Sweet Paprika, czyli komiksowe guilty pleasure tylko dla dorosłych

Mirka Andolfo powraca nad Wisłę z nową serią. „Sweet Paprika” znów czaruje warstwą wizualną, z kolei fabuła to typowe gulity pleasure dla pełnoletnich czytelników.


Mieliśmy już mroczną antyutopię z mocno rozbudowanym wątkiem miłosnym oraz oniryczny, gotycki western, teraz przyszedł czas na czystą rozrywkę. Mirka nie próbuje nawet udawać, że w „Sweet Paprika” chodzi o coś więcej niż szelmowskie uśmiechy, miłosne dramy i bzykanie. Uczciwie postawiona sprawa, doceniam. Tytułowa Paprika to wybuchowa diabliczka, która odniosła oszałamiający sukces w wydawniczym korpo. Dziewczyna pozuje na wredną i pewną siebie bizneswoman, a tak naprawdę w głębi czarnego serduszka marzy o prawdziwej miłości i osobistym przystojniaku, który będzie wiedział jak się nią porządnie zająć, jeśli wiecie co mam na myśli. Odpowiedni kandydat nawet jest na horyzoncie, ale long story short, zanim wylądują w łóżku, nasza Paprika postanawia poćwiczyć wszystkie swoje umiejętności na lokalnym playboyu, anielsko seksownym Dillu. Oczywiście tu chodzi tylko o ćwiczenia. Żadnych uczuć. Uczucia zarezerwowane są dla kogoś innego.

Fabuła brzmi zabawnie i przewidywanie? I póki co taka właśnie jest. „Sweet Paprika” to lekka komedyjka, która ma sprawiać przyjemność. Co prawda po drodze pojawia się motyw demonicznego tatusia, który trzyma córkę mocną ręką i tak ją dręczy psychicznie, że w konsekwencji dziewczyna nie potrafi sobie poukładać życia osobistego. Jednak to tylko dodatek, bo przecież i tak najciekawiej zapowiada się miłosna drama między Papriką, tajemniczym Dillem oraz tym trzecim, wymarzonym ideałem. Trójkąt miłosny to motyw stary jak świat, ale tu dodatkową atrakcją jest fakt, że bohaterami są anioły i demony. Mirka Andolfo bawi się konwencją, nadaje diaboliczne cechy postaciom z aureolkami i odwrotnie, bo w jej wersji nawet wielki i przerażający demon może być troskliwym i dobrotliwym szefem. Dzięki temu bohaterowie nie mieszczą się w stereotypowych szufladkach i mają w sobie więcej potencjału. 

Kreska artystki, to jak zawsze uczta dla oczu, szczególnie kreacje bohaterów wypadają znakomicie. Same kadry są bardzo dynamiczne i przeładowane, a postacie dosłownie wychodzą z ramek. Na każdej stronie dużo się dzieje, nie brakuje też mnóstwa dymków z dialogami. Przez wzgląd na charakter opowieści więcej tu humorystycznej umowności niż w poprzednich dziełach pani Andolfo. I choć fabuła naszpikowana jest erotyką, to ilustracje nie wychodzą poza ramy dobrego smaku. Mirka puszcza do odbiorcy oko, sugeruje co nieco, pozwalając wyobraźni działać dalej. 

„Sweet Paprika” to póki co sympatyczna komedia erotyczna dla dorosłych czytelników, która może i nie powala fabułą, ale za to czaruje słodko-pikantnymi ilustracjami włoskiej artystki. To dopiero początek, więc trudno oczekiwać fajerwerków, a też znając poprzednie dokonania autorki nie spodziewam się cudów. Tom pierwszy to tak naprawdę trochę chaotyczne wprowadzenie do świata przedstawionego i prezentacja bohaterów. Liczę na to, że dalej będzie już tylko miło, niezobowiązująco i rozrywkowo. Takich bzdurek też nam trzeba, szczególnie w tych podłych czasach.

♥ ♥ ♥
Mirka Andolfo, Sweet Paprika, tom 1, tłum. Jacek Drewnowski, Non Stop Comics, Katowice 2022.
 

Komentarze