Chronosquad, tom 1: Miesiąc miodowy w epoce brązu – Giorgio Albertini (recenzja)

Ludziom już całkiem poprzewracało się w... głowach. Wakacje za granicą to za mało, teraz w modzie są podróże nie tyle w przestrzeni, co w czasie. Giorgio Albertini wykorzystuje stary dobry motyw podróży w czasie (uwielbiam!) i przerabia go po swojemu, żeby rzucić czytelnika w sam środek szalonej, zabawnej i trochę niebezpiecznej akcji. „Chronosquad. Miesiąc miodowy w epoce brązu” to pierwszy tom otwierający nową serię, która zapowiada się wyjątkowo ciekawie.

W głowie Sherlocka Holmesa, tom 3: Koszmar z Loch Leathan, cz. 1 – Cyril Lieron (recenzja)

„Koszmar z Loch Leathan” to fizycznie trzeci tom z serii „W głowie Sherlocka Holmesa”, a fabularnie początek zupełnie nowej przygody genialnego detektywa. Tak jak poprzednio cała opowieść została podzielona na dwie części, więc kiedy robi się najciekawiej, komiks się kończy, obiecując fascynujący ciąg dalszy. 

W głowie Sherlocka Holmesa. Sprawa skandalicznego biletu, tom 2 - Cyril Lieron (recenzja)

Przeczytałam ostatnio nowy komiks z serii „W głowie Sherlocka Holmesa” i przy okazji przypomniałam sobie, że zapomniałam Wam opowiedzieć o drugim tomie, a przy okazji rozwiązaniu „Sprawy skandalicznego biletu”. Hyc hyc, nadrabiam zaległości i zapraszam na krótką recenzję.

Jestem zagubionym aniołem - Jordi Lafebre (recenzja)

Pamiętam, że po lekturze komiksu „Jestem ich milczeniem” Jordiego Lafebre pomyślałam, że chętnie spotkałabym się z Evą jeszcze raz, na kartach innej opowieści. I oto jest! „Jestem zagubionym aniołem” to druga część perypetii sympatycznej psycholożki, która znów pakuje się w tarapaty.


U Evy niewiele się zmieniło. Zmarłe krewne wciąż za nią chodzą i komentują wszystkie wydarzenia, a sama Eva nadal przyciąga kłopoty jak magnes. Tym razem dziewczyna zostaje zatrzymana na miejscu zbrodni, a ponieważ musi złożyć zeznania, z odsieczą przybywa doktor Llulla. Jak to możliwe, że Eva wmieszała się w sprawy neonazistów? Przeczytajcie sami, bo to opowieść tak samo nieprawdopodobna jak sama bohaterka komiksu. 

Jeśli na początku pojawia się cytat z Indiany Jonesa, to mus być dobra historia. Prawda? Tak założyłam, jednak rzeczywistość nieco rozminęła się z oczekiwaniami. Sama zagdaka kryminalna nie jest ani przesadnie ciekawa, ani skomplikowana, ani tajemnicza. Ot, zwykła zagwozdka, którą z łatwością można rozgryźć. Pod tym względem zero zaskoczeń. A jednak całość nie rozczarowuje, gdyż Eva kradnie swoją osobą całe show, jest motorem napędowym scenariusza oraz najjaśniejszym punktem na każdej planszy. 


Bohaterka Jordiego Lafebre jest tak samo nietuzinkowa i błyskotliwa, jak poczucie humoru autora. Te dwa atuty sprawiają, że komiks czyta się z lekkością i przyjemnością, choć pozorne tajemnice wcale tajemnicze nie są, a wątek kryminalny jest naciągany. A jednak urokowi Evy nie sposób się oprzeć, widmowe ciotki rozbrajają każdą sytuację, a fragmenty związane z miłosnymi sprawkami pani psycholog są tak rozkosznie zabawne, że czytałam je z szerokim uśmiechem na twarzy. Z resztą odpowiednią robotę robi tu warstwa wizualna komiksu, gdyż kadry są dynamiczne i żywe, Barcelona piękna i łatwa do rozpoznania, a mimika postaci podbija odbiór całości o kilka oczek. 

„Jestem zagubionym aniołem” to pod względem fabularnym komiks najwyżej średni, ale sama bohaterka i cała otoczka wokół sprawiają, że album w przedziwny sposób trafia do serduszka, bawi i rozgrzewa wnętrze, bo Jordi Lafebre nie bagatelizuje problemów Evy, ale też nie pozwala, żeby były tym, co determinuje jej egzystencję i w wyjątkowo lekki sposób pozwala wierzyć, że nawet będąc obarczonym jakąś chorobą psychiczną lub zmagając się z trudnymi epizodami, można cieszyć się życiem i czerpać z niego garściami. I z tym optymistycznym akcentem Was zostawię. 

♥♥♥ 
Jordi Lafebre, Jestem zagubionym aniołem (tyt. oryg. Je suis un ange perdu), wyd. Non Stop Comics, tłum. Jakub Syty, Katowice 2026. 



Sangoma. Przeklęci z Kapsztadu – Caryl Férey (recenzja)

„Sangoma. Przeklęci z Kapsztadu” to kolejny świetny komiks duetu Férey/Rouge, który zapewnia czytelnikowi kilka chwil niezobowiązującej rozrywki, a także po cichu szturcha go moralnie i każe zastanowić się nad kondycją współczesnego świata i człowieka.

Islander, 1. Wygnanie – Caryl Férey (recenzja)

Jako dziecko z pokolenia milenialsów przeżyłam już kilka końców świata, dlatego lubię klimat postapo w literaturze i filmie. Co prawda do tej pory nie powstało nic genialniejszego ponad „Drogę” Cormaca McCarthy’ego i nie zapowiada się, żeby komuś udało się doskoczyć do poprzeczki zawieszonej przez amerykańskiego pisarza, ale próbować zawsze warto. Jednym z takich próbnych i całkiem udanych dzieł jest „Islander. Wygnanie” Caryla Férey’a.

Władca much - Aimée de Jongh, William Golding (recenzja)

Komiksowe adaptacje klasycznych dzieł literackich cieszą się coraz większą popularnością. Ja również lubię zaglądać do obrazkowych wersji znanych i cenionych powieści, dlatego komiks na podstawie „Władcy much” Williama Goldinga od początku wzbudził moją ekscytację, tym bardziej, że adaptacji podjęła się wspaniała Aimée de Jongh.

Nie puszczaj mojej dłoni - Fred Duval, Michel Bussi, Didier Cassegrain (recenzja)

Komiks kryminalny z mocno zarysowanym wątkiem obyczajowym? Nie pogardzę. „Nie puszczaj mojej dłoni” doskonale wpasowuj się w mój gust, zarówno w warstwie fabularnej, jak i wizualnej. Prawdę mówiąc ilustracje są nawet lepsze, niż opowieść snuta na kartach komiksu.

Ladies with Guns 3 – Olivier Bocquet, Anlor (recenzja)

„Ladies with Guns” znów rozrabiają.Panie wpadły w prawdziwe tarapaty, choć przecież już wcześniej nie miały łatwo. Dla nich smuteczek, dla nas jeszcze więcej rozrywki, uśmiechu i wybuchów.

Pożeracze Nocy, tom 1: Pożeraczka nocy - Marjorie Liu i Sana Takeda (recenzja)

Patrząc na „Pożeraczy nocy” nie da się uciec od porównań do „Monstressy”. Pierwsza seria duetu Liu/Takeda była zbyt rozwlekła, za to obłędnie piękna. W „Pożeraczach nocy” kreska Takedy jest bardziej umowna i kreskówkowa, za to treść bardziej skondensowana, bo Liu musi zmieścić się w trylogii. Pierwszym tomem nowej serii obie twórczynie obiecują wiele i udowodniają, że mają jeszcze dużo do powiedzenia.

Jestem ich milczeniem - Jordi Lafebre (recenzja)

„Jestem ich milczeniem” Jordiego Lafebre to jednotomowa, zamknięta historia z mocno zarysowanym tłem obyczajowym, czyli coś, co lubię najbardziej.

Most Heksagon – Richard Blake (recenzja)

„Most Heksagon” Richarda Blake’a to jeden z najpiękniejszych komiksów jaki widziałam. Oszałamiające ilustracje zostawiają czytelnika oniemiałym z zachwytu i spychają fabułę na dalszy plan.

Cholerna sakura - Giulio Macaione (recenzja)

„Cholerna sakura” to komiks obyczajowy, który aspiruje do ambitnej historii z przesłaniem, co scenarzyście nie do końca udaje się zrealizować. Jednak nawet odrobina przewidywalności nie psuje efektu końcowego oraz nie odbiera uroku opowieści snutej przez Giulio Macaione.

Pewnego razu we Francji t. 3 – Fabien Nury (recenzja)

Ostatni tom i wielki finał „Pewnego razu we Francji” pozostawia czytelnika z przyjemnym poczuciem satysfakcjonującej lektury. Fabien Nury znów wspina się na wyżyny, fenomenalnie zamyka historię Josepha Joanovici i udowadnia, że jego dzieło to komiks na najwyższym poziomie.

Pewnego razu we Francji – Fabien Nury (recenzja)

Jeśli miałam jeszcze jakieś złudzenia jeśli chodzi o tę kanalię Josepha Joanovici, to drugi tom „Pewnego razu we Francji” ostatecznie je pogrzebał.

Ladies with Guns 2 - Olivier Bocquet (recenzja)

„Ladies with Guns” powracają. Są tak samo zdesperowane i jeszcze bardziej zdeterminowane, żeby wyjść cało z opresji, a to oznacza mnóstwo akcji, wybuchów i kobiecej solidarności. Słaba płeć? Nie tym razem!

„Falconspeare”, czyli uroczo-nostalgiczny komiks o potworach

„Falconspeare” to trzeci tom serii stworzonej przez Warwicka Johnsona-Cadwella i Mike’a Mignoli (tutaj jego udział jest tylko gościnny). Poszczególne tomy można czytać niezależnie od siebie, jednak każdy z nich jest tak urokliwie mroczny, że wato ucieszyć się znajomością całości.

Liga literackich naprawiaczy, czyli „Plot Holes” Seana Murphy’ego

Od czasów mojej dziecięcej miłości do Scooby’ego Doo i tych wścibskich dzieciaków, uwielbiam motyw grupy rozwiązującej jakieś problemy. Akcja i humor, to połącznie, do którego mam wyjątkową słabość, dlatego serduszko zabiło mi mocnej na widok komiksu „Plot Holes” Seana Murphy’ego. Album ujął mnie przede wszystkim pomysłem na literacką fabułę.

Ludzka twarz katastrofy, czyli „Fukushima. Kronika wypadku bez końca” Bertranda Galica

Komiks non-fiction? Tego jeszcze nie znałam. „Fukushima. Kronika wypadku bez końca” wygląda imponująco i faktycznie robi wrażenie w warstwie fabularnej i wizualnej. Forma fabularyzowanego reportażu w połączeniu z obrazami pozwala jeszcze lepiej wczuć się w emocje bohaterów oraz poczuć grozę dni, które w marcu 2011 r. wstrząsnęły światem.

Mają broń, a nie mają wyjścia, czyli „Ladies with Guns” Oliviera Bocqueta

„Uważajcie, bo mają broń, a nie mają wyjścia”. Przypomniałam sobie słowa Ryszarda Kapuścińskiego w trakcie lektury komiksu „Ladies with Guns” Oliviera Bocqueta. Co prawda z bronią u pań kiepsko, ale faktycznie nie mają wyjścia, dlatego łamią wszelkie możliwe konwenanse i robią rozpierdziel, że aż miło.