Co wybieram? Rozmyślania w drodze - ks. Jan Twardowski (recenzja)

Motyw życia jako drogi nie jest ani nowy, ani odkrywczy. W zasadzie przez cały czas odkąś zmierzamy, spotykamy ludzi, podejmujemy decyzje. Jak się w tym wszystkim nie pogubić? W wierszu „Jak się nazywa” ks. Jan Twardowski pocieszał, że „jeśli nie wiesz dokąd iść sama cię droga poprowadzi”. A jednocześnie nieustannie podrzucał swoim czytelnikom przeróżne drogowskazy, znaki ufności i podpowiedzi, którymi mogliby się kierować na ścieżkach życia. Zebrane w tomiku „Co wybieram? Rozmyślania w drodze” stanowią piękną i inspirującą lekturę na każdy czas.

„Od czego zaczyna się niesłuchanie Boga? Najczęściej od małych, zupełnie niepozornych rzeczy: ktoś rano nie odmówi pacierza, raz nie pójdzie na Mszę Świętą, raz komuś nie przebaczy. Wyrywanie się z rąk Pana Boga zaczyna się od małych rzeczy codziennego życia”.

W tomiku, który trzymam w dłoniach ks. Jan pochyla się nad kondycją wewnętrzną współczesnego człowieka. I choć od jego śmierci minęło już 20 lat, to te rozważania nie straciły na aktualności, wciąż poruszają do głębi, wywołują uśmiech, trafiają do wyobraźni i prowokują do zadumy. Publikacja składa się z dziewięciu rozdziałów, które układają się w opowieść o ludzkich słabościach i upadkach, żalu za grzechy, nawróceniu i spotkaniu z Tym, który jest Miłością. Brzmi to górnolotnie, ale tylko w moim wykonaniu, bo u ks. Jana od Biedronki jest sama czułość, miłość i zrozumienie, a wielkie moralne dylematy przybierają formę żartobliwych napomnień, zwracania uwagi na drobiazgi, opowiadania o świecie, w którym Pan Bóg na co dzień działa cuda, czasem tak małe, że trudno je dostrzec.

„Proch urazów, pretensji potrafi trzymać się naszego serca i przeszkadza. Trzeba go strząsnąć, nawet jeśli nas nie przyjmą, wyrzucą, nie posłuchają, zranią, dokuczą nam. Proch oddziela od miłości. Zostaje pamięć czegoś, co nas kiedyś dotknęło. Proch, który lepi się do nogi i staje się grudką błota”.

Nie potrafię czytać ks. Twardowskiego bez wzruszenia, które ściska za gardło. Co prawda poezja dotyka mnie bardziej, ale fragmenty homilii i rożnych rozważań również mają moc sprawiania, że pojawiają się „łzy jak prosiaki chodzące po twarzy”. I to zdumienie, że ks. Jan tak celnie trafia w sedno, w jego tekstach zawsze znajdę odpowiedź na dręczące mnie wątpliwości, a lektura działa jak plasterek na smutki, który pomaga odzyskać wolność wewnętrzną i jest cichym zapewnieniem o Bożej miłości. 

„Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka, gdyby wszyscy byli silni jak konie, gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości, to nikt nikomu nie byłby potrzebny. Boża sprawiedliwość jest nierównością. To, co mam, i to, czego nie mam, to, czego nie umiem nawet komuś dać, zawsze jest komuś na świecie potrzebne. Modlimy się, bo inni się nie modlą. Cierpimy, bo inni cierpieć nie umieją. Mamy świadomie umierać, bo inni się buntują i umierać nie chcą. Nierówni potrzebują nierównych. Im najłatwiej zrozumieć, że każdy jest dla wszystkich”.

♥♥♥
ks. Jan Twardowski, Co wybieram? Rozmyślania w drodze, wybór i oprac. Aleksandra Iwanowska, il. Jan Kałużny, wyd. Święty Wojciech, Poznań 2023. 

Komentarze

„Znam więcej książek niż ludzi i jest mi z tym dobrze”. - Andrzej Stasiuk-