Jak zawsze zimą wracam w góry najwyższe. Tym razem sięgnęłam po „Broad Peak. Niebo i piekło” Bartka Dobrocha i Przemysława Wilczyńskiego. Od początku widziałam, że to będzie dobra książka, ale nie spodziewałam się, że zrobi na mnie aż tak wielkie wrażenie.
Czasami jeden rzut oka na okładkę sprawia, iż wiem, że to będzie TA książka. Tak też było w przypadku „Gości weselnych” Alison Espach. Zwabiła mnie ilustracja obiecująca literacką zabawę oraz coś więcej, bo przecież nie bez powodu z odmętów wyłaniają się tylko ręce, a głowa wciąż pozostaje w głębinach. Okładka idealnie oddaje ducha powieści, gdzie ręce wyciągnięte po ratunek zastygły w geście zabawy. Jest więc lekko i z przesłaniem, a właśnie za taką literaturą szczególnie przepadam.
„Takiego traktatu młody człowiek nie napisze” twierdził Czesław Miłosz w „Traktacie teologicznym”. To samo mógłby zapisać ks. Adam Boniecki w „Testamencie”. Jego najnowsza książka, to coś w rodzaju pożegnania, rozliczenia się z tym co było, próba podsumowania życia, odrobina mądrości dla tych, którzy zostają. Dużo ważnych myśli, które wywołują uśmiech i prowokują do zadumy.
Czy w dzisiejszych czasach można jeszcze napisać coś ciekawego i oryginalnego o The Beatles? Najwspanialszym zespole świata, który prześwietlono i opisano z każdej strony? Oczywiście, że tak, ale potrzeba do tego świeżego spojrzenia i wprawnej ręki reportera. Craig Brown w swojej książce „Raz, dwa, trzy, cztery. Beatlesi i ich czas” opowiada z perspektywy fana zespołu, ale też dociekliwego reportera z poczuciem humoru. O tak, humoru w tej publikacji nie brakuje, choć opisywane wydarzenia nie zawsze są wesołe.
Zbiorowe samobójstwo w Jonestown to jedna z tych tragedii, którymi żyła cała Ameryka. W swojej książce „Co się stało w Jonestown? Sekta Jima Jonesa i największe zbiorowe samobójstwo” Jeff Guinn drobiazgowo odtwarza historię życia, sukcesu oraz upadku Jima Jonesa i jego Świątyni Ludu Uczniów Chrystusa.