanawia się nad tym, co dzieje się z ciałem kiedy ustają wszystkie czynności życiowe i jak wygląda przygotowanie zwłok do ostatniego pożegnania. Z wywiadów Magdaleny Rigamonti dowiadujemy się kim są ludzie pracujący w zakładach pogrzebowych (na moim terenie nazywani łapiduchami), co pchnęło ich w kierunku tego zawodu i przede wszystkim jak wygląda praca balsamisty.

Na filmach w prosektorium najczęściej pracuje miły, uśmiechnięty pan z lekką nadwagą, który jednocześnie zajada się kanapką, kroi mózg do badań i rzuca „branżowymi” żarcikami. Adam Ragiel i jego współpracownicy nie maja nic wspólnego z hollywoodzkim wyobrażeniem człowieka z prosektorium. No może odrobina czarnego humoru się zgadza. Bo w tej pracy trzeba mieć przede wszystkim dystans. Umieć wyłączyć emocje i nie myśleć o zmarłym, który aktualnie leży na stole. Inaczej człowiek by zwariował. Najtrudniej jest z dziećmi, wiadomo, ale nawet do tego można przywyknąć.

Balsamista ma za zadanie dobrze przygotować ciało do pochówku, a nie płakać z rodziną zmarłego. Spokój i profesjonalizm przydają się bardziej niż łzy. A to wszystko z troski o tych, którzy zostają tutaj, na miejscu, muszą zorganizować pogrzeb i po swojemu przeżyć żałobę. Adam Ragiel i jego załoga robią wszystko, żeby nie przysparzać dodatkowych zmartwień pogrążonej w rozpaczy rodzinie. Żeby bliscy mogli godnie i w bezpiecznych warunkach pożegnać swojego zmarłego. W międzyczasie trzeba jeszcze zapytać jak babcia lubiła układać sobie włosy, jakim lakierem pomalować żonie paznokcie i co włożyć tacie do trumny. Prozaiczne pytania, które dla kogoś przezywającego stratę mają kolosalne znaczenie.

Adam Ragiel opowiada nie tylko o szczegółach swojej pracy, ale też o sobie i swoim prywatnym życiu. Dzieli się przemyśleniami natury egzystencjalnej, nawiązuje do tajemnicy istnienia i zdradza jak wygląd funeralny biznes w Polsce. Kiedy trzeba używa ostrych słów, ale najczęściej jest stoicko spokojny. Tego wymaga jego praca, ale chyba taką też ma naturę. Najbardziej ciekawiło mnie czy Adam boi się duchów. Takie pytanie też w końcu pada. Może jest irracjonalne i dziecinne, ale wypływa z naturalnego lęku przed śmiercią. Podobno balsamiści nie boją się zmarłych i przebywania w ich towarzystwie, bo w swojej pracy robią wszystko z myślą o nich. Tak, po lekturze książki wydaje mi się, że ta odpowiedź jest najbardziej naturalna.

Rozmowy, które przeprowadziła Magdalena Rigamonti są o tyle nietypowe, że autorka pozwala sobie na osobiste komentarze. W końcu wizyta w prosektorium była dla niej ogromnym przeżyciem. Dziennikarka nie wstydzi się swojego strachu, niepewności i najdziwniejszych myśli. Bez oporów dzieli się nimi z czytelnikiem. Doceniam jej otwartość, bo z własnej woli nie odważyłabym się przekroczyć progu prosektorium. Dzięki lekturze „Bez strachu. Jak umiera człowiek” mogłam podejrzeć pracę balsamistów przez okno, z bezpiecznej odległości i z jedną nogą wysuniętą do tytułu, przygotowana do natychmiastowej ucieczki. Każda rozmowa zapisana w tej książce jest na swój sposób ważna i wyjątkowa. Potrzeba odwagi, żeby sięgnąć po lekturę, ale gwarantuję, że nie będziecie żałować.
♥ ♥ ♥
Magdalena Rigamonti, Adam Ragiel, Bez strachu. Jak umiera człowiek, wyd. PWN, Warszawa 2015.
 

Nie ma nadziei? - „Pieniądze od Hitlera”, Radka Denemarková

Radka Denemarková zgarnęła za „Pieniądze od Hitlera” nagrodę Magnesia Litera (2007 r.), czyli prestiżowe literackie wyróżnienie przyznawane w Czechach. Z nagrodami różni bywa, ale po lekturze jej powieści nabrałam pewności, że Denemarková bez wątpienia zasłużyła na wyróżnienie. Na odwrocie okładki zacytowano wypowiedź autorki dla tygodnika „A2”:

„...współczesna literatura nie dostrzega trupów, które naród czeski ukrywa w szafie. Gdybyśmy ten pięknie zdobiony mebel otworzyli, to przywaliłby nas wszystkich. A ja dokładnie im się przyglądam i przymierzam je do ludzkich losów. (...) Nie chcę, żeby moje książki były deserem po kolacji. Chcę, żeby stanęły kością w gardle.”

Pisarka może być z siebie dumna, bo osiągała cel. Lektura „Pieniędzy od Hitlera” boli, staje w gardle i odbiera czytelnikowi nadzieję.

Pan pisarz i jego pies - „Podróże z Charleyem. W poszukiwaniu Ameryki”, John Steinbeck

W 1960 roku pięćdziesięcioośmioletni John Steinbeck, wybitny pisarz amerykański, wyrusza w podróż po Ameryce, aby sprawdzić jak zmienił się kraj od lat przez niego opisywany. Towarzyszy mu wierny przyjaciel - pudel francuski Charles le Chien, przez wszystkich nazywany Charleyem. Pisarz podróżuje ciężarówką z wymalowanym na boku imieniem „Rosynant”. Skojarzenie z rumakiem Don Kiochota oraz szesnastowieczna czcionka nie są tu przypadkowe. On i jego wierny przyjaciel Charley jak błędni rycerze ruszają przed siebie, żeby zobaczyć prawdziwą Amerykę.


Photobucket        

Mój Instagram