Jak tworzyć zgraną i kochającą się rodzinę, czyli „Ślady ojca. Przewodnik po budowaniu więzi” ks. Malińskiego i ks. Grzywocza

Bardzo lubię książki z wydawnictwa 2ryby.pl, bo za każdym razem mnie czymś wkurzą. Zawsze znajdę coś, co podniesie mi ciśnienie, a wyjątkowo cenię moment, kiedy mogę skonfrontować swoje myślenie i utarte schematy z czymś zupełnie nowym lub niewygodnym. Z najnowszą publikacją 2 Ryb jest podobnie, choć muszę przyznać, że tomik „Ślady ojca. Przewodnik po budowaniu więzi” szybko stał się moją ulubioną książką tego wydawcy.


Całość składa się z dwóch części. W pierwszej ks. Mirosław Maliński snuje swoje rozważania na temat ojcostwa, rodzicielstwa, roli kobiety i mężczyzny w związku, małżeństwie, byciu razem, budowaniu wspólnej przyszłości. Jak zawsze Malina czerpie garściami ze swojego wieloletniego doświadczenia duszpasterskiego.

Ksiądz Maliński potrafi rozmawiać z ludźmi, a przy tym jest wrażliwym i uważnym obserwatorem, dlatego przykłady z życia, które mnoży w książce, to prawdziwe perełki. Przy tym Malina ma ogromne poczucie humoru, potrafi zabawiać anegdotami, a także wyolbrzymiać gdzie trzeba i ironizować w ten łagodny, pozbawiony złośliwości sposób. Jego instrukcja obsługi żony i męża, to czyste złoto. Kilka razy zdarzyło mi się parsknąć głośnym śmiechem i choć wiem, że ksiądz przejaskrawia niektóre sytuacje, to robi to z taką gracją i wyczuciem, że to wszystko o czym opowiada, trafia prosto w serducho. A przy tym ma rację tłumacząc facetom, że ich żony potrzebują relacji, chcą być wysłuchane, docenione, piękne i kochane, a przy tym chcą, żeby on się domyślił. No dokładnie tak jest!

Z panami jest zupełnie inaczej, bo ich potrzeby można skrócić do czterech pojęć, którymi są kuchnia, łóżko, podziw i nicnierobienie. Szczególnie to ostatnie i sławne już pudełko nicości, są tym, czego nasi mężczyźni potrzebują każdego dnia. Przy opowiastce o tym, że niektórzy faceci popadają w nałogi, byle tylko mieć możliwość postania w ciszy i spokoju z fajką na balkonie można ocierać łezki ze śmiechu. Podoba mi się również to, że przy tematach łóżkowych Malina nie pozuje na specjalistę, ale z rozbrajającą szczerością nazywa siebie wierzącym, ale niepraktykującym w temacie i z kurtuazją odsuwa się w cień.

To o czym pisze ks. Maliński nie jest ani zaskakujące, ani specjalnie odkrywcze. To ledwie garść dobrych rad, jak tworzyć kochającą się i zgraną rodzinę, w której każdy domownik ma swoją rolę, indywidualne potrzeby, czuje się ważny, potrzebny i kochany. Nic nowego, a jednak trzeba o tym ludziom często przypominać, żeby gdzieś w biegu i szarości dnia codziennego nie zgubili tego co najważniejsze – więzi z najbliższymi ludźmi. Rozmyślania i porady księdza wypływają oczywiście z wiary i konieczności budowania na skale, którą jest Pan Bóg, ale na próżno szukać u Maliny zwykłego moralizowania. Tu jest przede wszystkim głębokie zrozumienie dla drugiego człowieka i mnóstwo wyrozumiałości dla jego słabości.
„Dzieci nikt nie wychowuje dla siebie. Dzieci są darem dla świata, dla konkretnej wspólnoty, dla konkretnej rodziny, dla konkretnej żony czy męża. Kohelet mówi, by rzucać chleb na wody płynące i nie patrzeć, kto się nim posili (pór. Koh. 11,1). Takie wychowanie samo w sobie jest wartościowe”.
- ks. Mieczysław Maliński -

Druga część, mniej obszerna, to spisane nagranie z konferencji, którą ks. Krzysztof Grzywocz wygłosił 11 czerwca 2011 r. u poznańskich dominikanów. W tych rozważaniach ks. Krzysztof zderza doświadczenie ojcostwa z biblijnym obrazem Boga. Ojcostwo świeckie i kapłaństwo mają swoje źródło w miłości Boga Ojca, dlatego ks. Grzywocz skupia się na trzech aspektach – ojcu jako stwórcy, ojcu-pasterzu oraz ojcu-przyjacielu. Jego przemyślenia, oparte również na osobistych doświadczeniach, to już zupełnie inny kaliber niż u Maliny. W pierwszej części było wesoło, natomiast tutaj czuć już powagę sytuacji i refleksji.

Zderzenie codzienności z teologią i biblijnymi odniesieniami do Ojca jest frapujące i wymaga ciągłego skupienia w trakcie lektury. Sprawy nie ułatwiają niektóre przemyślenia ks. Grzywocza, które bywają kontrowersyjne. Szczególnie zdziwiła mnie wersja, że tam: „gdzie nie ma silnego ojca, kultura staje się homoseksualna. Mężczyzna nie potrafi bowiem pójść do kobiety, gdyż boi się jej inności, więc woli zostać przy mężczyźnie”. Według księdza kobiety porzucone w dzieciństwie przez swoich ojców również boją wchodzić w bliskie relacje z mężczyznami, mają problemy z seksualnością i wolą budować relacje z innymi kobietami. Serio, proszę księdza? Cytuje ten fragment nie po to, żeby siać ferment i zniechęcać kogoś do lektury, ale żeby pokazać, że ta konferencja to poważna sprawa, w której przewijają się rożne trudne tematy, dotykające bezpośrednio wrażliwych miejsc. W takich momentach tym bardziej żal, że ks. Krzysztof nie żyje, bo jestem bardzo ciekawa czy obecnie,13 lat później, miałby wciąż te same poglądy. Przeczytać ten tekst tylko raz, to za mało, żeby wyłuskać z niego wszystko co najważniejsze.

„Ślady ojca. Przewodnik po budowaniu więzi” to wyjątkowa publikacja o najważniejszych rolach jakie przyjmujemy w życiu - współmałżonków, rodziców, osób duchownych. Pierwsza część, mocno zanurzona w codzienności, w byciu tu i teraz, świetnie dopełnia się z częścią drugą, w której oczy odbiorcy skierowane są bezpośrednio na dobrego Boga. Cenna publikacja, do której warto wracać i mierzyć się z przemyśleniami obu autorów, choć oczywiście wcale nie trzeba się z nimi zgadzać.

♥ ♥ ♥
ks. Mieczysław Maliński, ks. Krzysztof Grzywocz, Ślady ojca. Przewodnik po budowaniu więzi, 2ryby.pl, Wrocław 2023.

Komentarze

„Znam więcej książek niż ludzi i jest mi z tym dobrze”. - Andrzej Stasiuk-