To za dużo dla mnie - Darko Cvijetić (recenzja)
„To za dużo dla mnie” Darko Cvijetić, czyli ostatnia z bałkańskich opowieści o krzywdzie i traumie, okazała się dla mnie najtrudniejsza w odbiorze. Podobna, poszatkowana narracja, krótkie rozdziały, poezja wpleciona między grozę wojennej codzienności – to wszystko znamy z poprzednich powieści autora. Jednak tutaj jeszcze głośniej wybrzmiewa temat winy i kary oraz pamięci, która ocala, ale jest też przekleństwem.
Filip Latinović wraca do domu po latach odsiadki w więzieniu. W kraju witają go jak bohatera. Jego, człowieka skazanego w Hadze za zbrodnie przeciwko ludzkości. Latinović odbył karę, teoretycznie ma czyste konto, teraz może po prostu doczekać w spokoju końca swoich dni, ale jak żyć kiedy na ulicy spotyka się tych, którym kiedyś wyrządziło się krzywdę? Jak patrzeć w lustro kiedy chwilę wcześniej patrzyło się w twarz zgwa.conej dziewczyny, albo dawnego przyjaciela, z którego wojna zrobiła śmiertelnego wroga? Na bośniackich ulicach za każdym rogiem kryją się wspomnienia własnej niegodziwości, a pamięć, ta zdradziecka pamięć, podsuwa kolejne obrazy.
Tytuł „To za dużo dla mnie” powraca na kartach powieści jak refren, który czytelnik szybko bierze za własne słowa, bo emocje, które kryją się w tej książce są za duże dla kogokolwiek. Co najgorsze, są tu momenty, kiedy odbiorca zaczyna współczuć tej kanalii Latinovicowi, a to genialnie wywraca optykę i pokazuje ciężar poczucia winy. „Być Filipem Latinovicem to coś naprawdę strasznego” powtarza narrator, użalając się nad sobą i światem, tkwiąc w więzieniu o najostrzejszym rygorze - własnej pamięci. Nie mury i kraty świadczą o zamknięciu, ale właśnie pamięć, która przechowuje pod powiekami oczu wszystkie te straszne czyny i obrazy, a także świadomość o własnej słabości i bestialstwie, które wyszły z człowieka właściwie nie wiadomo dlaczego. Wyszły, bo tak naprawdę niewiele trzeba, żeby zło rozpełzło się po świecie.
Pozostaję pod ogromnym wrażeniem prozy Cvijetića, ale tym razem zmęczył mnie sposób narracji zastosowany w powieści. Wcześniej były to wycinki jakiejś całości, urywki, wspomnienia wyrwane z pamięci. Teraz jeszcze trudniej poskładać wszystko w całość. Jakby sama postać głównego bohatera była dla czytelnika zbyt małym ciężarem, autor dokłada formę, w które można się pogubić. Chaotyczne myśli głównego bohatera, listy, fragmenty jakichś tekstów i książek, kawałki rozmów potęgują poczucie zagubienia wśród słów i zdarzeń. Nie zmienia to faktu, że powieści Darko Cvijetića są boleśnie wspaniałe, zatrważające i mrożące krew w żyłach. Taka właśnie powinna być dobra literatura - wytrącająca z równowagi i zmuszająca do ciągłego zastanawiania się nad sobą, ważenia swoich czynów i zamiarów. Na koniec jeszcze jedna myśl -literackie odniesienia zawarte w publikacji są znakomite i pokazują, że od wieków głowimy się nad tym samym i wciąż umieramy głupi.
♥♥♥
Darko Cvijetić, To za dużo dla mnie (tyt. oryg. Previše mi to. Osam djevojčica), tłum. Dorota Jovanka Ćirlić, wyd. Noir sur Blanc, Kraków 2026.
Tytuł „To za dużo dla mnie” powraca na kartach powieści jak refren, który czytelnik szybko bierze za własne słowa, bo emocje, które kryją się w tej książce są za duże dla kogokolwiek. Co najgorsze, są tu momenty, kiedy odbiorca zaczyna współczuć tej kanalii Latinovicowi, a to genialnie wywraca optykę i pokazuje ciężar poczucia winy. „Być Filipem Latinovicem to coś naprawdę strasznego” powtarza narrator, użalając się nad sobą i światem, tkwiąc w więzieniu o najostrzejszym rygorze - własnej pamięci. Nie mury i kraty świadczą o zamknięciu, ale właśnie pamięć, która przechowuje pod powiekami oczu wszystkie te straszne czyny i obrazy, a także świadomość o własnej słabości i bestialstwie, które wyszły z człowieka właściwie nie wiadomo dlaczego. Wyszły, bo tak naprawdę niewiele trzeba, żeby zło rozpełzło się po świecie.
Pozostaję pod ogromnym wrażeniem prozy Cvijetića, ale tym razem zmęczył mnie sposób narracji zastosowany w powieści. Wcześniej były to wycinki jakiejś całości, urywki, wspomnienia wyrwane z pamięci. Teraz jeszcze trudniej poskładać wszystko w całość. Jakby sama postać głównego bohatera była dla czytelnika zbyt małym ciężarem, autor dokłada formę, w które można się pogubić. Chaotyczne myśli głównego bohatera, listy, fragmenty jakichś tekstów i książek, kawałki rozmów potęgują poczucie zagubienia wśród słów i zdarzeń. Nie zmienia to faktu, że powieści Darko Cvijetića są boleśnie wspaniałe, zatrważające i mrożące krew w żyłach. Taka właśnie powinna być dobra literatura - wytrącająca z równowagi i zmuszająca do ciągłego zastanawiania się nad sobą, ważenia swoich czynów i zamiarów. Na koniec jeszcze jedna myśl -literackie odniesienia zawarte w publikacji są znakomite i pokazują, że od wieków głowimy się nad tym samym i wciąż umieramy głupi.
♥♥♥
Darko Cvijetić, To za dużo dla mnie (tyt. oryg. Previše mi to. Osam djevojčica), tłum. Dorota Jovanka Ćirlić, wyd. Noir sur Blanc, Kraków 2026.
Komentarze
Prześlij komentarz