Winda Schindlera - Darko Cvijetić (recenzja)

„Winda Schindlera” Darko Cvijetića to powieść wstrząsająca w swojej wymowie, napisana na smutno, choć zwyczajnie, jakby autor, a trochę też bohater tej książki, nie miał sił tłumaczyć. Z resztą czy to co wydarzyło się na Bałkanach da się wyjaśnić? Czy do jakiejkolwiek wojny da się znaleźć racjonalne usprawiedliwienie? Można co najwyżej opowiadać, żeby to wszystko nie popadło w zapomnienie. 


Pamięć ocala, choć może też być przekleństwem, ale o tym później, do tego punktu dopiero dojdziemy. Teraz mamy czerwony wieżowiec w Prijedorze, cud ówczesnej technologii i symbol nowoczesności. Mieszkańcy to zwyczajni ludzie zajęci swoimi sprawiani. Żyją pod tym samym dachem, spotykają się w windzie i na balkonach, prowadzą codzienne rozmowy i funkcjonują razem we względnej zgodzie i na rożnych stopniach zażyłości. Jak wszędzie, bo ludzie wszędzie są tacy sami. Do czasu aż wybucha wojna i nagle okazuje się, że ci są nasi, tamci są inni, a to co było do tej pory przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. 

Cvijetić nie rozpisuje się o historii, polityce, o przyczynach konfliktu i skali zniszczeń, ale przenosi całą bałkańską tragedię do jednego wieżowca, który staje się symbolem bratobójczych walk i cierpienia, które trudno ogarnąć rozumem. Krótkie rozdziały układają się w pojedyncze wspomnienia, opowieściach o lokatorach, ofiarach i oprawcach. Narracja przypomina pogłoski, informacje o ludziach, których się kiedyś znało. Autor bez większych emocji. Dodatkowych komentarzy i epatowania przemocą odtwarza scenki, które mrożą krew w żyłach. Śmierć nie wybrzydza, przychodzi po wszystkich jednakowo, zarówno po tych mordowanych z zimną krwią, jak i tych, którzy umierają przypadkiem, jak dziewczynka z windy z odciętą głową.

Pierwsze spotkanie z prozą Darko Cvijetića wywołuje szok, który nie mija do końca książki. To literatura oszczędna w słowach, trafiająca prosto w sedno, w to miejsce, które boli najbardziej. Przeczytałam trzy tytuły autora, jeden po drugim, bo nie mogłam się oderwać, choć były takie chwile, kiedy chciałam tylko zamknąć oczy i już więcej nie patrzeć na ogrom cierpienia tych wszystkich ludzi. Wojna zawsze niszczy, tu nie ma żadnych zwycięzców, a po wszystkim zostają tylko zgliszcza. Nawet słów brakuje. Może dlatego u Cvijetića jest ich tak niewiele, choć każde waży tonę, bo w swoich powieściach pisarz opowiada o tym, że wystarczy iskra, żeby rozpalić nienawiść, która zniszczy wszystko – pokój i spokój, sąsiedzką sympatię, zwykłe, serdeczne relacje, a nawet braterską miłość. Surowa, zimna i porażająca proza, do czytania ku przestrodze.

♥♥♥ 
Darko Cvijetić, Winda Schindlera (tyt. oryg. Schindlerov lift), tłum. Dorota Jovanka Ćirlić, wyd. Noir sur Blanc, Kraków 2024.

Komentarze