„Wilcza rzeka” Wioletty Grzegorzewskiej rozbiła mnie emocjonalnie i zostawiła z poczuciem, że właśnie wydarzyło się coś ważnego. Pisarka znów sięga po charakterystyczną dla siebie prozę autobiograficzną, żeby opowiedzieć o tym, o czym tak normalnie się nie mówi - o nieudanym małżeństwie z alkoholikiem, ucieczce od toksycznej relacji i składaniu swojego życia na nowo.
Połączenie talentu Wioletty Grzegorzewskiej i mojej ulubionej tematyki wojennej powinny gwarantować lekturę pełna wzruszeń, emocji i literackiego piękna. I choć w „Dodatkowej duszy” znajdziemy te trzy elementy, to jednak jest ich za mało i za bardzo rozpływają się w niejakiej fabule, żeby można było uznać lekturę za rzecz godną polecenia.