Greckie wakacje, czyli trzy powieści utkane z szumu morza

Nie wiem co takiego ma w sobie literatura grecka, powieści z greckiego kręgu językowego za każdym razem miażdżą mi serce i poruszają duszę. Nie wiem, czy tamtejsi pisarze posiadają wiedzę o świecie niedostępną zwykłym śmiertelnikom, czy to działanie wszechobecnego morza, szumu fal i bliskości nieba sprawią, że zwykłe słowa układają się w tak piękne zdania. A może duchy dawnych pisarzy, poetów i filozofów błądzą gdzieś pomiędzy wyspami i szepczą do ucha współczesnym literatom. Ale żeby nie odpłynąć za daleko w marzeniach serdecznie zapraszam na przegląd trzech greckich powieści, które warto czytać nie tylko latem. 


Akcja „Dziennika zdrady”, cypryjskiego pisarza Emiliosa Solomou, rozgrywa się na maleńkiej wysepce Kufonisi na Cykladach. Profesor Jorgos Dukarelis wspomina przeszłość i przełomowe dla siebie wydarzenia, które rozegrały się na wyspie 20 lat wcześniej. Przed laty Dukarelis prowadził tutaj wykopaliska, a jego zespół odkrył szczątki młodej dziewczyny, zamordowanej ponad 5 tysięcy lat temu. Znalezisko zrobiło z niego gwiazdę współczesnej archeologii. Przy okazji profesor wplątał się w romans ze swoją studentką i ta zdrada zmieniła wszystko w jego życiu. 

Powieść Emiliosa Solomou to dla mnie poezja zapisana prozą. Piękna, melancholijna próba oswojenia przeszłości i przyszłości. Bo teraz jest niepewne, kruche i delikatne jak skrzydła motyla. Wystarczy jeden nieostrożny ruch, żeby je zniszczyć. Dukarelis tkwi w próżni, nie wie co będzie jutro, boi się o każdy kolejny dzień, dlatego ucieka na Kufonisi. Sam nie wie, dlaczego postanowił wrócić do tego miejsca, ale magia wyspy go wzywa, czaruje i zmusza do zrobienia rachunku sumienia. Dlatego profesor raz jeszcze wraca we wspomnieniach do upalnych dni i oszałamiających nocy, które sprawiły, że później już nic nie było takie samo.

„Ludzka natura okazuje się bardzo odporna na upływ czasu, jest taka sama jak przed czterema czy pięcioma tysiącami lat. Jeśli coś się zmieniło, to codzienność. Człowiek odmienił swoje środowisko, ale nie siebie.” (s. 219)
„Dziennik zdrady” to odrobinę smutna i melancholijna opowieść o miłości i przeszłości. Po mistrzowsku skonstruowana historia o ludzkiej naturze, która od wieków pozostaje niezmienna. A nad bohaterami wciąż wisi antyczne fatum, które determinuje ich wybory i kładzie się cieniem na przyszłości. Dukarelis rozlicza się z przeszłością, a w jego opowieści można wyczuć odrobinę żalu i goryczy, że wszystko potoczyło się w ten sposób. Bo niektóre rozmowy można było przeprowadzić wcześniej, a wydarzenia rozegrać w inny sposób. W najważniejszych momentach zabrakło odwagi i stanowczości, więc inni pokierowali jego życiem, a on przyjął ten los bez słowa skargi. Proza Solomou wzbudziła mój zachwyt i niepokój, zasiała tęsknotę w sercu i sprawiła, że miałabym ochotę rzucić wszystko i ruszyć na Kufonisi, żeby odnaleźć ślady bohaterów.

♥ ♥ ♥
Emilios Solomou, Dziennik zdrady (tyt. oryg. Hμερολóγιο μιας απιστiας), tłum. Ewa T. Szyler, wyd. Książkowe Klimaty, Wrocław 2015. 


Agrigento to malownicze, sycylijskie miasteczko, które w czasach starożytnych było potężnym Akragas. Historia odbiła na nim swoje piętno, a z lat świetności pozostały jedynie zabytki. To również miejsce urodzenia wybitnego filozofa Empedoklesa, którego losy bada miejscowy doktor Pauzaniasz Anchite. Pod niebem Agrigento splatają się losy wspominanego doktora, jego córki, przyjaciół i ukrywającego się przed światem Gaetano.

Niezwykłość „Agrigento” nie tkwi w opowieści rozgrywającej się na kartach powieści, ale w sposobie jej przedstawienia. Fabuła rozwija się powoli i rytmicznie. Sama historia, choć ciekawa, nie ma większego znaczenia, bo styl autora wystarcza, żeby zatopić się w powieści. Specyficzny, poetycki język wciąga czytelnika bez reszty, zachwyca i intryguje, a niespieszna narracja rozleniwia, sprawia, że prozę Kostasa Hatziantoniou chce się czytać powoli i z rozmysłem smakując każde zdanie.

„Pamięć żywi się cierpieniem i wymaga przestrzeni pustego domu. On jednak chce wierzyć, że czas zatoczy koło, a potem znów nadejdą dobre dni. Jego myśli znów się wyklarują i nie będzie potrzebował już żadnej magii.”
„Agrigento” to pięknie napisana, ale specyficzna powieść, która nie każdemu przypadnie do gustu. W prozie Hatziantoniou miłość i pragnienie szczęścia splata się z porachunkami mafijnymi i zwyczajną codziennością, jeszcze bardziej podkreślając samotność i indywidualizm bohaterów. Całość tchnie melancholią, zachwyca bajeczną scenerią, rozgrzewa ciepłem sycylijskiego słońca. Wszyscy spragnieni piękna z pewnością docenią walory „Agrigento”. W końcu nie bez powodu Kostasa Hatziantoniou zdobył Europejską Nagrodę Literacką w 2011 roku.

♥ ♥ ♥
Kostas Hatziantoniou, Agrigento (tyt. oryg. Αγκριτζέντο), tłum. Karolina Berezowska, wyd. Książkowe Klimaty, Wrocław 2014. 


Akcja powieści „Imaret. W cieniu zegara” Yiannisa Kalpouzosa rozgrywa się w 1854 r. w greckiej Arcie. Tej samej nocy, po sąsiedzku, rodzi się dwóch chłopców – Grek i Turek. Liondos i Necip. W tym samym czasie zostaje zamordowany ojciec Lionidosa, po którym malec dziedziczy imię. Chłopcy dorastają razem, wykarmieni piersią przez matkę Necipa, stają się sobie bliżsi niż bracia. Początkowo ich przyjaźń traktowana jest na zasadzie zabawnej ciekawostki, bo nikt nie wierzy, że więź chłopców przetrwa kolejne niespokojne lata. Ale Necip i Lionidos cały czas trzymają się razem i wszystko wskazuje na to, że nikt i nic nie są w stanie zniszczyć ich przyjaźni.

Dziewiętnastowieczna Arta za panowania Turków jest bardzo niespokojnym miejscem. Na tej samej ziemi żyją wspólnie Grecy, Ottomani i Żydzi. Różne kultury, zwyczaje i wyznania zachowują swoją odrębność, a ludzie na co dzień żyją w cichej zgodzie i spokoju. Jednak wielka historia upomina się o swoje. Grecy walczą o przejęcie władzy nad tym terenem, dlatego co jakiś czas wybuchają mniejsze, bądź większe konflikty. Necip i Lionidos bawią się wspólnie z dwoma żydowskimi braćmi. Dla dzieci nie istnieją żadne bariery, a przyjaciele uczą się wzajemnej tolerancji i bez wahania chronią się nawzajem. Ich przyjaźń jest na tyle niezwykła, że z czasem zaczyna kłuć w oczy miejscowych. Ludzie coraz częściej patrzą na siebie wilkiem, zacierają się dawne sympatie, a nierozłączni, szanujący się wzajemnie chłopcy są jak wyrzut sumienia, który boli i irytuje.
„Miłość to koszula z ognia… – powiedział dziadek Ismael, zanim nas opuścił. – I tam, gdzie płonie, spalasz się i ty.”
Yiannis Kalpouzos doskonale wyważył proporcje, dopuścił do głowy obu bohaterów, dzięki temu czytelnik poznaje historię przyjaźni obu chłopców z ich osobistych relacji. Narratorzy wymieniają się z każdym rozdziałem, komentują ze swojej perspektywy te same wydarzenia, albo dopowiadają ciąg dalszy. Ich opowieść jest niezwykle drobiazgowa. Przed oczami czytelnika wyrasta greckie miasteczko z całą swoja intensywnością, bogactwem smaków, zapachów i kolorów. Akcja toczy się powoli, ale dzięki niesfornym bohaterom w powieści przez cały czas coś się dziej, a odbiorca nawet nie zauważa kiedy zaczyna traktować chłopców jak bliskich swemu sercu przyjaciół. Ważnym bohaterem jest też sama Arta, czyli prawdziwy tygiel kultur oraz zamkowy zegar, który nie tylko odmierza czas, ale również czuwa nad miastem i jego mieszkańcami.
„Ale życie, jak zwykł mówić dziadek Ismael, może rzucić na kolana i dobić pięścią, ale zna swoje sposoby i na to, byś znowu powstał.”
W powieści Kalpouzosa nie ma nic spektakularnego. Akcja toczy się powoli i spokojnie, ale „Imaret. W cieniu zegara” hipnotyzuje i wciąga bez reszty. Greckie słonce rozleniwia, a miasteczko kusi swoim swojskim klimatem. Mistrzowsko poprowadzona narracja sprawia, że odłożenie książki na polkę sprawia niemal fizyczny ból. Całość, tak jak grecka mozaika, składa się z mnóstwa drobnych elementów. Każdy z nich jest wyjątkowy, ale dla mnie najlepsza była historia pierwszej miłości Necipa. W trakcie lektury tego fragmentu serce chciało mi wyskoczyć z piersi. Doskonały styl pisarza (brawa za tłumaczenie!) i wciągająca fabuła sprawiają, że „Imaret. W cieniu zegara” to literacka uczta na najwyższym poziomie. Wymagający czytelnicy z pewnością będą usatysfakcjonowani.
„- Daj mu pocierpieć. Na tym też polega życie.
- Życie to ból – skwitowałem.
- Wszystko składa się na życie. Co tylko powoduje, że czujesz, i co doświadcza swą siłą. Przemyśl to dobrze i dopiero potem mów.”
♥ ♥ ♥
Yiannis Kalpouzos, Imaret. W cieniu zegara (tyt. oryg. Ιμαρέτ: Στη σκιά του ρολογιού), tłum. Ares Chadzinikolau, wyd. Książkowe Klimaty, Wrocław 2014.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz