Mirka Andolfo powraca nad Wisłę z nową serią. „Sweet Paprika” znów czaruje warstwą wizualną, z kolei fabuła to typowe gulity pleasure dla pełnoletnich czytelników.
„Mercy” jest piękna, jak wszystko, co wychodzi spod ręki Mirki Andolfo. Lepsza jest tylko Sana Takeda, której ilustracje są wyznacznikiem najwyższej klasy. Artystycznie Mirka też trzyma odpowiednio wysoki poziom, do którego niewielu potrafi doskoczyć. A jak jest fabularnie? Właściwie trudno powiedzieć.
„Wbrew naturze”, autorska seria Mirki Andolfo, zapowiadała się fantastycznie. Mroczne love story w klimacie Orwella z piękną i zmysłową szatą graficzną. Niestety wyobraźnia zwiodła autorkę na manowce, dlatego całość choć interesująca, pozostawia po sobie spory niedosyt.