Szara godzina, czyli poezja bliska sercu

Ernest Bryll

Wyglądałam drugiego tomu wierszy Ernesta Brylla, a kiedy się już doczekałam odłożyłam „Szarą godzinę” na stolik nocny i podczytywałam po trochu, czasem po jednym wierszu, zafrapowana i zamyślona, jeśli jakiś utwór wyjątkowo mnie dotknął. A pod szaro-zieloną okładką skrywa się cały sznur wierszy-pereł, wierszy-olśnień, bliskich i osobistych, jakby poeta znał i przelał na papier moje myśli.


„Szara godzina” obejmuje wiersze publikowane w latach 2000-2015, a więc czas, kiedy ich autor miał 65-80 lat. I tą dojrzałość, pewien rodzaj pogodzenia z losem, zapatrzenia w zwykłą codzienność, doskonale widać w zapasikach Ernesta Brylla. Nie ma tu już młodzieńczej szamotaniny czy złości na to jak urządzony jest świat. Bryll nie uwypukla ludzkich słabości, jest w nim za to dużo więcej spokoju, empatii i zrozumienia. Czułości do drugiego człowieka, spojrzeń w przeszłość, odwracania się w kierunku Nieba i Stwórcy. Niektóre jego wiersze sa jak modlitwy - szczere i bezpretensjonalne, próbujące uchwycić tajemnicę istnienia, pokorne, ale też swojskie i codzienne. Te o aniołach są mi najbliższe.
Kiedy przychodzi Szara godzina
Tak dobrze twoją rękę potrzymać

Jak dobrze stanąć z tobą przy oknie
Popatrz: Jak wrona na deszczu moknie

Jej też nie wyszło, nam nie wychodzi
Ale wciąż myślę – Szczęście nadchodzi

Już idzie do nas. Jedzie tramwajem
Tylko tramwaje ciągle przystają

Słyszę, już puka. Otwieram drzwi
Na pewno szczęście. Czy do nas, czy?

Nie ma nikogo. Cóż moja droga
Szara godzina, trzeba się trzymać
Za oknem moknie wrona nieboga
Gdzie moje szczęście? Że stoisz obok.

Ernest Bryll
 
W tomie nie brakuje też subtelnych wyznań miłosnych, rozmyślań na temat bliskości z drugim człowiekiem, opowieści o przyjaźni czy melancholijnych spojrzeń za siebie. Mnie te chmurne, piękne wiersze ujmują i zachwycają. Znajduję w nich doskonałe nuty, łapię się na bezwiednym podśpiewywaniu piosenek. Bo dzięki "Szarej godzinie" wróciłam do płyty Marcina Stycznia "Bryllowanie". W ten czas między zimą i wiosną z przyjemnością otulam się słowami i muzyką. Trzymam oba tomy z poezją blisko i na widoku, żeby w potrzebie chwili, zmęczenia i zniechęcenia złapać się ulubionych wierszy i przypomnieć sobie, że jeszcze chwila i świat znów wybuchnie zielenią.
Anioły są. Są. Tylko ciągle
Nie umiemy ich wypatrzeć. Czasem
Mówimy: - Wiatr nagły. Przeciągi
A one biegły skrzydłem obok naszej twarzy

Albo podłoga skrzypi i bardzo trwożliwie
Żeby nam snu nie zmącić na paluszkach chodzą
A potem każdy z nas się dziwi
Jak spokojnie płynął we śnie nocą
Jak dziecinnie...
Bo one wciąż dzieci w nas widzą
I nie mogą uwierzyć w tę dojrzałość straszną
Stoją za nami. Konając że wstydu.
Ale są zawsze

Na znak tego przymierza znajdziemy o świcie
Piórko we włosach. I chociaż mówimy:
- Rozdarła się poduszka. - To jeden raz w życiu
Chce każdy być inny
Z nimi

♥ ♥ ♥
Ernerst Bryll, Szara godzina. Wiersze publikowane w latach 2000-2015. Wiersze Wybrane, tom II, Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2021.
 
Ernest Bryll

 

Komentarze