Razem z mężem kochamy Beskidy. Najbardziej Beskid Śląski i Żywiecki, bo tam mamy najbliżej i bywamy najczęściej. Wystarczy chwila, raptem godzina jazdy samochodem, żeby z małego miasta znaleźć się wśród błękitów i zieleni. Pod koniec zimy serce rwie się z tęsknoty, a my wypatrujemy wiosny, żeby znów ruszyć w teren. Póki co cieszymy się planowaniem kolejnych górskich wypraw – tym razem z niezawodnym przewodnikiem „Beskidy. 40 najpiękniejszych szlaków na weekend”.