Niecała prawda o życiu w cieniu Auschwitz, czyli „Oświęcim. Czarna zima” Marcina Kąckiego

książka Oświęcim. Czarna zima, Marcin Kącki

Nie zna życia, kto nigdy nie musiał się tłumaczyć, że nie mieszka w baraku i nie śpi na pryczy. Mi się zdarzało, nawet kilka razy, wyjaśniać zdziwionym rozmówcom, że w Oświęcimiu jest normalne miasto, które żyje, a ja w tym mieście chodzę do szkoły/pracuję/prawie mieszkam. To właśnie możliwość zajrzenia pod podszewkę miasta tak bardzo naznaczonego przez zło jest główną siłą książki Marcina Kąckiego „Oświęcim. Czarna zima”.


Mam bardzo mieszane uczucia po lekturze „Czarnej zimy”. Fakt, książkę czyta się bardzo dobrze, Kącki ma lekkie pióro i potrafi stawiać ciekawe pytania. Poszczególne rozmowy wciągają, tym bardziej jeśli zna się ludzi, z którymi rozmawia autor. Temat też jest mocny i chwytliwy – jak żyje się na największym cmentarzu Europy, w mieście tak okrutnie naznaczonym przez zło i historię? I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że po lekturze wyłonił mi się bardzo ponury i depresyjny obraz miasta. Jakby wszystko było tu pokryte sadzą, na każdym rogu stał jakiś wkurzony antysemita, który tylko czeka, żeby wpier...ić jakiemuś Żydowi, Cyganowi albo chociaż obcokrajowcowi. Do tego wszędzie walają się jakieś graty z czasów okupacji hitlerowskiej i wystarczy grzebnąć w ziemi, żeby znaleźć złote zęby. Może przesadzam, ale tak odebrałam najnowszy reportaż Marcina Kąckiego. Reporter wcale nie ma czystej i otwartej głowy, ale dobiera sobie rozmówców według klucza, który potwierdzi jego pomysł na tę książkę. Nie jest to tylko moje odczucie, bo po publikacji reportażu w mieście zawrzało. Ludzie się poobrażali, a niektórzy nawet wyparli, że wcale nie powiedzieli tego, co jest w książce (na czele z byłym starostą, który delikatnie mówiąc, nieźle popłynął w rozmowie z autorem).

To nie znaczy, że w swoim reportażu Kącki napisał nieprawdę. Po prostu pokazał palcem to co boli, razi i uwiera. Skondensował bolączki miasta w jednym miejscu, uwypuklił problemy, skupił się w większości na tym, co złe. Przez to miasto wypadło kiepsko i przytłaczająco. Szkoda, że reporter nie poświecił więcej miejsca wielowiekowej historii, o której wciąż mówi się za mało. Że nie pokusił się o napisanie o tym co fajne i pozytywne. Że nie zaczepił na bulwarach młodych ludzi, którzy są pełni energii i zmieniają Oświęcim na lepsze. Nie pokazał, że my tu mieszkamy, uczymy się, pracujemy, a co więcej mamy się dobrze i cieszymy się życiem. I choć obraz Oświęcimia wymalowany przez Kąckiego trochę mnie zabolał, to wciąż uważam, że warto przeczytać „Czarną zimę”, a dla miejscowych powinna to być pozycja obowiązkowa.

Dziwnie czyta się o ludziach, których się zna, choćby z widzenia. Przez osobistą perspektywę wybór rozmówców Kąckiego czasem dziwi, innym razem cieszy i napawa dumą, bo mamy w mieście fantastycznych ludzi. Przede wszystkim ważne rozmowy to te z Romanem Kwiatkowskim, Mirosławem Ganobisem czy Krzysztofem Zajasem. Wbijają w fotel mocne i kontrowersyjne fragmenty na temat ludzi mieszkających na terenie obozu czy willi Hoessa (chyba nigdy ni przestanie mnie to szokować), opowieści o poszukiwaczach złota, dzieciach bawiących się na terenie obozu, czy choćby hymn szkoły w Brzezince. To wszystko robi wrażenie. Musi, szczególnie jeśli ktoś zwiedzał kiedyś teren muzeum Auschwitz-Birkenau i widział ogrom zbrodni, których tam dokonano. Z resztą muzeum samo w sobie to osobny, problematyczny temat, bo jak wynika z reportażu Kąckiego, nikt muzeum nie lubi i nie potrafi się z nimi dogadać, do czego instytucja mocno się przyczynia. Dużo w tej książce mroku, którego tak na co dzień się nie dostrzega i nie odczuwa. A jeżeli będziecie kiedyś w okolicy, to wpadnijcie na bulwary, na rynek, który jest brzydki, ale wokół serwują najlepsze w okolicy lody i pączki, na kawę i ciacho, do którejś z kawiarenek, żeby zobaczyć na własne oczy jak wygląda współczesny Oświęcim, bo z reportażu „Czarna zima” Marcina Kąckiego dowiecie się tylko kawałka prawdy.

♥ ♥ ♥
Marcin Kącki, Oświęcim. Czarna zima, wyd. Znak Liternova, Kraków 2020.

książka Oświęcim. Czarna zima, Marcin Kącki

Komentarze


Photobucket        

Mój Instagram