Nadzieja. Słowa na pożegnanie – ks. Jan Kaczkowski (recenzja)

Trudno uwierzyć, że od śmierci ks. Jana Kaczkowskiego minęło już 10 lat. Tomik „Nadzieja. Słowa na pożegnanie” to książka rocznicowa i wspomnieniowa, pozwalająca przypomnieć sobie słowa charyzmatycznego kapłana.


Cytaty zamieszczone w publikacji pochodzą z wcześniejszych książek związanych z ks. Kaczkowskim, wydanych przez wyd. WAM oraz Więź. Wyboru dokonała Elżbieta Wiater, która opracowała myśli księdza i ułożyła je tematycznie w siedmiu rozdziałach: przyzwoitość, mistyka, życie, ojcostwo, poczucie humoru, relacje oraz na koniec. Motywem spajającym całość, jest tytułowa nadzieja. Nadzieja na co? A to już każdy musi odpowiedzieć sobie sam, zaglądając we własne wnętrze i rozpoznając braki, z którymi zmaga się w danej chwili. Lektura książki działa mobilizująco, jest drogowskazem, ale też plasterkiem na smutki, a słowa ks. Jana, w zależności od potrzeb i od interpretacji, są iskrą, która rozpala nadzieję na dobre życie, wzmacnia wiarę oraz motywuje do troski o relacje z ludźmi. To tak najogólniej mówiąc, bo trudno zawrzeć w kilku zdaniach moc płynącą z tej pięknej, biało-błękitnej publikacji.

„Życie ludzkie jest wartością wielką, ale nie bezwzględną. Wartością bezwzględną dla nas, chrześcijan, jest tylko zbawienie”.
„Nadzieja. Słowa na pożegnanie” to książka, którą mam ochotę mieć zawsze pod ręką, żeby sięgać do niej w chwilach, kiedy jest mi smutno i zaczynam się nad sobą użalać, żeby dostać od Johnnego mentalnego kopniaka do działania. Zebrane cytaty stanowią swego rodzaju testament duchowy ks. Kaczkowskiego. Nie ma tu wydumanego moralizowania czy stawiania człowiekowi wymagań nie do udźwignięcia. Jest za to dużo racjonalnych argumentów i jeszcze więcej czułości do ludzi i ich słabości. W prostych, konkretnych słowach ks. Jan przypomina o cieszeniu się życiem, dobrym jedzeniem i tym, co otrzymujemy od Pana Boga. O codziennym uśmiechu, dystansie do siebie, docenianiu drobiazgów, bliskości i dbaniu o relacje z ludźmi. O naszym przeżywaniu wiary, chrześcijaństwie, miłosierdziu i Kościele, w którym nie zawsze jest jak w domu, tym bardziej, że w domu też nie zawsze jest fajnie.
„Bóg nigdy nie łamie wolnej woli człowieka, ale potrafi ją przynaglić, aranżując tak zwane przypadki”.
Johnny mówi też o sprawach najtrudniejszych, połamanych sercach i sumieniach, o próbach, których doświadczamy w życiu, dramatach, z którymi trudno sobie poradzić, chorobach i umieraniu. Słowem wszystkim, co jest, było lub będzie naszym udziałem. I choć ks. Jan Kaczkowski był z nami tylko przez chwilę, to pozostawił po sobie światło, którego się trzymam. Mam nadzieję, że kiedyś spotkamy się po drugiej stronie, żeby podziękować mu za nadzieję, którą w pewnym trudnym momencie wlał w moje serce, choć zupełnie o tym nie wiedział.
„Granica między dobrymi i złymi wcale nie musi przebiegać między wierzącymi a niewierzącymi. Raczej pomiędzy wrażliwymi a niewrażliwymi”.
♥♥♥
Jan Kaczkowski, Nadzieja. Słowa na pożegnanie, wyd. WAM, Kraków 2026.

 

Komentarze

„Znam więcej książek niż ludzi i jest mi z tym dobrze”. - Andrzej Stasiuk-