Od czasu serii „Upalne lato” jestem wielbicielką książek Katarzyny Zyskowskiej. Czytałam wszystkie. Niestety „Mrok jest po naszej stronie” to najsłabsza powieść autorki od lat. Co prawda research jest imponujące, a tło historyczne drobiazgowe i bardzo wiarygodne, ale wszystko rozjeżdża się na etapie fabuły, która mniej więcej w połowie zaczyna nużyć, a także w braku chemii między bohaterami.
Tytuł publikacji „Powstać z ciemności” może być trochę mylący, bo to nie jest lektura jedynie na czas życiowych ciemności. To książka na codzienne szarości i różne smutki, które mamy w życiu. Ojciec Benedict J. Groeschel CFR wyciąga do czytelnika pomocną dłoń, pokazuje jak rozwiać mrok i przynosi ze sobą światełko nadziei.
Pierwszy tom biografii Chopina pióra Alana Walkera był fenomenalny, a drugi jest jeszcze lepszy, bo i w życiu Fryderyka więcej się dzieje. Jego gwiazda błyszczy na paryskim niebie, kolejne kompozycje sypią się spod palców, życie towarzyskie kwietnie, a romans zamienia się w miłość. Ale to też czas choroby wyniszczającej zdrowie, zmagań z samym sobą, trudnych wyborów życiowych i codziennych smutków.
W swojej prozie Bianca Bellová nie nadużywa słów, a jej powieści są idealnie wyważone i skonstruowane tak, żeby przez długi czas po lekturze zaprzątać myśli czytelnika. Nie inaczej jest w przypadku najnowszego tomiku opowiadań „Takie urywki”, którym Czeszka udowadnia swoją literacką klasę.
Na mocy specjalnego dekretu papieża Leona XIV od 10 stycznia rozpoczął się w Kościele Rok św. Franciszka. Jest to doskonała okazja do otrzymania odpustu zupełnego dla siebie lub osoby zmarłej, ale też pretekst do przyjrzenia się z bliska samemu świętemu oraz jego naśladowcom. Jednym z nich był ojciec Jacek Filipiak, niepozorny zakonnik, który ponad sto lat temu zapisał się w sercach ludzi i współbraci.
Odchorowałam tę książkę. Wiedziałam o czym będzie, z resztą czytałam inne publikacje o ludzkiej niegodziwości, a jednak szkolne wspomnienia Charlesa Spencera wstrząsnęły mną tak bardzo, że w nocy budziły mnie koszmary.
„Pamięć drzewa” Tiny Valles to książka na jeden wieczór. Ładna, intymna i niespieszna opowieść o zwykłej rodzinie, która staje w obliczu choroby i jakoś próbuje sprostać nowej rzeczywistości.
Dziś niedziela Słowa Bożego, a więc idealna okazja, żeby pokazać Wam dwie okolicznościowe publikacje. Pierwsza z nich, to „Ewangelia 2026. Słowo na każdy dzień”, czyli kolejna edycja znanej i lubianej publikacji, w której znajdziemy Ewangelię na każdy dzień wraz z krótkim komentarzem. Ten tomik to już klasyk i jedna z moich najulubieńszych książek, która towarzyszy mi w mojej codzienności od kilku lat.
Jak zawsze zimą wracam w góry najwyższe. Tym razem sięgnęłam po „Broad Peak. Niebo i piekło” Bartka Dobrocha i Przemysława Wilczyńskiego. Od początku widziałam, że to będzie dobra książka, ale nie spodziewałam się, że zrobi na mnie aż tak wielkie wrażenie.