Z pamiętnika podglądacza ptaków, czyli „Plamka mazurka. Jak ptaki odmieniły moje życie” Marka Pióro

Książek o ptakach nigdy dość. Najnowszy tom z serii EKO Wydawnictwa Marginesy to publikacja napisana prosto z serca przez rasowego podglądacza. I choć „Plamka mazurka. Jak ptaki odmieniły moje życie” Marka Pióro nie spełnia wszystkich pokładanych w niej nadziei, to z pewnością warto zwrócić na nią uwagę.


Każdy, komu ptasie tematy są bliskie, na pewno choć raz trafił na bloga Plamka Mazurka, gdzie autor dzieli się swoimi przygodami związanymi z podglądaniem pierzastych przyjaciół. Krótkie, kontente i sympatyczne wpisy pana Marka cieszą również w wersji książkowej. Jednak zdaje się, że na papierze Pióro jest bardziej powściągliwy i pozwala sobie na mniej osobistych wywodów, niż na blogu. Jego specyficzny styl nie każdemu przypadnie do gustu, dlatego jeśli szukacie gawędziarskich bajań w stylu Wajraka, to możecie się zawieść, bo Marek Pióro jest bardziej lakoniczny i ostrożnie dobiera słowa.

Tomik „Plamka mazurka. Jak ptaki odmieniły moje życie” zaczyna się lekko i zabawnie, a po osobistym wstępie, dostajemy 79 rozdziałów uszeregowanych alfabetycznie. Każdy z nich, to krótka historia o konkretnym gatunku spotykanym w Polsce. Opowiadając o ptakach Pióro często odwołuje się do mitologii, biblii, ludowych wierzeń i porzekadeł, a nawet poezji i klasyki literatury. To zdecydowanie najciekawsze i najlepiej napisane fragmenty, do których warto wracać. To w nich autor rozwija skrzydła i udowadnia, że ma imponującą wiedzę na temat obiektu swoich zainteresowań.

Reszta jest najwyżej średnia. Bez wątpienia interesująca, ale na dłuższą metę nużąca. Dlatego należałoby dawkować sobie lekturę po kawałku, żeby nie przedobrzyć i nie poczuć zmęczenia materiałem. Wielka szkoda, że w całej publikacji zamiast nielicznych entuzjastycznych wtrąceń dostajemy cytaty. Duuuużo cytatów. Pióro niemal w każdym rozdziale przywołuje słowa Jana Sokołowskiego lub Władysława Taczanowskiego. Gdyby zliczyć wszystkie cudzysłowy, to pewnie obce fragmenty zajęłaby 1/3 objętości książki. Początkowo nie zwraca się na to uwagi, ale z czasem każdy kolejny cytat zaczyna irytować, bo przecież o tym wszystkim dałoby się powiedzieć własnymi słowami. Tym bardziej, że jak podejrzewam, miłośnicy ptaków mają któregoś z klasyków ornitologii na półce i mogą zerknąć do niego w każdej chwili.

Żeby zbytnio nie narzekać, zwróćmy uwagę na piękne, ołówkowe ilustracje, które prezentują się oszałamiająco. Subtelna okładka również robi wrażenie. Tylko treść odrobinę zgrzyta i pozostawia po sobie niedosyt. Co nie oznacza, że „Plamka mazurka” jest złą książka. Ptasiarze z pewnością znajdą w niej coś dla siebie. Jednak publikację Marka Pióro warto potraktować raczej jako miłą ciekawostkę, którą można poczytać w wolnych chwilach. Natomiast prawdziwych ptasio-literackich olśnień szukajcie u Staszka Łubieńskiego w tomiku „12 srok za ogon”.

♥ ♥ ♥
Marek Pióro, Plamka mazurka. Jak ptaki odmieniły moje życie, wyd. Marginesy, Warszawa 2019.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz