Gracja Koziołek. Mam przechlapane – Justyna Drzewicka (recenzja)

Jako właścicielka uroczego Kozimierza nie mogłam przejść obojętnie obok książki, w której pojawiają się kozy! „Gracja Koziołek. Mam przechlapane” Justyny Drzewickiej to szalona, pełna przygód i humoru powieść dla dzieciaków, choć gwarantuję, że osobowość Gracji rozbroi również wszystkich dorosłych czytelników.

 
Gracja. Kto tak nazywa dziecko? Tata zakochany w mitologii. Niebanalne imię od razu sugeruje, że dziewczynka będzie prawdziwym oryginałem. I faktycznie Grejs z wielką gracją pakuje się w kolejne kłopoty, ale to naprawdę nie jej wina. To wszystko przez panią, która wymyśliła, żeby każdy napisał wypracowanie na temat swojego hobby. Najgorzej, bo prace mają być odczytywane przed całą klasą, żeby każdy mógł się pochwalić swoim bakcylem. Grejs wpada w popłoch, bo zupełnie nie wie o czym napisać, dlatego w akcie desperacji postanawia znaleźć sobie hobby na już. Przecież ludzie interesują się tyloma rzeczami, wystarczy coś odgapić i będzie luz. Będzie, prawda? 

Justyna Drzewicka napisała powieść, która jest zwariowana, ale nie oderwana od rzeczywistości. Rodzina Koziołków prowadzi agroturystykę, na której hoduje się kozy i choć ich kawałek ziemi jest chętnie odwiedzany przez rożnych celebrytów, to jednak własny biznes oraz troska o żywe istoty sprawiają, że rodzinie wcale się nie przelewa. Mama angażuje córkę do pomocy w promocji Koziołkowa, a każdy w domu ma swoje obowiązki do wykonania. Sama Grejs jest sympatyczna i daje się lubić już od pierwszej strony. Justyna Drzewicka wykreowała ją w naturalny i wiarygodny sposób. Dziewczynka bardzo przejmuje się tym, że jako jedyna nie będzie miała czym pochwalić się przed klasą, dlatego za wszelką cenę chce znaleźć hobby idealne, a przez to pakuje się w różne zabawne sytuacje. Dużo w tej opowieści śmiechu i luzu, choć temat jest poważny, szczególnie dla dzieci, choć nie tylko, bo przecież każdy z nas chociaż raz zamartwiał się, że do niczego się nie nadaje i niczego konkretnego nie potrafi. 



 

Ilustracje Bartka Brosza podbijają humor, są wyjątkowo dowcipne i urocze, a rozmieszczenie tekstu na stronie podbija dynamikę i fajnie podkręca odczucia związane z lekturą. Justyna Drzewicka nie moralizuje i pozwala swojej bohaterce na popełnianie błędów, a także w nienachalny sposób pokazuje, że czasami to, w czym jesteśmy świetni jest tak naturalne, że nie uznajemy tego za wyjątkowe zdolności. Co prawda jako dorosła czytelniczka od razu domyślałam się co finalnie okaże się hobby Gracji, jednak nie zmienia to faktu, że w trakcie lektury zabawa jest przednia, a końcowe przesłanie podnoszące na duchu. „Gracja Koziołek. Mam przechlapane” to wesoła

♥♥♥
Justyna Drzewicka, il. Bartek Brosz, Gracja Koziołek. Mam przechlapane, wyd. Znak, Kraków 2026.  
  

Komentarze