„Uważajcie, bo mają broń, a nie mają wyjścia”. Przypomniałam sobie słowa Ryszarda Kapuścińskiego w trakcie lektury komiksu „Ladies with Guns” Oliviera Bocqueta. Co prawda z bronią u pań kiepsko, ale faktycznie nie mają wyjścia, dlatego łamią wszelkie możliwe konwenanse i robią rozpierdziel, że aż miło.
„Dialog serc” autorstwa s. Anny Marii Pudełko i ks. Jerzego Jastrzębskiego to niezwykła publikacja przybliżająca sens poszczególnych wezwań Litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa, prowokująca do zadumy i tak po ludzku – zbliżająca serce do Serca.
„Jeśli źle jest stracić złego ojca, jak straszna musi być strata dobrego?” pyta Zsuzsa Bánk w książce „Śmierć przychodzi nawet latem” opartej na osobistych doświadczeniach. Jej opowieść pełna jest bólu i cierpienia związanego z odchodzeniem ojca, ale też miłości, optymizmu i wdzięczności za życie wspaniałego człowieka.
Mała Tereska wymarzyła sobie świętość z Lisieux. Dziś jej dzień, dlatego tym bardziej warto pamiętać, że swoją małą drogą biegła prosto w ramiona Jezusa. Jej mała droga i słowa pełne wiary, nadziei i miłości ukazały się cudnym w tomiku „Deszcz róż na każdy dzień”.
Lepszej książki na październik nie znajdziecie. W ogóle lepszej książki o Matce Bożej ze świecą szukać. Przynajmniej dla mnie ta pozycja okazała się przełomowa, bo pokazała mi Maryję nie jako ładną panią z uduchowionym wyrazem twarzy, ale jako Miriam z Nazaretu – zwykłą dziewczynę, żonę, matkę, przyjaciółkę, sąsiadkę.
Od bardzo, bardzo dawana żadna książka nie wprawiła mnie w takie zakłopotanie, jak „Historia na śmierć i życie” Wojciecha Tochmana. Jeśli chodzi literacki kunszt i jakość opowiadanej historii, to nie można autorowi niczego zarzucać. Problemem jest tutaj fakt, że to reportaż na nową modłę, z mocno zaznaczoną tezą, której autor broni przez cały czas i zdaje się nawet nie dopuszczać innej ewentualności.
„Bądź dobra dla zwierząt” to historia o kobiecie-matce. Jedna z wielu, trudna jak każda, bo nie jest łatwo być mamą i brać odpowiedzialność za drugiego człowieka. Tym bardziej, że Karen jest sama na własne życzenie. Rozwód przez cały czas wisi w powietrzu, żałoba po związku tli się i żarzy, boli i spala.
Wydawnictwo
Kropka nie przestaje mnie zadziwiać. Kolejne dwa tomiki, które miałam
okazję poznać znów czarują swoją oryginalnością, bawią, cieszą oko i
sprawiają radość jako pięknie wydane przedmioty. Spójrzcie tylko na te
twarde oprawy, płócienne grzbiety, dotknijcie grubego papieru ze środka.
No jak już Kropka wyda książki to mucha nie siada. A nie siada, bo ją
starsza pani pożarła.