Goodbye Fairyland, czyli „Nienawidzę baśniowa, tom 4: Konali krótko i płaczliwie” Skottiego Younga

Cytując klasyka „Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym”. Skottie Young zakończył serię „Nienawidzę Baśniowa” w doskonałym momencie, choć wciąż mam poczucie, że stać go na więcej. Pewnie całą historię dałoby się ciągnąć jeszcze przez jakiś czas, ale lepiej czuć lekki niedosyt, niż przesyt konwencją. Co nie zmienia faktu, że będę za ciastolnym Baśniowem i wszystkimi lukrowańcami tęsknić.


Gert trafiła do piekła, ale po wszystkich swoich przygodach trudno ją czymkolwiek zadziwić. Diabeł wymyśla szatański plan i wysyła dziewczynę w miejsce jej największej męki. Z kolei nad Baśniowem gromadzą się czarne chmury. I to dosłownie. Apokalipsa wisi w powietrzu i zdaje się, że jedyną osobą, która może ocalić tęczową krainę jest Gertrude.

Nasza bohaterka w różowej kiecuni trochę cichnie w ostatnim tomie swoich przygód. Dzięki temu Larry i Duncan Smok mogą się wykazać. Obaj zaliczą kilka spektakularnych akcji, ale choćby nie wiem jak się starali, to całe show i tak kradnie im każde pojawienie się Gertrude na kartach komiksu. Bo to ten moment, w którym Gert doskonale wie jakie są jej mocne strony, zna swoja wartość i w końcu wykorzystuje pełnię swoich możliwości. Jest świetna, bawi się przy tym przednio, a czytelnik razem z nią. Samo zakończenie jest rozbrajające i tak życiowe, że aż śmiech grzęźnie w gardle.


Patrząc na serię całościowo najlepszym tomem wciąż pozostaje dla mnie trójka, bo okazała się największym zaskoczeniem. Na tle pozostałych części czwórka wypada stabilnie i przyjemnie, lecz bez większych fajerwerków fabularnych. Natomiast językowo ta część to prawdziwe mistrzostwo. Dobra „językowo” brzmi zbyt inteligencko, tym bardziej, że chodzi mi o soczyste bluzgi, którymi ciska Gertrude. Szczególnie początek robi wrażenie i zachwyca wszystkimi ofujałymi przekleństwami. Fanfary dla Marcelego Szpaka, bo jego przekład jest wyśmienity i zasługuje na najwyższe uznanie.

„Nienawidzę Baśniowa” to jedna z najfajniejszych serii w ofercie Non Stop Comics. I cóż z tego, że całość nie jest szczególnie ambitna, skoro sprawia większą radość niż tabliczka czekolady o poranku. Błyskotliwe połączenie różowej słodyczy z krwistą makabrą sprawdza się doskonale, bawi, cieszy oko i pozwala na kilka chwil rozkosznej przyjemności. Polecam szczególnie tym dorosłym, którzy postanowili nigdy nie dorastać.

♥ ♥ ♥
Skottie Young, Nienawidzę baśniowa, tom 4: Konali krótko i płaczliwie (tyt. oryg. I Hate Fairyland, vol. 4: Sadly Never After), tłum. Marceli Szpak, wyd. Non Stop Comics, Katowice 2019.

Komentarze


Photobucket        

Mój Instagram