Na pokładzie statku marzeń - „Batory. Gwiazdy, skandale i miłość na transatlantyku”, Bożena Aksamit

Uwielbiam literaturę non-fiction, a szczególnie biografie wszelakiej maści. Przerobiłam ich w swoim życiu całkiem sporo, konkretny regał by się uzbierał. Ostatnio trafiłam na wyśmienitą pozycję z tego gatunku. Interesującą, zabawną, napisaną z jajem i pazurem. A co najlepsze ta błyskotliwa historia dotyczyła… statku!


„Batory. Gwiazdy, skandale i miłość na transatlantyku” Bożeny Aksamit to książka, której się nie czyta. Ją się łapczywie pożera, zachlanie przerzucając kolejne strony. Zapchałam sobie serce, głowę i żołądek historiami z pokładu legendarnego polskiego transatlantyku. Było pysznie i śmiesznie, a na dokładkę moja wiedza z czasów międzywojnia skoczyła o oczko do góry. Teraz to się dopiero mogę wymądrzać w towarzystwie.

Niby cała opowieść dotyczy statku, ale nie o kupę złomu (choćby tak wspaniałego jak Batory) rozchodzi się autorce, ale ludzi, którzy mieli cokolwiek wspólnego z transatlantykiem. A marzenia o zamorskich podróżach kiełkowały w głowach prawdziwych indywidualistów, dziwaków i romantyków. Kogóż to na pokładzie Batorego nie było! Sama śmietanka towarzyska epoki. Artyści, muzycy, filmowcy. Ale najbardziej charakternymi i charakterystycznymi postaciami przywołanymi przez autorkę byli kapitanowie statku. To anegdoty z nimi związane są najmocniejsze.

Mam ochotę narysować autorce laurkę, bo z „Batorym” spisała się na medal. Doskonale wyważyła proporcje między częścią intelektualno-informacyjną i częścią rozrywkową. Bożena Aksamit opowiada historię transatlantyku ze swadą, polotem i żarem. Od czasu do czasu dodaje nutę pikanterii poprzez seks skandale i pokładowe aferki. Kiedy trzeba zachowuje powagę, ale nawet wojenne losy Batorego potrafi przedstawić tak, że łezka się w oku kręci – ze wzruszenia lub ze śmiechu. Najlepsze w publikacji jest to, że „Batory” generuje marzenia i pozwala poczuć morski wiatr na twarzy. Przysięgam, w trakcie lektury widziałam mewy i słyszałam szum fal.

Po lekturze „Batorego” ściskam jeszcze tomisko w rękach, przyciskam je do piersi i ciężko wzdycham. Kiedyś to się podróżowało. Taka mnie melancholia ogarnia, że już chciałabym zapakować walizę, udać się do najbliższego portu (plus minus 500 km) i ruszyć w świat. To nic, że mam chorobę morsko-lokomocyjną i całą podróż miałabym rewolucje żołądkowe lepsze niż u Magdy Gessler, a moja cera przybrałaby apetyczny zielony odcień. Wolę więc pływać statkiem w marzeniach, dlatego za wyjątkową podróż na pokładzie Batorego serdecznie autorce dziękuję!

♥ ♥ ♥
Bożena Aksamit, Batory. Gwiazdy, skandale i miłość na transatlantyku, wyd. Agora SA, Warszawa 2015.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz