Uwielbiam literaturę non-fiction, a szczególnie biografie wszelakiej maści. Przerobiłam ich w swoim życiu całkiem sporo, konkretny regał by się uzbierał. Ostatnio trafiłam na wyśmienitą pozycję z tego gatunku. Interesującą, zabawną, napisaną z jajem i pazurem. A co najlepsze ta błyskotliwa historia dotyczyła… statku!