Cud Kardynała Wyszyńskiego, czyli historia rozgrzewająca duszę

Ta książka jest jak kubek gorącego kakao - grzeje of środka, wywołuje uśmiech i sprawia, że człowiek od razu czuje się lepiej. „Cud Kardynała Wyszyńskiego” to dla mnie spokój zamknięty w słowach. Piękna historia zamieniona na szereg rozmów z ludźmi, którzy otarli się o cud.


Na pierwszym miejscu jest oczywiście główna zainteresowana, czyli s. Nulla ze Wspólnoty Sióstr Uczennic Krzyża, która ponad 30 lat temu została uzdrowiona za przyczyną Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Rak tarczycy został zdiagnozowany u 19 letniej wówczas dziewczyny, która ledwie dołączyła do wspólnoty zakonnej. Chciała pracować, modlić się, spełniać w nowej roli, jednak zamiast działać na różnych polach, Lucynka musiała stawić czoła chorobie. Swoją sytuację znosiła ze spokojem i pogodą ducha, a kiedy nastąpił nawrót choroby, a lekarze nie dawali jej żadnych szans, młoda zakonnica była gotowa na śmierć. W nocy, która przesadziła o wszystkim, siostry nieustannie modlił się o zdrowie i życie Nulli, prosząc o pomoc Kardynała Wyszyńskiego. I stal się cud. Tak po prostu, powoli stan s. Nulli zaczął się poprawiać, a po jakimś czasu po chorobie nie było śladu. Lekarze nie potrafili tego wyjaśnić, siostry od razu zrozumiały, że nie obyło się bez Boskiej interwencji.

Siostry nigdy nie ukrywały tego co się wydarzyło, ale też nie szukały sensacji i poklasku. I tak historia cichej s. Nulli pewnie pozostałaby anonimowa, gdyby nie fakt, że do beatyfikacji Kardynała Wyszyńskiego brakowało cudu. Cudu, który przeczekał ponad dwadzieścia lat na odpowiedni moment.
 

Poza rozmową z siostrą Nullą mamy tutaj opowieści lekarzy i sióstr zakonnych oraz informacje na temat historii wspólnoty Sióstr Uczennic Krzyża.To wszystko czyta się z ciekawością i poczuciem, że razem z s. Nullą możemy doświadczyć czegoś niezwykłego. Przy okazji ta publikacja pozwala zajrzeć za kulisy procesu beatyfikacyjnego i zobaczyć jak to wygląda od kuchni. Opowieści o zbieraniu dokumentacji medycznej są niesamowite i pokazują jak wygląda uśmiech Pana Boga w codziennym życiu. Nie ma przypadków i zbiegów okoliczności. Duch tchnie kiedy chce, a przytoczone tu historie są tego najlepszym przykładem.

Lubię takie publikacje, bo dzielą się kawałkiem Nieba w szarej codzienności. Do tego ta drobna i szalenie skromna siostra jest pięknym uosobieniem wiary, nadziei i miłości. A jej szeroki i szczery uśmiech sprawia, że sama mam ochotę się uśmiechać. Bo cuda zdarzają się częściej niż nam się wydaje. Może nie tak spektakularne, jak uzdrowienie ze śmiertelnej choroby, ale drobne, niepozorne, takie, które łatwo przeoczyć. Sama mam ich kilka na swoim koncie.

♥ ♥ ♥
Aleksandra Bałoniak, Cud Kardynała Wyszyńskiego. Uzdrowienie siostry Nulli, Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2021.

Komentarze