Tytuł nowej książki ojca Natalisa Stube nawiązuje do notatki z kroniki klasztoru ojców bernardynów w Gwoźdźcu, gdzie przy informacji o śmieci o. Jacka Filipaka OFM zapisano „in odore sanctitas”, czyli właśnie „w zapachu świętości”. Dziś we współczesnym języku powiedzielibyśmy, że „zmarł w opinii świętości”, jednak bez względu na nazwy, fakt jest faktem. Pamięć o ojcu Filipiaku trwa nadal, pomimo upływu czasu, bo 8 sierpnia minie dokładnie 114 lat od jego śmierci. To oznacza, że nie żyją już wszyscy, którzy znali skromnego zakonnika, a jednak na jego grób wciąż przynoszone są kwiaty i palone znicze – proste znaki pamięci o dobrym człowieku. Bo właśnie taki był ojciec Jacuś – dobry, cichy i pokorny. Choć był słabego zdrowia, przedkładał innych ponad swoją wygodę, co sprawiało, że chętnie służył ludziom w konfesjonale i towarzyszył im w duchowych zmaganiach, ciesząc się sympatią i poważaniem wszystkich, którzy mieli z nim kontakt.
Ojciec Filipiak pochodził z wielodzietnej rodziny rolników, gdzie z pewnością każde ręce do pracy były potrzebne, a czasu na naukę niewiele, a jednak Wojtek (imię Jacek otrzymał w zakonie) wyróżniał się bystrym umysłem i pilnością w zdobywaniu wiedzy, co charakteryzowało go również w dorosłym życiu. Klasztorni przełożeni cenili jego erudycję oraz dostrzegali potencjał naukowy i doceniali czytelniczą pasję, dzięki której poszerzał swoją wiedzę, dlatego zlecano mu pełnienie różnych funkcji i stanowisk, na których ojciec Filipiak mógł wykorzystywać swoje zdolności. Jednym z jego najważniejszych zadań było przygotowanie nowego modlitewnika, który miał swoją premierę w 1900 r. i ukazał się pod tytułem „Książka leżajska do nabożeństw”. W zakonnych archiwach zachowały się również rękopisy rozważań do Drogi Krzyżowej wzbogacone o praktyczne wskazówki duszpasterskie.
Ojciec Natalia Stube znów to zrobił. Napisał książkę o zwyczajnym człowieku, która chwyta za serce i sprawia, że chciałoby się wiedzieć jeszcze więcej na temat bohatera opowieści. Bo tak naprawdę udokumentowanych informacji pozostało niewIele, jakieś strzępki, kilka archiwalnych zapisków i wspomnień. Tak już jest w przypadku cichych i pokornego serca, więc musi nam wystarczyć to co jest. Po lekturze tomiku marzę o tym, żeby Calvarianum zdecydowało się na wznowienie wspomnianego już modlitewnika oraz rozważań Drogi Krzyżowej, zachowując oryginalny język i wszystkie cechy, które nadał mu ojciec Filipiak, bo to, powiedziałoby nam o nim najwięcej.
„W zapachu świętości” to cieniutka, bo raptem 67 stronicowa książeczka, która autentycznie mnie wzruszyła. Swoim krótkim życiem ojciec Jacuś udowodnił, że prawdziwa świętość jest na wyciągnięcie i polega na sumiennym realizowaniu obowiązków wynikających ze swojego powołania. Niby niewiele, a przecież dokładnie w ten sposób, będąc sobą i robiąc to co do mnie należy, najlepiej służę Bogu i ludziom.
♥♥♥
Natalis Marcin Stube, W zapachu świętości. O. Jacek Filipiak – biografia, wyd. Calvarianum, Kalwaria Zebrzydowska 2025.