Kilka słów na temat najnowszych numerów Star Wars Komiks i Star Wars Legendy

 Star Wars Legendy. Inwazja: Uchodźcy

Mniej więcej połowa dzieciństwa minęła mi na rozmyślaniu kogo kocham bardziej – Hana Solo czy Luka Skywalkera? Do dziś nie potrafię zdecydować, choć szala minimalnie przechyla się na stronę Hana. Dlatego nowy numer „Star Wars Komiks 3/2018 - Han Solo: wyścig w służbie rebelii” otwierałam z przejęciem i namaszczeniem. Nie zawiodłam się ani odrobinkę i bez wątpienia uznaję ten numer za najlepszy z serii (oczywiście spośród tych tytułów, które czytałam). Na skutek tego nowość wydawana pod szyldem „Star Wars Legendy” czyli tom „Inwazja: Uchodźcy” zostaje trochę z tyłu, co nie znaczy, że numer otwierający nowy cykl jest zły, bo nie jest. Po prostu nie do końca spełnia moje oczekiwania. 



W skład numeru 3/2018 „Star Wars Komiks” wchodzą trzy historie. Pierwsza, a zarazem najdłuższa, to opowieść o specjalnej misji, którą musi wykonać Han Solo. Sprawa nie jest prosta, ponieważ przemytnik musi przechwycić trzech informatorów księżniczki Lei, a z góry wiadomo, że jeden z nich jest kretem i działa przeciwko rebelii. Żeby nie wzbudzać podejrzeć Han zgłasza się do udziału w prestiżowym wyścigu statków kosmicznych. Wygrana może zapewnić mu chwałę i pieniądze, jednak Solo przez cały czas musi pamiętać, że misja, do której przymusza go księżniczka jest ważniejsza, niż osobiste korzyści. 

Scenariusz „Wyścigu w służbie rebelii”jest świetny! Zresztą można się było tego spodziewać po Marjorie M. Liu, której „Monstressa” sporo namieszała w komiksowym świecie. Nawet sposób narracji i mocny nacisk na wewnętrzne przeżycia głównego bohatera przypomina ten z autorskiej serii zdolnej scenarzystki. Jest więc akcja, walka rozgrywająca się w kosmosie, ale i w sercu bohatera, zgryźliwe komentarze Hana, a także kilka interesujących postaci pobocznych. No i subtelne ukazanie uczucia rodzącego się między Solo i księżniczką Leią. Krótko mówiąc kawał świetnej rozrywki, która swoim klimatem doskonale pasuje od filmowej sagi. W dodatku Marka Brooksa są bardzo dobre. Zarówno jeśli chodzi o świat przedstawiony, jak i same postaci grafika rządzi!




Druga historia, zatytułowana „Wśród sztormu”, to epizod z udziałem Poe Damerona. Do końca nie wiem co myśleć o jego postaci w filmowej wersji gwiezdnej sagi, bo niby go lubię, ale momentami chciałabym go kopnąć. W komiksie sprawa jest odrobinę prostsza, bo rysunkowy Poe jest fajnym facetem, który z oddaniem służy rebelii. Tym razem nasz bohater zostaje wplątany w małą aferkę i szybko ewakuuje się z dawną przyjaciółką, która zaprosiła go na spotkanie. Okazuje się, że dziewczyna jest dziennikarką, która ma swoje własne plany i zamierza niecnie wykorzystać Poe i jego związki z rebeliantami. 

Sam scenariusz tej opowiastki jest niezły, bo pod pozorem błahej historyjki Charles Soule opowiada o ludzkiej naturze i perspektywie, która zmienia się w zależności od sytuacji. Dobra zabawa i chwila refleksji gwarantowane, a i graficznie całość trzyma poziom, bo ilustracje Angela Unzueta ogląda się z prawdziwa przyjemnością. 

Ostatni epizod „Robota dla robota” to krótka scena z życia R2D2. Cartoonowe ilustracje i zabawny scenariusz Chrisa Eliopoulosa mają za zadanie rozbawić i zrelaksować czytelnika. Fajny przerywnik i nic więcej. 

♥ ♥ ♥
Marjorie M. Liu, Mark Brooks, Charles Soule, Angel Unzueta, Chris Eliopoulos, Star Wars Komiks 3/2018 - Han Solo: wyścig w służbie rebelii, tłum. Jacek Drewnowski, Katarzyna Nowakowska,  wyd. Egmont Polska, Warszawa 2018.



Tom „Star Wars Legendy. Inwazja: Uchodźcy” rozpoczyna serię, która dla fanów klasycznej sagi może być zaskoczeniem. Akcja rozgrywa się w dwadzieścia pięć lat po zniszczeniu pierwszej Gwiazdy Śmierci. Nowa Republika rozkwita w najlepsze pod rządami nienieconej Lei Organy Solo. Również prywatne życie bohaterów kwitnie, bo Han i jego ukochana księżniczka doczekali się trójki dzieci, które są szkolone przez mistrza Luka Skywalkera. Co prawda Solo przeżywa trudne chwile, ale ukojenie skołatanych nerwów wydaje się być jedynie kwestią czasu. Cały galaktyczny spokój burzy najazd Yuuzhan Vongów na pokojowo nastawioną planetę Artorias. Tamtejsza rodzina królewska staje do walki, ale to dopiero początek wojny, która przejdzie do historii jako jeden z najkrwawszych konfliktów zbrojnych w galaktyce. 


Lektura komiksu wymaga skupienia, bo początkowo trudno połapać się w nowych bohaterach i okolicznościach, ale po chwili opowieść płynie wartko, a liczne zwroty akcji zapewniają mnóstwo emocji. I choć scenariusz Toma Taylora jest intrygujący, a fabuła nie pozwala czytelnikowi na chwilę wytchnienia, to całość wypada raczej średnio, a wszystko przez okropnie brzydkie ilustracje Colina Wilsona. Serio! Świat przedstawiony wypada ok, ale na gęby bohaterów aż przykro patrzeć. Solo wygląda jak zwykły zakapior, Luke jakby był ulepiony z plasteliny, a Lei ewidentnie przydałby się jakiś lifting. Dzieci Hana i Lei, a także książę i księżniczka z Artorias mają rysy twarzy dorosłych osób, więc trochę trudno uwierzyć w ich młodzieńcze dylematy i brak doświadczenia. Ładnie wypada tylko seksowna żona Luka, dlatego wielka szkoda, że pojawia się na zaledwie kilku kadrach. 

Tom „Star Wars Legendy. Inwazja: Uchodźcy” to kawał świetnej przygodówki, której lektura sprawia frajdę, o ile skupimy się na fabule, a nie na paskudnej stronie wizualnej. Sama historia jest o tyle ciekawa, że mamy okazję zobaczyć jak potoczyły się dalsze losy bohaterów, które różnią się całkowicie od fabularnych rozwiązań zastosowanych w najnowszych filmach z uniwersum „Gwiezdnych wojen”. Mówiąc najprościej jestem na tak i czekam na kolejne części! 

♥ ♥ ♥
Colin Wilson, Tom Taylor, Star Wars Legendy. Inwazja: Uchodźcy, tłum. Jacek Drewnowski, wyd. Egmont Polska, Warszawa 2018.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz