Ocalić wzruszenie. Autobiografia poetycka – ks. Jan Twardowski (recenzja)
Dokładnie 20 lat temu ks. Jan Twardowski wymknął się naszym oczom. O śmierci zawsze mówił jak o momencie przejścia, zdjęciu jednej koszuli, żeby założyć następną. Bez niej życie byłoby banałem. Przyszła po niego punktualnie, choć jak zawsze nie w porę. Jednak pamiętając, że „śmierć miłość od śmierci ocala” czuję dziś przede wszystkim wdzięczność za życie mojego najukochańszego księdza, którego wiersze czytam praktycznie całe życie.
Pamiętam pierwszy tomik ks. Jana od Biedronki, który podsunął mi mój najdroższy wujek, twierdząc, że to coś, co na pewno mi się spodoba. Nie wiem ile mogłam mieć lat, dziesięć, może troszkę mniej. Po latach kupiłam ten sam egzemplarz, żeby czasem odchylać okładkę i przywoływać dawne wzruszenia. Natomiast dziś trzymam w dłoniach inną książkę, równie rozczulającą i wyjątkowo piękną. „Ocalić wzruszenie. Autobiografia poetycka” to przecudnej urody publikacja, w której wiersze zostały skomponowane tak, żeby opowiedzieć o życiu ich twórcy. To genialny zabieg, z którego faktycznie wyłania się zamknięta w słowach historia księdza-poety. W końcu ks. Twardowski czerpał przede wszystkim z własnych doświadczeń, obserwacji i poruszeń serca, które zamieniał w poezję.
Urodził się 1 czerwca 1915 r. w inteligenckiej rodzinie, jako jedyny chłopiec dorastał otoczony bezwarunkową miłością rodziców i trzech sióstr. Matka od najmłodszych lat uczyła go wiary, a jako uosobienie dobroci i łagodności, już na zawsze została dla niego ideałem kobiety. Po ojcu odziedziczył figlarne poczucie humoru oraz sentyment do warszawskich Powązek. W domu Twardowskich czytało się dużo i chętnie, a mały Janek, zakochany w baśniach Andersena, szybko złapał literackiego bakcyla, co po latach sprawiło, że zdecydował się studiować polonistykę. Jego młodość naznaczona została przez II wojnę światową. Działał w AK i brał udział w powstaniu warszawskim, ale chciał wspominać tego okresu. Wojenne echa czasami wracały w poezji i choć pisał później, że serce nie pękło mu z bólu w płonącej Warszawie, to z wierszy wynika coś zupełnie innego - żal i poczucie winy, że koledzy zginęli, a jemu udało się przeżyć.
Wiara i nagła myśl o powołaniu kapłańskim przyniosła mu ukojenie. Pisał dalej i choć nigdy nie zabiegał o sławę i uznanie, wokół niego gromadziło się coraz więcej ludzie. Ks. Jan miał serce na dłoni dla każdego – dla dzieci i dorosłych, dla tych, którzy zmagali się z cierpieniem i przeciwnościami losu oraz tych, którzy przyszli podzielić się szczęściem. Był poetą, w pewnym momencie wyjątkowo popularnym i poczytnym, jednak przede wszystkim był księdzem. „Boże spraw żebym nie zasłaniał sobą Ciebie” pisał w jednym z wierszy i robił wszystko, żeby pozostać w cieniu. Wierzył Panu Bogu jak dziecko, opowiadał o tym w swoich utworach, przekładając teologię na codzienne sprawy i relacje, wysławiając piękno stworzenia oraz zaglądając w niebieskie oczy Matki Bożej.
W tomiku „Ocalić wzruszenie. Autobiografia poetycka” znalazło się 210 wierszy z różnych okresów twórczości księdza-poety. Całość podzielono na dwie części. W pierwszej wiersze mają charakter wspomnieniowo-osobisty, a w drugiej wiążą się ściśle z wiarą w dobrego Boga i działalnością duszpasterską. Cieszę się, że obok powszechnie znanych klasyków znalazły się również utwory niszowe i zapomniane, wyszperane i skrupulatnie ułożone zgodnie z autobiograficznym kluczem. Siła tej poezji tkwi w prostocie przekazu oraz osobowości autora, jego wielkiej wrażliwości, łagodności dla ludzkich słabości, a przede wszystkim niezachwianej wierze, która pozwala przyjmować wszystkie doświadczenia z pogodą ducha.
Sama książka została nadzwyczaj gustowne wydana, wypieszczona i wymuskana. Twarda oprawa z kwiatowym ornamentem, barwna wyklejka, drobne ozdobniki oraz tasiemka do zaznaczania stron tworzą całość, która zachwyci nawet najbardziej wybrednego estetę. Jednak kunsztowne wydanie to tylko dodatek do wspaniałego wnętrza, pełnego wierszy o Bogu i o sobie, wierszy dla wszystkich, wierszy nieśmiałych i bosych oraz rwanych prosto z krzaka. Lektura tomiku wywołała we mnie, zgodnie z tytułem, tak wielkie wzruszenie, że łzy nie przestawały mi płynąć po policzkach. Przepłakałam całą. Przepiękna, wspinała, tak bardzo moja.
♥♥♥
ks. Jan Twardowski, Ocalić wzruszenie. Autobiografia poetycka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2026.
♥♥♥
ks. Jan Twardowski, Ocalić wzruszenie. Autobiografia poetycka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2026.
Komentarze
Prześlij komentarz