Babunia - Ivana Gibová (recenzja)

„Babunia” Ivany Gibovej to książka-zmyłka, która wali kapciem z biedronką prosto między oczy. Domowym obuwiem odmierza się upływający czas od jednego końca dzieciństwa do kolejnego, bo wbrew pozorom słowacka pisarka nie snuje opowieści o rodzinnym cieple, ale o domu, który niszczy, zamiast dawać oparcie.


Zaczyna się od pogrzebu. Czyjego? Teraz to nieistotne, dopiero na końcu ważna będzie świadomość, czyja śmierć zgromadziła rodzinę i znajomych w jednym miejscu. Magda też tu jest. Bezbronna ze swoim smutkiem, obnażona przez żałobę, odtwarza w głowie film ze swojego życia. Urywki z dzieciństwa, które było trudne, choć kochająca mama starała się, aby było dobre. Nie było, bo ojciec nie wylewał za kołnierz, a tytułowa babunia, mama mamy, trzymała wszystkich żelazną ręką, urządzała awantury, chciała rządzić i zatruwała wszystkim życie. W przeciwieństwie do drugiej babci, która dawała więcej swobody i nie pilnowała domowników, co też sprowadziło na Magdę nieszczęście. Jedno z wielu składających się na jej życie. 

Ivana Gibová napisała powieść tak nieprzyjemną jak najgorsze wspomnienie z dzieciństwa, które paraliżuje poczuciem bezsilności i niesprawiedliwości. Niestety narracja Magdy składa się tylko z takich smutnych momentów. Mentalnie to literatura bliska naszej polskiej i środkowoeuropejskiej rzeczywistości. Mamy te same doświadczenia lat dziewięćdziesiątych, przemian, które zachodziły w świecie i biedy, z którą każdy próbował sobie jakoś radzić. Jakoś próbują też przetrwać trzy bohaterki – Magda, jej mama Anetka, zahukana i sterroryzowana przez wszystkich oraz władcza babunia, która chce dobrze, a wychodzi jak zawsze.

W pewnym momencie Magda będąca w pijackim szale wrzeszczy „Zjebaliście mi wszyscy życie”. Czytelnik już wie kim są wszyscy i czego doświadczyła ta nieszczęsna dziewczyna. A jednak to zdanie wzbudza mój największy sprzeciw, bo choć jest prawdziwe, to tymi słowami Magda odbiera sobie jakąkolwiek sprawczość. Dzieciństwa nie zmieni, doświadczeń i końców świata, które przeżyła też nie, ale dorosłe decyzje są tylko jej. Obarczone ciężarem przeszłości, ale jednak należą do niej. Bo gdyby było inaczej, to nikt nie miałby szans wyrwać się z patologii. Dzieciństwo jest ważne, ma ogromny wpływ na życie człowieka, ale ostatecznie to my decydujemy o tym co zrobimy z czasem i możliwościami, choćby najnędzniejszymi, jakie są nam dane. 

„Babunia” Ivany Gibovej to powieść dojmująca, bolesna i przejaskrawiona, a jednocześnie tak autentycznie życiowa, że trudno przejść obok niej obojętnie. Szczególnie ostatni motyw robi wrażenie, kiedy najbliżsi przejmują opiekę nad babunią z demencją. Bo to po prostu kolejna rzecz, którą trzeba zrobić, pomimo niechęci i zranień jest ktoś, kim trzeba się zaopiekować, kto kiedyś przecież sam dawał opiekę, nieidealną, ale możliwe, że jedyną, na jaką było go stać. Bo życie to strasznie skomplikowana sprawa. Polecam, takie książki warto znać, choć ich lektura z pewnością nie jest łatwym doświadczeniem.

♥♥♥ 
Ivana Gibová, Babunia (tyt.oryg. Babička), tłum. Izabela Zając, wyd. Książkowe Klimaty, Wrocław 2026.




Komentarze

„Znam więcej książek niż ludzi i jest mi z tym dobrze”. - Andrzej Stasiuk-