„Madonna Świętego Łukasza. Skarb odnaleziony w Rzymie” Paula Badde to książka, którą czyta się z zapartym tchem jak najlepszą powieść. Autor łączy w swojej narracji gawędziarski styl z reporterskim wyczuciem i profesjonalizmem tworząc spójną opowieść, od której nie sposób się oderwać.
Zawsze z przyjemnością sięgam po komiksy, bez względu na gatunek. Obyczajowe, przygodowe, horrory, kryminały, te dla dzieciaków lub typowo dla dorosłych – biorę! Jednak opowieści graficzne na podstawie Biblii za każdym razem są dla mnie zaskoczeniem, choć czytałam już kilka tego typu tytułów. I nie chodzi o to, że nie podoba mi się przerabianie na komiks Pisma Świętego, bo podoba, ale jakoś nie przestaje mnie to zadziwiać w pozytywny sposób. Ostatnimi czasy przeczytałam dwie tego typu publikacje – „Hioba” i „Apokalipsę”.

Dziś przypada wspomnienie Ignacego Loyoli, patrona mojego syna. Z tej okazji Ignacy poleca książkę o jeszcze innym Ignacym – dobrym człowieku, biskupie diecezji siedleckiej, kandydacie na ołtarze.
Wróciłam do Łubieńskiego po dziesięciu latach od naszego pierwszego spotkania i natychmiast przypomniałam sobie dlaczego tak bardzo uwielbiam „Dwanaście srok za ogon”. To nic, że mam pierwsze wydanie, bo to nowe z ilustracjami jest wyjątkowo piękne, a przy okazji daje pretekst, żeby po raz kolejny przeczytać eseje Staszka i na nowo zakochać się w ptakach.
Bez nadziei nie sposób żyć. Nawet kiedy robi się najtrudniej, kiedy wiara i miłość zawodzą (jak pisał ks. Jan Twardowski” „są takie chwile kiedy się odchodzi / od Aniołów Stróżów nawet Cherubinów / od tych co wysoko/ od tych co w pobliżu - do Jezusa człowieka/ niziutko na ziemi”), to nadzieja jest tym, co trzyma człowieka w ryzach, nawet jeśli wydaje mu się, że tego co rozbite już nie uda się posklejać.
Antoine de Saint-Exupéry pisał, że: „Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać”. Ta myśl jest motywem przewodnim drugiego tomu „Trylogii Różanej” autorstwa Jagody Kwiecień.
Wdzięczność to temat, który od dłuższego czasu we mnie pracuje. Każdego dnia staram się znaleźć coś, za co mogę dziękować, co bardzo dobrze działa na moje rozchwiane nerwy. Dziennik wdzięczności autorstwa Kate Circle pomaga mi dostrzegać iskierki dobra w codzienności, dlatego bardzo się cieszę, że Kasia stworzyła również tożsamy dziennik przeznaczony dla dzieci.
Książka „Objawienia ks. Jerzego Popiełuszki we Włoszech” od pierwszego wejrzenia zachwyciła mnie swoją okładką, grafik zrobił naprawdę fantastyczną robotę. Natomiast jeśli chodzi o treść, to byłam nastawiona bardzo sceptycznie. I wcale nie chodzi o to, że nie wierzę w świętych obcowanie, bo wierzę, ale regularne objawienia od kilkunastu lat? Dziwne. A jednak kiedy zaczęłam czytać, to wpadłam po uszy. Jestem oszołomiona i oczarowana tą opowieścią, przesłaniami księdza, a także osobą Francesci Sgobbi.
„Zaplątani w pępowinę. Jak odnaleźć siebie w relacji z rodzicami” to bardzo ważna i potrzeba, ale jednocześnie niełatwa książka. Autorka używa prostych słów, opowiada obrazowo i podaje wiele przykładów z życia, dlatego zrozumienie treści nie sprawi nikomu kłopotu. Trudność tej książki polega na emocjach, których dotyka, na sytuacjach i wydarzeniach z dzieciństwa czy dorosłego życia, które w jakiś sposób bolą.
„Święty Antoni z Padwy, którego słuchały nawet ryby” Katarzyny Tempes to książka, którą czyta się z szerokim uśmiechem. Śliczna i ciepła opowieść o ojcu Antonim rozgrzewa serduszko i inspiruje do pięknego życia.
To była historia jak z filmu. Ona i on, dobrze wykształceni, oczytani, kulturalni ludzie, szczęśliwi i zakochani. To tak na pierwszy rzut oka, bo pomiędzy nimi rósł mur. Ona wierzyła głęboko, on był wojującym ateistą. A jednak ich układ działał. Raz lepiej, raz gorzej, ale działa.
Niektóre znajomości potrafią docisnąć do podłogi. Zerwana przyjaźń, zawiedzione nadzieje, które się z nią wiązały, utrata zaufania, poczucie krzywdy i osamotnienia oraz myśl, że ktoś egoistycznie użył mnie do swoich celów, a później porzucił bez słowa lub z użyciem słów, których nikt nie chce usłyszeć na swój temat. Szczęśliwi, którzy nigdy tego nie doświadczyli.
„Trędowate kobiety czyszczą ryż” to ostatnia książka Pawła Smoleńskiego, a właściwie kawałek książki, bo pracę nad całością przerwała śmierć autora w maju 2023 r. Motywem przewodnim reportażu miała być choroba Hansena, jej konsekwencje oraz odbiór w różnych miejscach na świecie. Udało się napisać tylko część związaną z Indiami, a Maria Fredro-Smoleńska zadbało o to, żeby tekst ukazał się drukiem.

Swego czasu powieść „Kolekcjoner śniegu” zrobiła na mnie kolosalne wrażenie i stała się jedną z ulubionych książek 2023 r., dlatego bardzo czekałam na nowe dzieło Jana Štiftera i w końcu jest! „Café Groll” czaruje malutkim i urokliwym wydaniem, kuszącymi ilustracjami i odjechaną fabułą o lekarzu dziewcząt z domów publicznych.
Od czasu „Dwunastu srok za ogon” kocham pisanie Staszka Łubieńskiego. Jego styl, elokwencję, wrażliwość i pewnego rodzaju romantyzm w patrzeniu na świat. Pewnie nie jestem obiektywna, ale powiedzieć, że najnowsze „Drugie życie Czarnego Kota” jest książką wspaniałą, to nic nie powiedzieć, bo to dzieło wyjątkowe w każdym calu, napisane z czułością i zachwytem nad dzikim życiem wielkiego miasta.

Doskonale pamiętam jak wielkie wrażenie zrobiła na mnie poprzednia książka Małgorzaty Król na temat świętych kobiet, którą czytałam kilka lat temu. Autorka ponownie wraca do tego tematu, jednak tym razem w publikacji „Chcę być święta! Opowieści o kobietach Boga” przybliża sylwetki dziesięciu pań, które dopiero czekają na oficjalną aureolkę z Nieba.
Mam słabość do książki na temat świętych, bo nie tylko dają okazję do poznania ciekawych i nietuzinkowych ludzi, ale też łączą moje osobiste zamiłowanie do literatury faktu z tematyką wiary. A jeżeli na okładce podobnej publikacji pojawia się imię papieża, to jestem już kupiona w całości. „Moi święci. W towarzystwie gigantów wiary” to właśnie taka publikacja, zawierająca opowieści o gigantach wiary, napisana przez innego, teologicznego, choć bardzo skromnego mocarza – papieża Benedykta XVI.
Czasami jeden rzut oka na okładkę sprawia, iż wiem, że to będzie TA książka. Tak też było w przypadku „Gości weselnych” Alison Espach. Zwabiła mnie ilustracja obiecująca literacką zabawę oraz coś więcej, bo przecież nie bez powodu z odmętów wyłaniają się tylko ręce, a głowa wciąż pozostaje w głębinach. Okładka idealnie oddaje ducha powieści, gdzie ręce wyciągnięte po ratunek zastygły w geście zabawy. Jest więc lekko i z przesłaniem, a właśnie za taką literaturą szczególnie przepadam.
„Planeta Hala. Opowieści z Hali Gąsienicowej” to jedna z tych książek, którą bajecznie czyta się latem na leżaku, popijając mrożoną kawę, mając pełną świadomość, że dzieło Beaty Słamy będzie smakować równie wspaniale zimą, pod kocykiem.
Carlo Acutis nie jest pluszowym misiem, choć jego chłopięcy urok i szeroki uśmiech wywołują czułość, a biografie często przedstawiają go jako nastolatka bez skazy. Dlatego bardzo się cieszę, że ks. Sebastian Picur, znany z ewangelizowania w mediach społecznościowych, napisał książkę, w której zupełnie poważnie pokazuje jak iść drogą Carla, prowadzącą prosto do Nieba.
Każda książka o ptakach budzi mój natychmiastowy entuzjazm. W ogóle o zwierzętach czyta się z radością i przejęciem. Ale o drzewach? Co może być ciekawego w drzewach? Okazuje się, że wszystko! W publikacji „Dookoła świata. 80 drzew” Jonathan Drori zabiera czytelników w niezwykłą podróż po całym globie szlakiem drzew – tych niesamowitych i egzotycznych oraz zupełnie zwyczajnych, mijanych każdego dnia.
Relacje rodzinne i motyw macierzyństwa to moja ulubiona książkowa tematyka. Tym razem nie sięgnęłam po prozę, a po literaturę faktu. „Matka bez wyboru. O kobietach, które opuściły swoje dzieci” to mocny, angażujący emocje reportaż. Marta Wroniszewska opowiada o macierzyństwie bez lukru i rodzinach odbiegających od przyjętych standardów.
Ksiądz Jan Kaczkowski uczył mnie wrażliwości. Pamiętam jak ogromne wrażenie zrobił na mnie wywiad rzeka „Szału nie ma, jest rak”, który wywrócił do góry nogami moje myślenie na temat chorowania i powołania. Od tamtej pory śledziłam jego losy i z drżeniem serca myślałam o tym, co będzie, kiedy zabraknie jego mądrego spojrzenia na drugiego człowieka. No i cóż, szału nie ma, są książki. „Ekskluzywny żebrak czyli ks. Jan Kaczkowski o tym, co najważniejsze” to jeden z takich tomików, który warto czytać i tulić do serca.
Dokładnie dzisiaj przypada wspomnienie Świętej Rity z Cascii - moja najukochańsza święta. W ciągu ostatnich lat miałam okazję dobrze postać jej biografię oraz doświadczyć jej przyjaźni i opieki. Nie zliczę ile razy wolałam - "Ritko kochana, ratuj", a ona zawsze przybywała z pomocą.
Książka „Święty Jan Paweł II” autorstwa Marka Balona to nadzwyczaj piękna, ilustrowana biografia papieża Polaka. To też publikacja rocznicowa, która ukazała się w 20 lat po śmierci Ojca Świętego.
„Dookoła świata. 80 ptaków” to moja comfort book, czyli książka, która po długim dniu koi nerwy i pozwala się wyciszyć oraz ucieszyć serce i oko miłą lekturą. Bo są takie chwile, kiedy życie nie ma sensu i wiatr wieje prosto w oczy, a jednocześnie w tym samym czasie gdzieś w Nowej Zelandii tupta sobie kakapo i to jest piękne, bo świat kręci się pomimo wszystko, a ptaki śpiewają i stroszą swoje piórka.
Kim jestem, po co żyję i dokąd zmierzam – pytania które frapują każdego człowieka od wieków. Każde życie ludzkie jest misją i ma głęboki sens. Jak go odnaleźć? Pomogą w tym dwie siostry zakonne - Anna Maria i Judyta Pudełko. W książce „Jan Chrzciciel i Boski challenge” autorki skupiają się na postaci nowotestamentowego proroka i jego życiu, udowadniając, że powołania się nie ma (jak zwykło się sądzić), ale powołanym się jest.
„Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny” - powiedziała Matka Boża w Fatimie 108 lat temu. To piękna modlitwa, której cały czas się uczę, dlatego lubię sięgać po różne pomoce w postaci książeczek z rozważaniami tajemnic różańca. „U boku Chrystusa” to maleństwo, które bez problemu zmieści się w torebce, w nawet kieszeni. Rozmiar i ilość tekstu nie mają znaczenia, liczy się wnętrze, czyli przepiękne rozważania, które wspierają w modlitwie.
Marta z Betanii, moja imienniczka i patronka, przyjaciółka Jezusa. Bardzo ją lubię, a tym samym szczególnie bliskie są mi wszystkie fragmenty z Nowego Testamentu związane z wydarzeniami w Betanii. Trzy sceny, niewielkie, a tak ważne i znamienne. To na nich koncentruje się Maja Komasińska-Moller i w książce „Marta i Maria. Jak poczuć się spełnioną mimo wewnętrznych sprzeczności” opowiada o kobiecej codzienności i życiu w harmonii z widokiem na Niebo.
David Attenborough kończy dziś 99 lat! To doskonała okazja, aby sięgnąć po jedną z licznych publikacji tego niesamowitego człowieka, niestrudzonego podróżnika, obserwatora i czułego narratora. W końcu to on od ponad 70 lat pokazuje nam bezkresną naturę. Dziś z prawdziwą radością chwytam za „Życie ptaków”, żeby po raz kolejny zachwycić się bogactwem i niezwykłością ptasiego świata.
Jeśli wydawało wam się, że wiecie cokolwiek na temat opowiadań jako gatunku literackim, to macie racje, wydawało wam się. Wystarczy sięgnąć po „Asortyment strapień” Lydii Davis, żeby poczuć powiew świeżości oraz odkryć zupełnie nowe formy.

Ostatnie dni sprzyjają świętowaniu pod flagą biało-czerwoną i cieszeniu się wiosną w kraju, który jest naszym domem. Ale jak to się właściwie stało, że Polska jest Polską? Skąd wziął się Mieszko i jakim sposobem założył państwo? Tego wszystkiego i jeszcze więcej dowiecie się z niesamowitej książki dla dzieciaków „Skąd się wzięła Polska?”.
W ostatnich dniach często myślę o Bożym Miłosierdziu, zaglądam do „Dzienniczka” siostry Faustyny, chwytam po różaniec, żeby odmówić Koronkę do Bożego Miłosierdzia oraz sięgam do nowiutkiego i pachnącego drukiem „Modlitewnika Apostoła Miłosierdzia”, żeby odpowiednio nastroić serce.
Są książki i pisarze, do których trzeba dorosnąć. Przeżyłam ostatnio wielką miłość i zachwyt absolutny jeśli chodzi o „Lalkę”, a zaraz po Prusie przyszło oczarowanie twórczością Sławomira Mrożka za sprawą pierwszego tomu „Opowiadań zebranych” wydanych przez Oficynę Literacką Noir sur Blanc.
Komiksowe adaptacje klasycznych dzieł literackich cieszą się coraz większą popularnością. Ja również lubię zaglądać do obrazkowych wersji znanych i cenionych powieści, dlatego komiks na podstawie „Władcy much” Williama Goldinga od początku wzbudził moją ekscytację, tym bardziej, że adaptacji podjęła się wspaniała Aimée de Jongh.
Pierwsza część „Bílej Vody” Kateřiny Tučkovej była znakomita, natomiast druga jest jeszcze lepsza. Dlaczego? To akurat proste, bo wszystko zaczyna się wyjaśniać, niteczki łączyć w całość, a poszczególne elementy wskakują na odpowiednie miejcie, zostawiając czytelnika z burzą emocji i poczuciem, że oto miał zaszczyt obcować z najprawdziwszą literaturą piękną.
Ach, Carlo, no i co teraz będzie z Twoją kanonizacją? Tobie ta oficjalna aureolka nie zrobi żadnej różnicy, już za życia wielu widziało Twoją świętość, ale śmierć papieża Franciszka pokazała nam, że niczego w życiu nie można być pewnym i nie ma co snuć zbyt odległych planów. Tak sobie myślę, że Franciszek razem z Carlem chichrają się teraz w Niebie, patrząc ile narobili zamieszania.
Dwadzieścia lat minęło, jak jeden dzień. No prawie, bo dziewiętnaście, od kiedy „Atramentowe serce” po raz pierwszy ukazało się po polsku. Kawał czasu, który pokazał nam, czytelnikom, że baśń wymyślona przez Cornelię Funke jest ponadczasowa.
„Null” to powieść, która boli, otumania, trochę męczy. To fikcja literacka mocno osadzona w rzeczywistości. Opowieść o wojnie, którą możemy śledzić na bieżąco przez całą dobę, do której już trochę przywykliśmy. Szczepan Twardoch wraca w niej do korzeni, bo w tle cały czas słychać echa, które znamy z „Dracha”, „Morfiny” i „Króla”.

Dziś kilka słów o książce, którą bardzo lubię, a jakoś tak się złożyło, że jeszcze nie zdążyłam Wam o niej opowiedzieć. Szybko nadrabiam, bo „Ewangelia dla dzieci 2025” to publikacja, którą zdecydowanie warto mieć na swojej półce.
Jak już pewnie wiecie, bo wspominałam o tym wielokrotni, jestem wielką fanką książek, które można nazwać codziennikami, czyli publikacji, które gromadzą inspirujące myśli na każdy dzień roku. Sięgam po tego typu tomiki często i z przyjemnością, a każdy kolejny tytuł tego rodzaju zawsze raduje moje serduszko. Ostatnimi czasy zaglądam do książeczki „Dzień z Ewangelią na rok A, B, C” s. Bożeny Marii Hanusiak.
Nie spodziewałam się, że publikacja „Jezus i żydowskie korzenie prawdy o Chrystusie” będzie aż tak szalenie ciekawą lekturą. Podeszłam do książki Branta Pitre’a bez żadnych oczekiwań i od samego początku przepadłam.
„Biblia dla młodych” to nasze odkrycie i wielki zachwyt od pierwszego wejrzenia. Razem z Ignacym sięgamy po nią często i chętnie, czytając kolejne opowieści biblijne wieczorami przed snem.
W dzisiejszej Ewangelii czytamy Mękę Pana naszego Jezusa Chrystusa, a to dobra okazja, żeby opowiedzieć Wam o dwunastu kobietach, które odpowiedziały na wezwanie Miłości i przyjęły na siebie cierpienie, którego doświadczał Jezus.
Powoli wchodzimy w ostatni tydzień Wielkiego Postu. Na ten wyjątkowy czas chciałabym zaproponować Wam dwie publikacje, które przede wszystkim skłaniają do osobistej refleksji i zachęcają do zadumy nad Męką Pana Jezusa.
„Ku Górze Alwerni. Podstawy duchowości franciszkańskiej” to mała wielka książeczka. Noszę ją ze sobą w torebce, żeby sięgać w wolnej chwili do podkreślonych słów i czerpać garściami z nauk świętego Franciszka, który ostatnimi czasy stał mi się bardzo bliski.
Nie sądziłam, że powieść Alii Trabucco Zerán aż tak mną wstrząśnie. „Do czysta” przeczytałam szybko, łapczywie i z przejęciem, czując na sobie wszystkie emocje bohaterki, choć jej narracja jest zimna i rzeczowa. Mocna, zachwycająca proza. Właśnie takie książki chcę czytać w swoim życiu.
Kiedy byłam mała, marzyłam o tym, żeby być Simoną Kossak. Nie znałam wtedy tej wybitnej kobiety, ani tym bardziej jej historii, ale miałam podobne marzenia - mały domek gdzieś w głuszy, w którym będą ze mną mieszkać wszelkie stworzenia małe i duże. Zobaczyłam to wyraźnie na kartach książki „Simona” Marii Strzelckiej i przepadłam.
.jpg)
Zostały dwa tygodnie Wielkiego Postu. Warto jak najlepiej wykorzystać ten czas i zatroszczyć się o swoje serce. Mogą w tym pomóc małe książeczki z rozważaniami Drogi Krzyżowej oraz refleksjami na Gorzkie żale. Tego typu tomiki sprawdzają się w przypadku osób, które z rożnych powodów nie szukają długich lektur, ale krótkich tekstów zmuszających do refleksji, zadumy i osobistej modlitwy.
.jpg)
Bardzo miło czyta się powieść Milo Janáča, który niemiłą rzeczywistość swojego bohatera, alkoholika uzależnionego od wszelakich używek, ozdabia hojnie poczuciem humoru, tworząc powieść, która szalenie wciąga, bawi i prowokuje. Wspaniała, brawurowa narracja w „Miło, niemiło” sprawia, że od książki nie sposób się oderwać, a jej wydźwięk na długo zapada w pamięć i nie daje o sobie zapomnieć.