„Zmęczenie materiału” Marka Šindelki to poruszająca i przeraźliwie smutna opowieść o dwóch chłopcach, którzy po śmierci rodziców chcą odnaleźć swoje miejsca na świecie. Problem w tym, że młodzi są nielegalnymi uchodźcami, którzy w Europie szukają szansy na normalne życie, a znajdują jedynie ból i strach.
Poznałam historię Patryka Galewskiego przy okazji filmu i książki „Johnny”, pewnie jak my wszyscy. Opowieść o dziwnym księdzu i małomiasteczkowym łobuzie wzrusza i grzeje serducho. Magia kina działa, ale wymaga też pewnych uproszczeń, dlatego w filmie zgrabnie okrojono relację ks. Kaczkowskiego i Patryka. O tym jak to było naprawdę, w jak głębokiej i czarnej dupie siedział Galewski i jak wielki wpływ na jego życie miał Johnny, przeczytacie w książce „Synek księdza Kaczkowskiego”.
„20 lat XX wieku” to moje tegoroczne odkrycie i zachwyt absolutny. Tom „Media dwudziestolecia” przeczytałam z prawdziwą przyjemnością, teraz przyszła pora na „Sztukę dwudziestolecia”. W tej części nie ma miejsca na rozbudowany wstęp, dlatego od razu przechodzimy do sedna. Katarzyna Nowakowska-Sito jest konkretna i ewidentnie nie lubi lania wody, dlatego treść książki jest zwięzła i oparta na samych najciekawszych wątkach.
Od czasów mojej dziecięcej miłości do Scooby’ego Doo i tych wścibskich dzieciaków, uwielbiam motyw grupy rozwiązującej jakieś problemy. Akcja i humor, to połącznie, do którego mam wyjątkową słabość, dlatego serduszko zabiło mi mocnej na widok komiksu „Plot Holes” Seana Murphy’ego. Album ujął mnie przede wszystkim pomysłem na literacką fabułę.
Bardzo lubię książki z wydawnictwa 2ryby.pl, bo za każdym razem mnie czymś wkurzą. Zawsze znajdę coś, co podniesie mi ciśnienie, a wyjątkowo cenię moment, kiedy mogę skonfrontować swoje myślenie i utarte schematy z czymś zupełnie nowym lub niewygodnym. Z najnowszą publikacją 2 Ryb jest podobnie, choć muszę przyznać, że tomik „Ślady ojca. Przewodnik po budowaniu więzi” szybko stał się moją ulubioną książką tego wydawcy.
Żadna książka przeczytana w tym roku nie zrobiła na mnie tak ogromnego wrażenia jak „Nigdy nie byłaś Żydówką. Sześć opowieści o dziewczynkach w ukryciu” Anny Bikont. Nie chodzi nawet o grozę wojennych wydarzeń, ale całą resztę. Życie, z którym bohaterki Bikont musiały się mierzyć wiele lat po traumatycznej przeszłości.
Komiks non-fiction? Tego jeszcze nie znałam. „Fukushima. Kronika wypadku bez końca” wygląda imponująco i faktycznie robi wrażenie w warstwie fabularnej i wizualnej. Forma fabularyzowanego reportażu w połączeniu z obrazami pozwala jeszcze lepiej wczuć się w emocje bohaterów oraz poczuć grozę dni, które w marcu 2011 r. wstrząsnęły światem.
Listopad to szuranie w liściach, świeczki, dynie, długie wieczory z herbatą z pomarańczą i goździkami. Książki, wiersze, zaduma. Powrót do dawnych, wciąż aktualnych lektur. I zdumienie tym, co dzieje się na świecie.