Zabiła, bo nie potrafiła żyć - „Ja, Olga Hepnarová”, Roman Cílek


wyd. Afera

Była śliczna. Drobna i delikatna. A przy tym inteligentna i wrażliwa. Chciała, żeby ktoś ją kochał, dbał o nią, okazywał dobroć, choć sama od siebie nic nie dawała. Często się nad sobą użalała i pielęgnowała rosnące poczucie krzywdy. Wołała o pomoc. Nikt nie odpowiedział. Dlatego sama postanowiła wymierzyć sprawiedliwość. 10 lipca 1973 r. wjechała ciężarówką w pełen ludzi przystanek tramwajowy. W sumie zabiła osiem osób. Ona sama, Olga Hepnarová - skazana na karę śmierci, była swoją ostatnią ofiarą.


Roman Cílek w swoim wstrząsającym reportażu opowiada historię młodziutkiej, zaledwie dwudziestodwuletniej dziewczyny z tak zwanego dobrego domu, masowej zabójczyni, ostatniej kobiety skazanej w Czechach na karę śmierci. Sprawa Olgi Hepnarovej jest jedną z najciekawszych w czeskiej kryminalistyce (o ile można się tak wyrazić w przypadku ludzkiej tragedii). Od początku jest w tej historii kilka pewników. Wiadomo, że Olga zabiła. Zrobiła to celowo. Od samego początku twierdziła, że to jej zemsta na społeczeństwie, za to, jak ludzie traktowali ją przez całe życie. Ale motywy, którymi kierowała się dziewczyna pozostają niejasne. Zemsta? Jaka zemsta? Za co? Do jakiego stanu musi zostać doprowadzony człowiek, żeby zdecydować się na coś tak strasznego?

Czeski reporter opowiada historię Olgi ze spokojem i niezbędną wrażliwością. Stara się być bezstronny, ale w kilku miejscach puszczają mu nerwy. Ironizuje na temat lekarza, który odmawia Oldze pomocy, bo spieszy się do domu, hamuje melodramatyczne zapędy dziewczyny, podpowiada, w których miejscach Olga przesadza czy przeinacza fakty. Jednocześnie nie próbuje jej usprawiedliwiać. To co zrobiła jest niedopuszczalne. Z pewnością zasłużyła na karę. Ale nie na karę śmierci, bo ta nigdy nie jest rozwiązaniem. Cílek współczuje swojej bohaterce. Tylko tyle i aż tyle. Współczuje tej biednej, poniżanej dziewczynce, która tak bardzo pragnęła miłości, choć sama nie potrafiła kochać.

„Ja, Olga Hepnarová” to świetnie napisana książka, którą czyta się jak najlepszy kryminał. Trudno nie docenić reporterskiego zacięcia Cílka i jego wyśmienitego stylu. Jednak na pierwszym planie wciąż pozostaje ona – smutna dziewczyna, której los nie oszczędzał. W domu nikt nie okazywał jej miłości, w szkole była popychadłem. Dorastała w ciągłym poczuciu krzywdy. Momentami zachowywała się wręcz skandalicznie, ale przecież w ten sposób wołała o pomoc. Wiedziała, że dzieje się z nią coś niedobrego, nie była głupia, dlatego szukała pomocy na własną rękę. I chyba w całej tej historii najsmutniejsze jest to, że nikt nie potrafił jej zrozumieć. Ci, których prosiła o pomoc bagatelizowali jej problemy. Była tylko „przypadkiem”, a nie dziewczyną rozpaczliwie wołającą o ratunek. Miłość zapatrzonego w nią Mirka nie wystarczyła. A może po prostu przyszła zbyt późno? Może żali, pretensji i krzywd było już zbyt wiele? I choć w życiu była delikatna, nadwrażliwa i krucha, to po tym co zrobiła do samego końca pozostała twarda. Trzymała się tej samej wersji, nie okazywała żalu, twierdziła, że zrobiłaby to ponownie. Tym samym stała się swoim najsurowszym sędzią i wkroczyła na drogę, z której nie było już odwrotu.

♥ ♥ ♥
Roman Cílek, Ja, Olga Hepnarová (tyt. oryg. Olga Hepnarová: Zabijela, protože neuměla žít), tłum. Julia Różewicz, wyd. Afera, Wrocław 2016.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz