W dzisiejszej Ewangelii czytamy Mękę Pana naszego Jezusa Chrystusa, a to dobra okazja, żeby opowiedzieć Wam o dwunastu kobietach, które odpowiedziały na wezwanie Miłości i przyjęły na siebie cierpienie, którego doświadczał Jezus.
Powoli wchodzimy w ostatni tydzień Wielkiego Postu. Na ten wyjątkowy czas chciałabym zaproponować Wam dwie publikacje, które przede wszystkim skłaniają do osobistej refleksji i zachęcają do zadumy nad Męką Pana Jezusa.
„Ku Górze Alwerni. Podstawy duchowości franciszkańskiej” to mała wielka książeczka. Noszę ją ze sobą w torebce, żeby sięgać w wolnej chwili do podkreślonych słów i czerpać garściami z nauk świętego Franciszka, który ostatnimi czasy stał mi się bardzo bliski.
Nie sądziłam, że powieść Alii Trabucco Zerán aż tak mną wstrząśnie. „Do czysta” przeczytałam szybko, łapczywie i z przejęciem, czując na sobie wszystkie emocje bohaterki, choć jej narracja jest zimna i rzeczowa. Mocna, zachwycająca proza. Właśnie takie książki chcę czytać w swoim życiu.
Kiedy byłam mała, marzyłam o tym, żeby być Simoną Kossak. Nie znałam wtedy tej wybitnej kobiety, ani tym bardziej jej historii, ale miałam podobne marzenia - mały domek gdzieś w głuszy, w którym będą ze mną mieszkać wszelkie stworzenia małe i duże. Zobaczyłam to wyraźnie na kartach książki „Simona” Marii Strzelckiej i przepadłam.
.jpg)
Zostały dwa tygodnie Wielkiego Postu. Warto jak najlepiej wykorzystać ten czas i zatroszczyć się o swoje serce. Mogą w tym pomóc małe książeczki z rozważaniami Drogi Krzyżowej oraz refleksjami na Gorzkie żale. Tego typu tomiki sprawdzają się w przypadku osób, które z rożnych powodów nie szukają długich lektur, ale krótkich tekstów zmuszających do refleksji, zadumy i osobistej modlitwy.
.jpg)
Bardzo miło czyta się powieść Milo Janáča, który niemiłą rzeczywistość swojego bohatera, alkoholika uzależnionego od wszelakich używek, ozdabia hojnie poczuciem humoru, tworząc powieść, która szalenie wciąga, bawi i prowokuje. Wspaniała, brawurowa narracja w „Miło, niemiło” sprawia, że od książki nie sposób się oderwać, a jej wydźwięk na długo zapada w pamięć i nie daje o sobie zapomnieć.
Doczekaliśmy wiosny! Wraz z pierwszym wybuchem zieleni warto zająć się wiosennymi porządkami. Tym razem nie będę namawiać Was do sprzątania w domu, choć to zawsze dobry pomysł na spożytkowanie energii i symboliczne zamknięcie pewnego etapu, ale do ogarnięcia własnej głowy.
Rozkosznie czyta się w latach dwudziestych o dwudziestoleciu międzywojennym, szczególnie mając niemal czterdziestkę na karku i wciąż pamiętając niektóre postaci, o których wspominają autorzy wspaniałej serii 20 Lat XX Wieku. Co prawa tym razem jest to tylko Czesław Miłosz, ale wrażenie i tak jest ogromne, a upływ czasu odczuwalny na karku. Trochę żartuję, gdyż w znakomity nastrój wprawiła mnie lektura tomu „Literatura dwudziestolecia” prof. Grzegorza Leszczyńskiego.