Niesamowity komiks o wampirach, czyli „Pan Higgins wraca do domu” Mikea Mignola i Warwicka Johnsona-Cadwella

Ach, wampiry! Mój ulubiony motyw z młodości (rzekła trzydziestolatka), tak obrzydliwie zbrukany przez współczesną popkulturę, powraca w niesamowitym komiksie „Pan Higgins wraca do domu” Mikea Mignola (scenariusz) i Warwicka Johnsona-Cadwella (rysunki) i daje nadzieję, że jeszcze nie wszystko w tym temacie poszło na zmarnowanie.


Profesor Meinhard i jego wierny pomocnik ruszają na spotkanie z tajemniczym panem Higginsem, który ukrywa się przed światem w klasztorze nad Bałtykiem. Za namową przybyszów tytułowy bohater decyduje się dołączyć do wyprawy, która ma zakończyć jego cierpienie, a przy okazji uwolnić świat od wampirów. W tym samym czasie na zamku Golga trwają przygotowania do wielkiego balu. W końcu zbliżająca się Noc Walpurgii zobowiązuje, dlatego hrabia szykuje dla swoich gości niespodziankę. Pozostaje mu jedynie zaprosić na przyjęcie pana Meinharda i jego towarzyszy…

Czy w opowieści snutej przez Mikea Mignola jest coś oryginalnego? Oczywiście, że nie, ale to o zabawę konwencją i oddanie hołdu swoim mistrzom rozchodzi się autorowi, a jego ukłon w stronę klasyki wypada znakomicie! Szczególnie nawiązania do „Nieustraszonych pogromców wampirów” Romana Polańskiego są w komiksie doskonale widoczne. Fabuła hipnotyzuje i wciąga bez reszty, a cała opowieść kończy się zbyt szybko. Według słów scenarzysty historia pana Higginsa ma być parodią, o czym świadczą choćby bajkowe ilustracje. Ale końcówka zamiast złośliwego uśmieszku wywołuje raczej smutek.



Wracając do oprawy graficznej ilustracje Warwicka Johnsona-Cadwella mają w sobie iskrę przewrotnego humoru. Kreskówkowy styl autora kojarzy się raczej z zabawną historyjką niż mroczną opowieścią o księciu ciemności, potworach, wilkołakach i szatanie we własnej osobie. A jednak w przedziwny sposób magia Johnsona-Cadwella działa i jego ilustracje ogląda się z prawdziwą przyjemnością. To właśnie one pozwalają dojrzeć w scenariuszu Mikea Mignola komiczną nutę. A jednak ostania scena nie napawa optymizmem i nadaje całości filozoficznego znaczenia. Bo nawet kiedy pozornie zmieni się wszystko, to w rzeczywistości nie zmienia się nic, a zemsta nie zawsze przynosi ukojenie.

„Pan Higgins wraca do domu” to trochę zabawny, trochę straszny, a przede wszystkim pachnący nostalgią komiks, nawiązujący bezpośrednio do klasyki opowieści grozy. Wspaniała chwila (a nawet chwileńka, bo historia pogromców wampirów jest niestety zbyt krótka) rozrywki i cichego westchnienia, że dzisiaj nikt już tak o wampirach nie pisze. Warto również zwrócić uwagę na perfekcyjne wydanie komiksu, wysokiej jakości papier i twardą okładkę. W takiej wersji historia wymyślona przez Mikea Mignola smakuje jeszcze lepiej i obłędnie prezentuje się na półce, co przyjemnie łechce mój czytelniczy snobizm. 

♥ ♥ ♥
Mike Mignola, Pan Higgins wraca do domu (tyt. oryg. Mr. Higgins Comes Home), tłum. Paulina Braiter-Ziemkiewicz, il. Warwick Johnson-Cadwell, wyd. Non Stop Comics, Katowice 2018.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz