Inteligentna rozrywka na najwyższym poziomie, czyli „Koniec dzieciństwa” Arthura C. Clarke’a

Ze współczesnymi zjadaczami popkultury jest ten problem, że widzieliśmy już niemal wszystko. Trudno zaskoczyć nas czymś nowym i oryginalnym, dlatego tak dobrze wraca się do klasyki. Seria „Wehikuł czasu” bazuje głównie na sentymentalizmie, pozwala przypomnieć sobie powieści kultowe, przy których łezka się w oku kręci, a z piersi wydobywają się ciche westchnienia. Tak było w przypadku genialnych „Kwiatów dla Algernona” i tak jest z „Końcem dzieciństwa” Arthura C. Clarke’a.


Akcja powieści rozgrywa się w odległej przyszłości, choć słychać w niej echa zimnej wojny. Ludzkość z przejęciem obserwuje walkę USA i Rosji szykujących się do podboju kosmosu. Okazuje się jednak, że obcy są szybsi, bo pewnego dnia nad największymi miastami na całym świecie pojawią się gigantyczne statki kosmiczne. Po jakimś czasie rzeczywistość zaczyna się klarować, a znajomość ze Zwierzchnikami przynosi ludziom mnóstwo korzyści. Przybysze kończą z wojnami i doprowadzają do powszechnego dobrobytu na świecie. Już nikt nie jest biedny ani głodny. Sielanka, z której większość jest zadowolona. Tylko niektórzy zdają sobie sprawę z tego, że nie ma nic za darmo i obcy w końcu wystawią ludzkości rachunek.

Wariacji na temat kosmitów było w literaturze, filmie i komiksie mnóstwo, jednak dla mnie ufoludki niezmiennie kojarzą się z „Archiwum X”. Wersja Clarke’a jest w jakiś sposób przełomowa, bo pisarz miał świetny pomysł na stworzenie inteligentnych i kulturalnych obcych, z manierami brytyjskiego dżentelmena. Mogłabym przysiąc, że Zwierzchnicy mówią z brytyjskim akcentem, a kontrast związany z ich wyglądem tylko potęguje poczucie niesamowitości. Narodowość autora bije niemal z każdej strony i odzwierciedla się w eleganckim sposobie prowadzenia narracji oraz konsekwentnym, powolnym budowaniem napięcia. Nie ma tu miejsca na zamęt i niepotrzebne sceny akcji. Clarke przez cały czas panuje nad sytuacją i koncertowo gra na emocjach czytelnika, a także zmusza go do rozmyślań nad kondycją świata.
„Żadna utopia nie zadowoli wszystkich. Gdy warunki życiowe człowieka poprawiają się, podnosi poprzeczkę i nie zadowala się już wiedzą ani stanem posiadania, które kiedyś wydawały mu się niemożliwym do spełnienia marzeniem. Nawet kiedy osiągnie już wszystko, co mógł mu zaoferować świat, pozostają jeszcze głębie umysłu i tęsknoty serca.”
„Koniec dzieciństwa” to powieść ponadczasowa i wyjątkowa pod każdym względem. Autor czaruje niepowtarzalnym klimatem, a najazd obcych staje się dla niego ledwie pretekstem do rozważań na temat ludzkości, naszych potrzeb, dróg rozwoju, moralności. Clarke prowokuje biblijną powierzchownością Zwierzchników, która w dzisiejszych czasach może nie szokuje, ale doskonale wpisuje się w intelektualny wydźwięk całości. Zakończenie zaskakuje i zajmuje myśli czytelnika przez długi czas po lekturze. Mówiąc najkrócej „Koniec dzieciństwa” to inteligentna rozrywka na najwyższym poziomie. Polecam!

♥ ♥ ♥
Arthur C. Clarke, Koniec dzieciństwa (tyt. oryg. Childhood's End), tłum. Zbigniew A. Królicki, Andrzej Sawicki, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2019.

Komentarze


Photobucket        

Mój Instagram