Małomiasteczkowy horror z żywymi trupami w tle, czyli „Odrodzenie” Tima Seeley’a i Mike’a Nortona

Czy w temacie żywych trupów można jeszcze wymyślić coś oryginalnego? Można! Szczególnie jeśli powrót do życia wiąże się z biblijnym zmartwychwstaniem, a nie zmianą w przerażającego zombiaka. Dlatego seria „Revival” Tima Seeley’a przez cztery kolejne części nie przestaje zadziwiać i fascynować.


Drugiego dnia nowego roku, w prowincjonalnym mieście Wausau w stanie Wisconsin nagle ożywają 23 osoby, które zmarły dzień wcześniej. Zmartwychwstanie odbija się szerokim echem w całym kraju, szczególnie, że ci, którzy wrócili z zaświatów zachowują się jak wcześniej. Tak jakby obudzili się jedynie z długiego snu. Odrodzeni wracają do domów i niby żyją jak dawniej, ale już wkrótce w miasteczku zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Wausau zostaje objęte kwarantanną, fanatycy religijni coraz bardziej interesują się całą sprawa, a prawdziwe szaleństwo następuje dopiero gdy okazuje się, że zmartwychwstali są nieśmiertelni i już nie mogą ponownie umrzeć. Szybko znajdują się tacy, którzy za cenę nieśmiertelności są w stanie naprawdę słono zapłacić.

Tim Seeley stworzył mocy, konkretny i cholernie niepokojący scenariusz. Bo gdyby jego trupki ożyły i zaczęły zabijać innych, to szybko moglibyśmy zacząć ziewać ze znudzenia. Taką wersję już znamy. Dlatego fakt, że odrodzeni wracają do dawnych zajęć szokuje, ale tez intryguje, bo nie można przekroczyć bram śmierci i wrócić z tamtej strony w takim samym stanie. I tak jest też w przypadku zmartwychwstałych. Z czasem każdemu zaczyna w jakiś sposób odbijać. Dzieje się wiele, a każda kolejna historia wywołuje u czytelnika burzę emocji i pokazuje, że w scenariuszu nie ma miejsca na żadne pomyłki. Seeley wszystko doskonale sobie przemyślał i rozplanował tak, żeby po każdym tomie odbiorca przebierał nogami, niecierpliwie czekając na kolejną część.

Główną bohaterką komiksu jest policjantka Dana Cypress. Jej postać jest trochę schematyczna, bo kobieta jest jednocześnie samotną matką i córką miejscowego komendanta. Tatuś bardziej kochał młodszą córkę, więc Dana poszła po policji, żeby udowodnić mu swoją wartość (bla, bla, bla, znamy te motywy). Policjantka prowadzi tajne śledztwo dotyczące morderstwa swojej siostry Marthy, o którym nikt nie wie, bo Em jest jedną z odrodzonych (o tym też nikt nie wie). Tym sposobem Dana ma sporo na głowie, a problemy piętrzą się z każdą kolejną stroną i zmuszają naszą bohaterkę do skonfrontowania się ze sprawami, o których wolałaby nie wiedzieć.

Scenarzysta włożył sporo pracy w nakreślenie czytelnikom tła społeczno-obyczajowego swojej opowieści. Dzięki temu mamy okazję bardzo dobrze poznać bohaterów, a także topografię samego miasteczka. Wiemy kto gdzie mieszka, jakie utrzymuje relacje z innymi i jaka jest jego sytuacja życiowa. Tym samym odbiorca z łatwością łapie kontakt z poszczególnymi postaciami, ma swoich ulubieńców, którym kibicuje oraz w pewnym sensie czuje się członkiem lokalnej społeczności, a nawet potrafi sobie wyobrazić siebie w wersji rysunkowej na poszczególnych kadrach. 

A co do ilustracji, to rysunki Mike’a Nortona są rewelacyjne. Czysta, wyraźna i dość rzeczywista kreska rysownika wyśmienicie współgra z mrocznym scenariuszem. Artysta doskonale radzi sobie zarówno w portretowaniu postaci, ich mimiki, gestów, dynamiki ruchów, jak i świata przedstawionego. Małe zadupie, w którym przez cały czas jest zimno i ciemno robi kolosalne wrażenie. Jakkolwiek to brzmi, szczególnie udane są te plansze, na których widać zbrodnie. Ślady krwi, flaki, kawałki ciała. Moje ulubione kadry to te, z rozsypanymi zębami na podłodze (z pierwszego tomu). Ta scena zrobiła na mnie tak przerażające wrażenie, że przez długi czas widziałam ją za każdym razem, jak tylko zamknęłam oczy. Straszne. 

„Odrodzenie” to małomiasteczkowi horror z wątkiem kryminalnym w tle. Seeley straszy fantastycznym klimatem grozy i niepokoju, tworzy własny świat, w którym wszystko co najgorsze jest możliwe. A najlepsze jest to, że wszystkie cztery dotychczas wydane tomy trzymają równy poziom. W żadnym z nich nie ma dłużny, ani niepotrzebnego odwracania uwagi od głównego wątku. Tajemnicze zmartwychwstanie mieszkańców Wisconsin, morderstwo Marthy Cypress, jasna zjawa majacząca wśród drzew, swojski klimat, a nawet wątek miłosny (drugoplanowy, ale jednak!) tworzą elektryzującą i trzymającą w napięciu mieszkankę zagadek, emocji oraz zdarzeń. Dlatego od lektury „Revival” trudno się oderwać, a po zakończeniu jednego tomu czytelnik natychmiast chce wiedzieć co będzie dalej. Tym bardziej, jeśli tak jak ja dorastał razem z dzieciakami z „Różowych lat 70.” i przez Seeley'a przez cały czas jest pod wrażeniem, bo dotychczas Wisconsin kojarzyło mu się głównie z zabawą, żartami i słodko-gorzkimi perypetiami grupki uroczych wariatów.

♥ ♥ ♥
Tim Seeley, il. Mike Norton, Odrodzenie tom 1: Jesteś wśród przyjaciół (tyt. oryg. Revival Vol. 1 - You're Among Friends), Odrodzenie tom 2: Życie ma sens (tyt. oryg. Revival Vol. 2 - Live Like You Mean It ), Odrodzenie. Tom 3: Odległe miejsce (tyt. oryg. Revival Vol. 3 - A Faraway Place ), Odrodzenie. Tom 4: Ucieczka do Wisconsin (tyt. oryg. Revival Vol. 4: Escape To Wisconsin), tłum. Robert Ziębiński, wyd. Non Stop Comics, Katowice 2017-2019.

Komentarze


Photobucket        

Mój Instagram