Styczniowe okruszki

Styczeń, który zwykle mi się dłuży, w tym roku minął mi błyskawicznie. Pewnie za sprawą wielu drobnych, bieżących spraw, które adsorbowały czas i myśli. Mimo wszystko gdzieś pomiędzy udało mi się przeczytać 10 książek, w tym dwie absolutnie wspaniałe, czyli „Strużki” Marii Halber oraz „A pamiętasz, mamo?” Kateryny Babkiny. Wróciłam też do „Zniknąć” Petry Soukopovej i okazało się, że jest jeszcze lepsza niż zapamiętałam. 

Grudniowe okruszki


Grudzień minął mi w blasku światełek, z kawą w ulubionych zimowym kubku, z pysznym jedzeniem, ciasteczkami orzechowo-pomarańczowymi, ze śniegiem, z Mikołajem, w gronie bliskich, z wzruszeniami związanymi ze Świętami Bożego Narodzenia. I ogromem wdzięczności w sercu, bo mam za sobą naprawdę dobry, choć wcale nie łatwy rok.

Listopadowe okruszki

 

Listopad to szuranie w liściach, świeczki, dynie, długie wieczory z herbatą z pomarańczą i goździkami. Książki, wiersze, zaduma. Powrót do dawnych, wciąż aktualnych lektur. I zdumienie tym, co dzieje się na świecie. 

Październikowe okruszki


Październik to mój ulubiony miesiąc, bo jesień i urodziny. W tym roku był to wyjątkowo wspaniały czas. Świętowałam z najbliższymi, odwiedziłam Targi Książki w Krakowie, codziennie modliłam się na różańcu, a także po ośmiu latach wróciliśmy do Pragi, żeby pokazać synowi nasze ukochane miasto.