Nie lubię już Haśki, czyli „Uparte serce. Biografia Poświatowskiej” Kaliny Błażejowskiej

Halina Poświatowska – chorująca przez niemal całe życie dziewczyna, wrażliwa poetka, dwudziestojednoletnia wdowa. Uparta, egoistyczna, niewdzięczna. Żyła mocno, umarła młodo. Gdyby urodziła się w Ameryce, to z taką biografią stałaby się ikoną drukowaną na plakatach. Ale Haśka urodziła się w przedwojennej Polsce, dorastała w czasach PRL-u. Jej amerykański epizod był zbyt krótki, żeby zwrócić na nią oczy świata. A jednak odniosła sukces. Jej przesiąknięte zmysłową kobiecością wiersze są wciąż aktualne, nadal przyprawiają o dreszcze.


„Uparte serce. Biografia Poświatowskiej” Kaliny Błażejowskiej to zbeletryzowana biografia jednej z najpopularniejszych polskich poetek. Autorka już we wstępie zaznacza, ze dialogi są najwyżej prawdopodobne. Mimo wszystko nie słychać zgrzytów, a we wszystkie rozmowy bardzo łatwo uwierzyć. Błażejowska pisze w świetnym, reporterskim stylu. Krótkie, konkretne zdania, bez sentymentalizmu, czy emocjonalnych ubarwień. Nie ocenia, nie moralizuje, a jedynie przekazuje fakty. Bez osobistych komentarzy. Zaskakuje mnogością szczegółów, od których aż kręci się w głowie. Jestem pod ogromnym wrażeniem tytanicznej pracy jaką musiała wykonać. Jednak nadal zastanawia mnie, czy informacja o szmince, jaką Poświatowska przywiozła ze Stanów jest mi niezbędnie do szczęścia potrzebna, czy ta wiedza zmienia cokolwiek, czy ma wpływ na mój odbiór jej poezji.

Autorka wykonała kawał dobrej roboty. Książka wciąga od pierwszej strony i ciężko oderwać się od lektury. Ale... po przeczytaniu „Upartego serca” nie lubię już Haśki. Nie jako poetki, bo jej twórczość nadal mnie zachwyca, ale z przykrością stwierdzam, że raczej nie zostałybyśmy koleżankami. Błażejowska zniszczyła mój wyidealizowany (jak się okazało) wizerunek poetki. Z publikacji wyłania się obraz szalenie zdolnej, ale rozkapryszonej i egoistycznej histeryczki. Kolejne narcystyczne zerknięcia w lustro, kolejne tupania nóżką i romanse z żonatymi mężczyznami coraz bardziej mnie rozczarowywały. Za to matka Haliny była aniołem, bo wytrzymywała to wszystko bez słowa skargi. Nie mnie oceniać czyjeś życie, tym bardziej przepełnione cierpieniem, ale wydaje mi się, że są pewne granice, że nie wszystko można usprawiedliwić chorobą.

Publikacja „Uparte serce. Biografia Poświatowskiej” zdecydowanie warta jest uwagi, ale raczej jako dodatek do „Opowieści dla przyjaciela” Poświatowskiej. Nie wyobrażam sobie, że chcąc poznać Poświatowską pozostanie się jedynie przy książce Błażejowskiej. Przede wszystkim należy sięgnąć po „Opowieść...” autorstwa samej poetki. I cóż z tego, że Haśka przemilczała co nieco w powieści. Takie fakty chciała przekazać, tak chciała zostać zapamiętana. Poza tym otwierając tomik w dowolnym miejscu za każdym razem zachwycam się doskonałym stylem i pierwiastkiem czegoś nienazwanego, co tak misternie utkane zostało w każdym zdaniu. Może to smutek?
„Czy wszystko pozostanie tak samo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki odwykną od dotyku moich rąk, czy suknie zapomną o zapachu mojego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dziwić się mojej śmierci - zapomną. Nie łudźmy się, przyjacielu, ludzie pogrzebią nas w pamięci równie szybko, jak pogrzebią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszystkie nasze pragnienia odejdą razem z nami i nie zostanie po nich nawet puste miejsce. Na ziemi nie ma pustych miejsc.”
( „Opowieść dla przyjaciela” H. Poświatowska)

*** (kto pomalował twoje policzki...)

kto pomalował twoje policzki
że płoną
to świt ubarwił moje policzki
czerwono
a kto pociemnił twoje źrenice
że gasną
to zmierzch pociemnił moje źrenice
jasne
a kto ci oddech zatrzymał w krtani
o miły
twoje to usta i twoje ręce
sprawiły

♥ ♥ ♥
Kalina Błażejowska, Uparte serce. Biografia Poświatowskiej, wyd. Znak, Kraków 2014.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz