Pozycja obowiązkowa dla pasjonatów fotografii - „1001 fotografii, które musisz zobaczyć” Paul Lowe

Codziennie toniemy w obrazach. Utrwalamy na zdjęciach momenty ważne i piękne, ale też zupełnie błahe i nieistotne. Dzielimy się naszym postrzeganiem świata, idealizujemy rzeczywistość, czasami chcemy kogoś rozbawić, zainspirować, albo namówić do czegoś. Dla tych, którzy nie mogą żyć bez codziennej dawki fotografii (choćby amatorskiej) powstała książka idealna - „1001 fotografii, które musisz zobaczyć”.


Odpowiedzialny za redakcję Paul Lowe zebrał tytułowe 1001 zdjęć – od najstarszej zachowanej fotografii z 1826 r. do współczesnego obrazu przedstawiającego wizerunek Donalda Trumpa na Empire State Building z 2016 r. Tym samym ta imponujących rozmiarów publikacja to nic innego jak historia fotografii w pigułce, przedstawiona w najprostszy sposób, czyli za pomocą konkretnych zdjęć. Przywołane przez redaktora obrazy w jakiś sposób zapisały się w świadomości odbiorców, miały przełomowe znaczenia dla naszego postrzegania świata, towarzyszyły ważnym wydarzeniom historycznym czy kulturalnym lub wpłynęły na rozwój fotografii artystycznej.

Prezentowane zdjęcia zostały uporządkowane chronologicznie według daty powstania. Fotografie zamieszczono z zachowaniem oryginalnych proporcji, każdą z nich opatrzono informacją o autorze, dacie i miejscu powstania oraz technice wykonania. Jednak najważniejsze wydają się krótkie opisy, które stanowią prawdziwą kopalnię wiedzy i inspiracji. To dzięki nim przy niektórych obrazach aż chce się sięgnąć dalej, szukać głębiej i wiedzieć więcej na temat konkretnego dzieła albo jego twórcy. I tak np. patrząc na zdjęcie sępa i dziewczynki autorstwa Chrisa Cartera trudno zapomnieć o wstrząsających okolicznościach, w jakich powstało (warto przeczytać świetną książkę „Bractwo Bang Bang” Grega Marinovicha i João Silvy). Nagrodzona Pulitzerem fotografia wywołała prawdziwą burzę i przyczyniła się do światowej dyskusji na temat klęski głodu w Sudanie. Opinia publiczna miała również mnóstwo do powiedzenia na temat profesjonalizmu Cartera, który wziął górę nad człowieczeństwem, bo zamiast ratować dziecko fotoreporter czekał aż sęp rozłoży skrzydła.
 
Podziwianie kolejnych fotografii to fascynująca podróż w czasie, a także kronika przemian społecznych, kulturalnych i politycznych. Nietypowa opowieść o ludziach, ich drobnych radościach i wielkich problemach. Paul Lowe z drobnych kamyczków układa niesamowitą mozaikę ludzkich uczuć i emocji. Bo w publikacji znajdziemy wszystko, co jest nam bliskie i z czym stykamy się w życiu. Jest więc miłość, uśmiech, radość, współczucie, śmierć, łzy, tragedia, strach i odraza. I nie ważne, czy oglądamy akurat pejzaże, zdjęcia reporterskie, czy dobrze znane popkulturalne obrazki, bo wszystkie wywołują emocje. A kontrast między ślicznym portretem Audrey Hepburn, a fotografią Czesławy Kwoki zrobioną przez Wilhelma Brasse w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau jest tak ogromny, że musi wstrząsnąć czytelnikiem.

„1001 fotografii, które musisz zobaczyć” to księga, do czytania miesiącami. Taka, do której warto wracać przez całe życie, obserwować jak z wiekiem zmienia się nasz odbiór zdjęć i jakie wiążą się z nimi emocje. Poza tym niektóre z zaprezentowanych w publikacji fotografii po prostu wypada znać. Minusy? Jeden, natury technicznej. Tak imponująca księga aż prosi się o twardą oprawę. Szkoda, że wydawca nie zdecydował się na solidniejsze opakowanie, które pozwoliłoby na wygodniejsze korzystanie z tomu oraz zagwarantowałoby dłuższe życie książki. Mimo wszystko warto mieć na półce, czytać, oglądać, rozmyślać, dyskutować. Z pewnością pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników fotografii.

♥ ♥ ♥
Paul Lowe, 1001 fotografii, które musisz zobaczyć (tyt. oryg. 1001 Photographs: You Must See Before You Die), tłum. Krzysztof Krzyżanowski, wyd. Elipsa, Poznań 2018.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz