Lubię podróże. Niekoniecznie dalekie, bo nawet tuż za miedzą można odnaleźć ciekawe historie. Problem w tym, że jestem okropną domatorką, dlatego najczęściej ruszam w drogę dzięki literaturze. Najbardziej lubię jeździć ze Stasiukiem. To on serwuje mi mnóstwo emocji i daje poczucie bezpieczeństwa. Lubię oglądać świat jego męskimi oczami. Tym razem jednak wybrałam kobiece towarzystwo i historie ukryte pod cukierkowo różową okładką. Razem z Nataszą Goerke zawędrowałam do Nepalu, a co najlepsze mam zamiar tam wracać, bo tak fantastycznie napisanej książki już dawno nie czytałam!