W brzozowym zagajniku: Jeż Hubert - Jadwiga Paszko (recenzja)

Śliczna – to była moja pierwsza myśl po przeczytaniu tomiku „W brzozowym zagajniku: Jeż Hubert” Jadwigi Paszko. W tym przymiotniku mieści się nie tylko zachwyt nad wizualnymi walorami książeczki, ale też nad mądrym przesłaniem i przyjemnym ciepłem, rozchodzącym się w okolicach serducha.

Mrok jest po naszej stronie – Katarzyna Zyskowska (recenzja)

Od czasu serii „Upalne lato” jestem wielbicielką książek Katarzyny Zyskowskiej. Czytałam wszystkie. Niestety „Mrok jest po naszej stronie” to najsłabsza powieść autorki od lat. Co prawda research jest imponujące, a tło historyczne drobiazgowe i bardzo wiarygodne, ale wszystko rozjeżdża się na etapie fabuły, która mniej więcej w połowie zaczyna nużyć, a także w braku chemii między bohaterami.

Powstać z ciemności - Benedict J. Groeschel CFR (recenzja)

Tytuł publikacji „Powstać z ciemności” może być trochę mylący, bo to nie jest lektura jedynie na czas życiowych ciemności. To książka na codzienne szarości i różne smutki, które mamy w życiu. Ojciec Benedict J. Groeschel CFR wyciąga do czytelnika pomocną dłoń, pokazuje jak rozwiać mrok i przynosi ze sobą światełko nadziei.

Chopin. Biografia. Tom 2: Paryż–Panteon - Alan Walker (recenzja)


Pierwszy tom biografii Chopina pióra Alana Walkera był fenomenalny, a drugi jest jeszcze lepszy, bo i w życiu Fryderyka więcej się dzieje. Jego gwiazda błyszczy na paryskim niebie, kolejne kompozycje sypią się spod palców, życie towarzyskie kwietnie, a romans zamienia się w miłość. Ale to też czas choroby wyniszczającej zdrowie, zmagań z samym sobą, trudnych wyborów życiowych i codziennych smutków.

Takie urywki - Bianca Bellová (recenzja)

   

W swojej prozie Bianca Bellová nie nadużywa słów, a jej powieści są idealnie wyważone i skonstruowane tak, żeby przez długi czas po lekturze zaprzątać myśli czytelnika. Nie inaczej jest w przypadku najnowszego tomiku opowiadań „Takie urywki”, którym Czeszka udowadnia swoją literacką klasę.

W zapachu świętości. O. Jacek Filipiak – biografia - Natalis Marcin Stube OFM (recenzja)

 

Na mocy specjalnego dekretu papieża Leona XIV od 10 stycznia rozpoczął się w Kościele Rok św. Franciszka. Jest to doskonała okazja do otrzymania odpustu zupełnego dla siebie lub osoby zmarłej, ale też pretekst do przyjrzenia się z bliska samemu świętemu oraz jego naśladowcom. Jednym z nich był ojciec Jacek Filipiak, niepozorny zakonnik, który ponad sto lat temu zapisał się w sercach ludzi i współbraci.


Tytuł nowej książki ojca Natalisa Stube nawiązuje do notatki z kroniki klasztoru ojców bernardynów w Gwoźdźcu, gdzie przy informacji o śmieci o. Jacka Filipaka OFM zapisano „in odore sanctitas”, czyli właśnie „w zapachu świętości”. Dziś we współczesnym języku powiedzielibyśmy, że „zmarł w opinii świętości”, jednak bez względu na nazwy, fakt jest faktem. Pamięć o ojcu Filipiaku trwa nadal, pomimo upływu czasu, bo 8 sierpnia minie dokładnie 114 lat od jego śmierci. To oznacza, że nie żyją już wszyscy, którzy znali skromnego zakonnika, a jednak na jego grób wciąż przynoszone są kwiaty i palone znicze – proste znaki pamięci o dobrym człowieku. Bo właśnie taki był ojciec Jacuś – dobry, cichy i pokorny. Choć był słabego zdrowia, przedkładał innych ponad swoją wygodę, co sprawiało, że chętnie służył ludziom w konfesjonale i towarzyszył im w duchowych zmaganiach, ciesząc się sympatią i poważaniem wszystkich, którzy mieli z nim kontakt.

Ojciec Filipiak pochodził z wielodzietnej rodziny rolników, gdzie z pewnością każde ręce do pracy były potrzebne, a czasu na naukę niewiele, a jednak Wojtek (imię Jacek otrzymał w zakonie) wyróżniał się bystrym umysłem i pilnością w zdobywaniu wiedzy, co charakteryzowało go również w dorosłym życiu. Klasztorni przełożeni cenili jego erudycję oraz dostrzegali potencjał naukowy i doceniali czytelniczą pasję, dzięki której poszerzał swoją wiedzę, dlatego zlecano mu pełnienie różnych funkcji i stanowisk, na których ojciec Filipiak mógł wykorzystywać swoje zdolności. Jednym z jego najważniejszych zadań było przygotowanie nowego modlitewnika, który miał swoją premierę w 1900 r. i ukazał się pod tytułem „Książka leżajska do nabożeństw”. W zakonnych archiwach zachowały się również rękopisy rozważań do Drogi Krzyżowej wzbogacone o praktyczne wskazówki duszpasterskie.

Ojciec Natalia Stube znów to zrobił. Napisał książkę o zwyczajnym człowieku, która chwyta za serce i sprawia, że chciałoby się wiedzieć jeszcze więcej na temat bohatera opowieści. Bo tak naprawdę udokumentowanych informacji pozostało niewIele, jakieś strzępki, kilka archiwalnych zapisków i wspomnień. Tak już jest w przypadku cichych i pokornego serca, więc musi nam wystarczyć to co jest. Po lekturze tomiku marzę o tym, żeby Calvarianum zdecydowało się na wznowienie wspomnianego już modlitewnika oraz rozważań Drogi Krzyżowej, zachowując oryginalny język i wszystkie cechy, które nadał mu ojciec Filipiak, bo to, powiedziałoby nam o nim najwięcej. 

„W zapachu świętości” to cieniutka, bo raptem 67 stronicowa książeczka, która autentycznie mnie wzruszyła. Swoim krótkim życiem ojciec Jacuś udowodnił, że prawdziwa świętość jest na wyciągnięcie i polega na sumiennym realizowaniu obowiązków wynikających ze swojego powołania. Niby niewiele, a przecież dokładnie w ten sposób, będąc sobą i robiąc to co do mnie należy, najlepiej służę Bogu i ludziom.

♥♥♥
Natalis Marcin Stube, W zapachu świętości. O. Jacek Filipiak – biografia, wyd. Calvarianum, Kalwaria Zebrzydowska 2025.

„Znam więcej książek niż ludzi i jest mi z tym dobrze”. - Andrzej Stasiuk-