Edmund Wojtyła, czyli pierwsza biografia starszego brata Jana Pawła II

O rodzinie Wojtyłów napisano już chyba wszystko. Dokładnie prześwietlono biografię Ojca Świętego i jego rodziców. Postacią enigmatyczną i trochę zapomnianą pozostawał tylko Edmund, starszy brat Karola. Aż do teraz, bo dzięki książce Mileny Kindziuk „Edmund Wojtyła. Brat św. Jana Pawła II” możemy bliżej poznać pierworodnego syna Emilii i Karola Wojtyłów.


Skromny, pracowity, uważny na drugiego człowieka, spieszący z pomocą, głęboko wierzący, a co więcej przekładający swoją wiarę w czyn – taki był Edmund. O tym wspominają wszyscy, z którymi rozmawia Milena Kindziuk. Z resztą, gdyby było inaczej, pogrzeb młodego lekarza z ledwie dwuletnim stażem pracy nie ściągnąłby do kościoła tłumów bielszczan – pracowników szpitala, wdzięcznych pacjentów, oficjeli, zwykłych ludzi, którzy co prawda Edmunda nie znali, ale słyszeli o nim tyle dobrego. Jego ostatnie pożganie stało się wydarzeniem bez precedensu, które musiało być zaskoczeniem dla wszystkich, nie tylko dla pogrążonych w żałobie ojca i młodszego brata. Ale zaczynam od końca, bo przecież zanim tragicznie zakończyło się życie dwudziestosześcioletniego Mundka, było właśnie życie. Ciche, skromne, biedne, ale piękne, bo przepełnione wiarą, miłością i nadzieją. Jedno z najwspanialszych wspomnień w tej książce, które mówi o Mundku wszystko, jest o tym, jak młody doktor, po oficjalnej pracy w szpitalu, leczył za darmo ubogich i bezdomnych.

Milena Kindziuk krok po kroku śledzi losy Edmunda, od dnia narodzin aż do tragicznej śmierci. Ze strzępków informacji, porozrzucanych faktów, nielicznych fotografii składa opowieść o wspaniałym młodym człowieku, który kochał życie, swojego małego, tak wyczekanego braciszka, rodziców, narzeczoną, góry, teatr, piłkę nożną i innych ludzi, którym niestrudzenie niósł pomoc. Pisarka dociera do archiwalnych dokumentów, odtwarza przebieg jego nauki, przenosi się z domu do domu, żeby pokazać w jak trudnych (historycznie oraz materialnie) warunkach dorastał. Ponadto spotyka ludzi bezpośrednio związanych z Edmundem. W piękny i pełen czułości sposób odtwarza miłość łączącą go z Jadwigą Urban, z którą Mundek planował założyć rodzinę i jak sam mawiał – mieć dużo dzieci. O członkach najbliższej rodziny wspomina tylko w kontekście relacji z Mundkiem, starając się wiernie odtworzyć łączące ich zażyłości i atmosferę domu Wojtyłów.
 

Trzeba oddać pani Kindziuk, że w swojej książce na pierwszym miejscu stawia postać Edmunda Wojtyły. Autorka nie dubluje informacji i nie zbacza z raz obranego kursu. To ważne, bo łatwo byłoby zakrzyczeć biografię starszego z braci wspomnieniami o Lolku. Tymczasem odnoszę wrażenie, że Milena Kindziuk bardzo się pilnuje, żeby wzmianki o świętym papieżu pojawiały się tylko kiedy jest to konieczne dla spójności opowieści. Dopiero po lekturze tej książki widać jaki wielki wpływ na przyszłego papieża miał pierworodny syn Emilii i Karola. I choć to nie Lolek jest głównym bohaterem tej opowieści, to gdzieś między wierszami historia Wojtyłów układa się w całość, domykają się niewiadome, a poszczególne elementy układanki doskonale do siebie pasują. Od rodziców, którzy przekazali swoim synom wiarę, przez Edmunda, który swoimi pasjami zarażał małego Karolka i na pewno miał świadomość, że brat wpatruje się w niego jak w obrazek. Dlatego w życiu Karola Wojtyły, a później Jana Pawła II odbija się obraz Edmunda. Bez wątpienia święty papież nie byłby tym samym człowiekiem bez starszego brata i ta świadomość nie przestaje mnie wzruszać.

U nas, na terenie diecezji bielsko-żywieckiej, 20 km od Wadowic i ok 30 km od Bielska-Białej, pamięć o heroicznej postawie dr Edmunda Wojtyły jest wciąż żywa. Mam poczucie, że o historii Mundka, jego pracy na rzecz ludzi i przedwczesnej śmierci na szkarlatynę wiem od zawsze. Z książki Mileny Kindziuk jasno wynika, że nawet 90 lat po śmierci, pamięć o doktorze Wojtyle jest wciąż żywa. Ludzie nadal przekazują sobie informacje na temat tego niezwykłego, młodego człowieka, który jak już coś robił, to zawsze na 100%. Jego dobre serce, profesjonalizm i serdeczne podejście do drugiego człowieka ocaliły go od zapomnienia. Nie bez znaczenia jest fakt, że Edmund Wojtyła zmarł, jak to mówiono, oddając „swe młode życie w ofierze cierpiącej ludzkości”. Czy gdyby Mundek nie był starszym bratem przyszłego papieża, to pamięć o nim przetrwałaby w świadomości współczesnych? Wierzę, że tak, bo dobrych ludzi nie można zapomnieć.

♥ ♥ ♥
Milena Kindziuk, Edmund Wojtyła. Brat św. Jana Pawła II, wyd. WAM, Kraków 2022.

Komentarze