„Moje życie z Simoną Kossak” to prawdziwa historia miłosna. Piękna, wzruszająca, pełna czułości i zachwytu. Obiektem westchnień nie jest tylko tylko niezwykła Simona, ale też natura, zwierzęta, Puszcza Białowieska i świat. Dlatego album Lecha Wilczka czyta i ogląda się z prawdziwą przyjemnością i ciepłem rozchodzącym się w okolicach serca.
Zwabiła mnie okładka. Naszkicowane ptaki lecące w dół są piękne i w jakiś sposób niepokojące. Szybko okazało się, że na ilustracji ukrywa się motyw przewodni powieści. Nastoletni Diego, który skoczył z piątego piętra, bo już dłużej nie mógł wytrzymać życia. To opowieść o nim, choć nie tylko, snuta przez jego straszą siostrę.
„Lot” Lynn Steger Strong oczarował mnie subtelnym klimatem oraz kameralną opowieścią, w której nie dzieje się nic szczególnego, a dzieje się wszystko. To nie jest powieść tak oszałamiająco wspaniała jak „Niedostatek”, ale wciąż bardzo dobra i warta uwagi.
Książka „Wolność jest w Niej. Z Maryją na ścieżkach Biblii i życia” Marii Miduch oraz s. Anny Marii Pudełko była dla mnie przełomowa, bo pokazała mi matkę Jezusa jako zwykłą kobietę, od której warto uczyć się wolności i bliskości z Bogiem. Dla mnie to najlepsza książka o Maryi, jaką można przeczytać, dlatego bardzo cieszę się, że siostra Apostolinka postanowiła iść o krok dalej i stworzyć autorski „Dziennik Maryjny”.
Bílá Voda istnieje naprawdę, a historia spisana przez Kateřinę Tučkovą oparta jest na faktach. Czeszka czerpie garściami z przeszłości i pod płaszczem fikcji literackiej ukrywa dużo historycznej prawdy. Co faktycznie miało miejsce, a co zostało zmyślone? Dla czytelnika nie ma to aż tak dużego znaczenia, liczą się emocje i opowieść, która smuci, porusza i niesie nadzieję.
Pozostając w temacie codzienników dziś ostatnia nowość na mojej półeczce, tym razem karmelowa, bo mowa o tomiku „W rytmie miłości i łaski.Myśli na każdy dzień” św. Elżbiety od Trójcy Świętej.
Trzy najprostsze sposoby, żeby codziennie spoglądać w stronę Nieba? Czytania z dnia, modlitwa, będąca choćby krótkim westchnieniem i/lub dziękczynieniem oraz codzienniki! Te ostatnie, to moje ulubione typy lektur duchowych. Dlaczego? Bo są konkretne, a ja w książkach wyjątkowo lubię konkrety. Dziś chciałabym pokazać Wam dwa z trzech, z których korzystam w tym roku.
Niezmiennie jestem głodna słów, zapisuję je w sercu, pamięci, na kartkach. Lubię później wracać do tych cytatów i szukać zamkniętych w nich emocji. W 2024 r. było ich chyba mniej niż zazwyczaj, ale znów przez cały rok czytałam z ołówkiem w ręku. Zapraszam na przegląd moich ulubionych cytatów z książek przeczytanych w 2024 r.