Ludziom już całkiem poprzewracało się w... głowach. Wakacje za granicą to za mało, teraz w modzie są podróże nie tyle w przestrzeni, co w czasie. Giorgio Albertini wykorzystuje stary dobry motyw podróży w czasie (uwielbiam!) i przerabia go po swojemu, żeby rzucić czytelnika w sam środek szalonej, zabawnej i trochę niebezpiecznej akcji. „Chronosquad. Miesiąc miodowy w epoce brązu” to pierwszy tom otwierający nową serię, która zapowiada się wyjątkowo ciekawie.