Reportaże jak czereśnie, czyli „Samotności Portugalczyka” Izy Klementowskiej

Układam w głowie mozaikę z planów i marzeń. Podróże po świecie wciąż siedzą mi gdzieś pod powiekami. Najczęściej wybieram się w drogę dzięki książkom, bo na inne podróże wciąż czegoś mi brak – pieniędzy, czasu, odwagi. O Portugalii pomyślałam tylko raz i to przez chwilę. Tyle miejsc wydawało mi się ciekawszych. Ale dzięki Izie Klementowskiej zamarzyłam, żeby spakować plecak i jak najszybciej ruszyć do Lizbony. Bynajmniej nie po to, żeby słuchać fado, ale żeby poczuć tę nostalgię, tęsknotę i smutek, które wyzierają ze wszystkich tekstów reporterki zebranych w tomie „Samotności Portugalczyka”.


Portugalia. Skrawek ziemi, o którą rozbijają się fale Atlantyku. Państwo przytłoczone przez sąsiednią Hiszpanię. Naród, który wciąż rozpamiętuje przeszłość, śni o minionej wielkości i potędze. Ludzie, którzy wciąż za czymś tęskną. W reportażach Klemetowskiej rozchodzi się głównie o ludzi, o ich przeszłość, przyszłość i teraźniejszość. Dużo w tych tekstach historii, którą autorka przekłada na losy swoich bohaterów. Jest więc kolonializm, dyktatura Salazara i rewolucja goździków. Objawienia Maryjne, trzy Marie piszące jedną książkę i tolerancja wobec innych narodów. Są cienie, szepty i strach. Ale też niesamowite, literackie opowieści, jak choćby ta o mężczyźnie, który znalazł miłość na cmentarzu.

Wszystkie historie przywołane przez Izę Klementowską łączą się ze sobą motywem smutku. I tak sobie myślę, przerzucając kolejne strony tej niesamowitej książki, że z moją autystyczną duszą, samotniczą naturą i sercem przepełnionym tęsknotami znalazłabym w Portugalii cichą przystań. Może moje romantyczne wyobrażenie jest błędne, ale te reportaże skradły mi kawałek serca. Podejrzewam, że autorka pisała je na Feira da Ladra, czyli Targu Złodziei, na którym kradnie się duszę.

Gdzieś na początku „Samotności Portugalczyka” Iza Klementowska stwierdza, że: „Rozmowy są jak czereśnie, przychodzą jedne po drugich.” (s.7) Właśnie takie czereśniowe są jej teksty. Pyszne i soczyste, charakterystyczne w smaku i wywołujące u odbiorcy ekscytację. Bo Klementowska perfekcyjnie posługuje się słowem. Treść jest wyważona, a w jej reportażach nie ma żadnego zbędnego zdania. Widać, że uczyła się od najlepszych (Szczygieł pewnie jest dumny). Chylę czoła i czekam na kolejną porcję portugalskich czereśni.

♥ ♥ ♥
Iza Klementowska, Samotność Portugalczyka, wyd. Czarne, Wołowiec 2014. 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz