Pomyliłam się, nie pierwszy nie ostatni raz. Wydawało mi się, że jeśli Radek Rak napisze książkę dla niedorosłych, to będzie ona podobna do reszty jego powieści - pełna tajemnic, strachów, magicznych postaci, nieoczekiwanych wydarzeń, ludowych bajań i fantazji tak wspaniałych, że dech zapiera. Natomiast „Maja i czas motyli” to historia bardzo realistyczna, życiowa i pulsująca od emocji. Znów zakręciło mi się w głowie i dałam się ponieść magii, jednak tym razem tej prawdziwej, przyrodniczej, a nie wyobrażonej.

 
Po rozwodzie rodziców świat jedenastoletniej Mai rozpada się na dwa kawałki. Opieka naprzemienna sprawia, że dziewczynka jeden tydzień spędza z mamą w apartamentowcu na nowoczesnym osiedlu, a drugi w starym i trzeszczącym „Domu pod Dębami”, który musi dzielić z innymi lokatorami, bo tatę stać na wynajem tylko kawałka podłogi. Jest kiepsko, choć dom i jego otoczenie fascynują Maję, a zieleń i zwierzęta przynoszą chwilowe ukojenie. Jedenastolatka ma w sobie dużo złości, żalu i wstydu, bo każde spotkanie rodziców kończy się kłótnią, dziewczyny z klasy oceniają i komentują każdy aspekt jej nowego życia, a nowa pani z biologii, która przyszła na zastępstwo, jest wyjątkowo wredna i zdaje się, że upatrzyła sobie Mają na swoją ofiarę.

Radek Rak znów napisał powieść porywającą i angażującą wszystkie emocje czytelnika. To piękna i delikatna opowieść o trudach dorastania, zmaganiach z własnymi uczuciami i tym strasznym poczuciem, że właśnie kończy się dzieciństwo, a to co przed nami jest kruche i niepewne. Autor w doskonały sposób odmalował smutki, troski i dylematy Mai, jej żal i smutek oraz poczucie upokorzenia, że nie ma żadnej kontroli nad tym, co się wokół niej dzieje, a rodzice za nic w świecie nie chcą, a może nie potrafią się dogadać.Kreacja dorosłych bohaterów również nie zawodzi. Zarówno jeśli chodzi o rodziców, którzy kochają Majkę i robią wszystko, żeby ją chronić, ale przecież z tragedii, którą jest rozbita rodzina nikt nie wychodzi bez szwanku. Dlatego nawet mimo szczerych chęci, mama i tata popełniają błędy, kłócą się ze sobą nawet w obecności córki i milkną kiedy powinni byli mówić. Chcą dobrze, a wychodzi jak zwykle.