Nadszedł ten moment, kiedy można wyjąć z szafy wszystkie te świąteczne sukienki, mikołajowe czapki, koszulki i piżamy z gwiazdkami, choinkami, bałwankami i reniferami. I w takim eleganckim stroju zakopać się pod kocem, żeby spędzić kilka chwil w towarzystwie miłej lektury. Wiecie, takiej świątecznej bzdurki, która przekonuje, że świat może i jest okrutny, ale ludzie są w głębi serca dobrzy, a tuż za zakrętem na każdego czeka miłość. Tego typu książki sprawiają mi prawdziwą radość tylko raz w roku – właśnie w grudniu, kiedy moja potrzeba łaskawszego spojrzenia na świat i jego mieszkańców wzrasta. Dlatego dziś polecam Wam powieść „Na Święta przytul psa” Lizzie Shane.