Labirynty słodkiej makabry, czyli trzeci tom „Nienawidzę Baśniowa” Skottiego Younga

Bez wątpienia Gertrude to moja ulubiona komiksowa bohaterka. I choć byłam pewna, że w trzecim tomie „Nienawidzę Baśniowa” zielonowłosa złośnica niczym mnie nie zaskoczy, to Gert zrobiła najdziwniejszą rzecz ze wszystkich dotychczas – zaczęła myśleć! O mamo, teraz to dopiero będzie się działo.


Dorosła, wredna i sfiksowana baba w ciele małej dziewczynki biega z toporem po krainie puchem i różem płynącej, rzuca przekleństwami i robi rozpierduchę na każdym kroku. A ponieważ bajkowa konwencja wymusza cenzurę, to wszystkie bluzgi są do bólu słodkie i prześmieszne. Takie rzeczy tylko u Skottiego Younga. A ponieważ to już trzeci tom, to podejrzewam, że spotykamy się w miłym gronie wielbicieli Gertrude. Jeśli dotychczas nie zachwyciła kogoś ta komediowo-makabryczna stylistyka, to już go pewnie nie przekonam. Bo „I Hate Fairyland” albo się uwielbia, albo nie znosi. Furiatka w różowej sukienusi nie pozostawia nikogo obojętnym, dlatego na letnie uczucia nie ma tu miejsca.

W trójce nasza urocza Gert spotyka swoją wielką idolkę na czymś w stylu baśniowego konwentu, ale kontakt twarzą w twarz nie przebiega tak, jak zielonowłosa sobie wyobrażała. Chwile później to rozczarowana protagonistka staje się obiektem uwielbienia swojej psychofanki. No i niby fajnie być podziwianym, a jednak od razu wiadomo, że z tego będą jakieś kłopoty. Na horyzoncie złośnicy wciąż majaczy tylko jeden cel – powrót do domu. Żeby go osiągnąć dziewczyna postanawia w końcu uruchomić rozum i strategiczne myślenie, a nie machać na oślep toporem. Rozkminy Gertrude, choć nie zawsze słuszne, doprowadzą ją i nas do naprawdę zaskakującego finału. 
 
Do zakończenia serii został nam jeszcze jeden tom, który zapowiada się fantastycznie. Ogólnie cała seria jest wyśmienita, ale trójka wybija się na prowadzenie. Nawet pierwszy tom, który zaskakiwał stylistyką nie był tak świetnie skrojony jak najnowsza część „Nienawidzę Baśniowa”. Może dlatego, że dużo tu czarnego humoru, aktów desperacji ze strony Gert i Larry’ego, które objawiają się choćby tym, że bohaterka postanawia zmienić front i w końcu być grzeczną dziewczynką. Na efekty nie trzeba długo czekać, a zakończenie tomu sprawia, że czytelnikowi opada szczęka. A akcja z dzidziusiem miażdży i jest najlepszą sceną ever ze wszystkich części.

Tłumaczenie komiksu to osobna kwestia, o której trzeba wspomnieć. Marceli Szpak zrobił genialną robotę, którą widać przede wszystkim w przekładzie przekleństw. Och, jakie to jest dobre. Te wszystkie fuje, wafle, ciastolenia, zachrupia i glizdy. No przecież to sama radość rzucać takimi słodkościami w chwilach wzburzenia. „Nienawidzę Baśniowa” to błyskotliwe i szalone połączenie słodyczy, makabry i pokręconego humoru. Tylko dla dorosłych, choć nie do końca normalnych czytelników ;)
    ♥ ♥ ♥
    Skottie Young, Nienawidzę baśniowa t.3 Grzeczna dziewczynka (tyt. oryg. I Hate Fairyland, Vol. 3: Good Girl), tłum. Marceli Szpak, wyd. Non Stop Comics, Katowice 2019.

      Komentarze


      Photobucket        

      Mój Instagram