W poszukiwaniu przeszłości? - „Wschód” Andrzeja Stasiuka

Otwieram okładkę i ruszam w podróż w nieznane, choć przecież cofam się w przeszłość, do wnętrza świata, którego już nie ma. Parafrazując Miłosza, takiej książki młody człowiek nie napisze. Bo żeby powstało coś równie doskonałego, jak „Wschód” potrzebna jest życiowa mądrość i wrażliwość, które są znakiem rozpoznawczym prozy Andrzeja Stasiuka.

Próba zrozumienia świata, czyli „Jakbyś kamień jadła” Wojciecha Tochmana

Przeczytałam  najnowszy reportaż Wojciecha Tochmana, ale zanim ochłonę i uporządkuję sobie wszystko po lekturze „Piania kogutów, płaczu psów” wspominam najlepszy, najmocniejszy i moim zdaniem najważniejszy tytuł z dorobku polskiego reportera.

Ta historia pisana jest dla pieniędzy, czyli dwa pierwsze tomy „The Black Monday Murders” Jonathana Hickmana i Tomma Cokera

Okładki serii „The Black Monday Murders” są niepokojące i już pierwszy rzut oka w ich kierunku sugeruje, że będzie przerażająco. Intuicja nie zawodzi, bo po wieczornej lekturze aż strach wyjść spod kołdry, a drobniaki w portfelu zdają się złowieszczo pobrzękiwać.

Z dala od chłopów, bo będą kłopoty! - „Z dala od zgiełku”, Thomas Hardy

Tytuł powieści „Z dala od zgiełku” chwycił mnie za serce i nie chce puścić. Tyle ulotnej poezji mieści się w zestawieniu tych czterech słów, że przy każdym zerknięciu zapiera mi dech z wrażenia. Ogromnie żałuję, że treść dzieła Thomasa Hardy'ego nie podziała na mnie w ten sposób. Historię Betsaby Everdene przeczytałam szybko, ale moja frustracja rosła z każdą kolejną stroną.

Lord Vader jakiego lubimy, czyli pierwszy w tym roku numer „Star Wars Komiks”!

Ach, panowie Charles Soule (scenarzysta) i Giuseppe Camuncoli (ilustrator) nie zawiedli moich oczekiwań. Najnowszy komiks o Lordzie Vaderze jest równie dobry i mroczny, co jego poprzednik (numer 4/2018 Star Wars Komiks). Takiego przerażającego i bezlitosnego Vadera lubię najbardziej!

Prawdziwa gratka dla fanów Tolkiena - „Atlas Tolkienowski” David Day

Ach, jakie to jest ładne! Patrząc na „Atlas Tolkienowski” trudno powstrzymać westchnienie zachwytu. Publikacja autorstwa Davida Daya (znanego wszystkim elfom, hobbitom i krasnoludom z wcześniejszego „Bestiariusza Tolkienowskiego”) to kolejne cudo, którym nie pogardzą wielbiciele talentu autora „Silmarillionu”.

Pozycja obowiązkowa dla pasjonatów fotografii - „1001 fotografii, które musisz zobaczyć” Paul Lowe

Codziennie toniemy w obrazach. Utrwalamy na zdjęciach momenty ważne i piękne, ale też zupełnie błahe i nieistotne. Dzielimy się naszym postrzeganiem świata, idealizujemy rzeczywistość, czasami chcemy kogoś rozbawić, zainspirować, albo namówić do czegoś. Dla tych, którzy nie mogą żyć bez codziennej dawki fotografii (choćby amatorskiej) powstała książka idealna - „1001 fotografii, które musisz zobaczyć”.

Duch przeszłości - „Royal City t.1: Krewni” Jeff Lemire

Z komiksiarzami jak z pisarzami, z czasem każdy czytelnik ma swoich ulubieńców. Ja też w końcu zdecydowałam się oddać moje niewinne, czytelnicze serduszko temu jedynemu. Ach, Jeff. Wzdycham do pana Lemire, bo serią „Royal City” tylko potwierdza swoją klasę i udowadnia, że jest doskonały w portretowaniu kruchych relacji międzyludzkich.

Jak bonie dydy! - „Zapomniane słowa” Magdaleny Budzińskiej

Tomik „Zapomniane słowa” wywołał u mnie ekscytację od pierwszej strony. Już sam pomysł na powstanie słowniczka tego typu spotkał się u mnie z ogromnym entuzjazmem. Uwielbiam regionalizmy, słówka pochodzące z gwary (w moim przypadku śląsko-krakowskiej), które bawią i wprawiają w zakłopotanie rozmówców. Nic więc dziwnego, że antologia „Zapomniane słowa” od samego początku złapała mnie za serce!