Najtrudniejsze sto dwadzieścia osiem stron w życiu, czyli „Oskarżona” Marielli Mehr

Mariella Mehr, urodziła się w Zurychu w 1947 r., jest z pochodzenia Jeniszką, czyli inaczej szwajcarską Romką. Malutka Marriella została odebrana matce zaraz po urodzeniu i oddana do zakładu psychiatrycznego dla upośledzonych niemowląt. Przez całe dzieciństwo tułała się po domach opieki, sierocińcach, rodzinach zastępczych, szpitalach, gdzie była wielokrotnie gwałcona i bita, poddawana elektrowstrząsom, trzymana w wannie z lodowatą wodą. Przeszła przez piekło, ale jakimś cudem udało jej się przetrwać. Literatura jest jej lekiem, terapią, formą radzenia sobie z rzeczywistością. Jej książki są ostre jak brzytwa, brutalne, poruszające, wstrząsające. Taka właśnie jest „Oskarżona”.

 
Powieść napisana została w formie monologu. Kari Selb opowiada swoją własną historię. Początkowo jawi się jako osoba zimna, bezwzględna, sprawiająca wrażenie, że śmierć ją bawi. Racjonalnie odpowiada na zadawane pytania. Jest spokojna. Twierdzi, że jej zachowanie nie ma nic wspólnego z trudnym dzieciństwem, bo jej dzieciństwo było normalne. Pochodzi ze zwyczajnej, średniozamożnej rodziny, jest jedynaczką. Sama nie wie, dlaczego jej najwcześniejsze wspomnienia sięgają dopiero pierwszego dnia w szkole. Zgodziła się na rozmowę z psychologiem z nudów, przy okazji chce udowodnić swoją poczytalność, bo w sądzie próbowano jej wmówić, że ma nie po kolei w głowie. W trakcie zwierzeń Kari odsłania przed czytelnikami swoje wnętrze, wraca do wypartych z pamięci wspomnień z dzieciństwa, które okazują się straszniejsze niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Powoli wszystko zaczyna nabierać sensu.

Powieść Mehr jest bardzo trudna pod względem moralnym. Nie da się jednoznacznie ocenić postępowania Kari, a przynajmniej ja nie potrafiłam jej osądzić. Po przeczytaniu posłowania okazało się, że powieść oparta została na faktach, a „Oskarżona” istnieje naprawdę. Moje pierwsze skojarzenia Kari z Hannibalem Lecterem wcale nie były przypadkowe. Szwajcarska „garażowa morderczyni” skazana została na dożywocie za liczne podpalenia i dwa morderstwa. Prasa okrzyknęła ją kobiecą wersją dr Lectera. Mehr odnalazła ją w 1999 r. i uczyniła z podpalaczki bohaterkę swojej powieści.

Lektura „Oskarżonej” to najtrudniejsze sto dwadzieścia osiem stron w moim życiu, które czytałam po kawałeczku, żeby nie dowiedzieć się zbyt wiele naraz. Miałam momenty zawahania. Dochodząc do końca strony zastanawiałam się czy odwrócić kartkę. Nie wiedziałam czy mam dość siły i odwagi, aby czytać dalej, dowiadywać się o kolejnych krzywdach zadawanych niewinnemu dziecku. Ale przecież to wszystko już się stało, jest za późno, aby cokolwiek zmieniać. To, że zamknę książkę w połowie nie uchroni Kari od kolejnego nieszczęścia. A ja i tak wiem, że jej historia nie powoli mi zasnąć spokojnie, że będę o niej myśleć cały dzień i powstrzymywać płacz wiszący na końcu nosa.

„Oskarżona” to doskonale napisane, brutalna, zimna i szorstka literatura, która pozostawia czytelnika z niezrozumiałymi wyrzutami sumienia. Jej lektura kosztuje spokój ducha, mnóstwo nerwów i wymaga ogromnej odwagi

♥ ♥ ♥
Mariella Mehr, Oskarżona (tyt. oryg. Angeklagt), tłum. Katarzyna Leszczyńska, wyd. Czarne, Wołowiec 2011. 
 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz