Komiks dla młodzieży z mitologią nordycką w tle, „Vei” czyli Sary Elfgren i Karla Johnssona

Non Stop Comics

„Vei” duetu Elfgren/Johnsson to popularna w Szwecji seria komiksów nawiązująca do mitologii nordyckiej. Nowość od Non Stop Comisc skierowana jest przede wszystkim do młodzieży, ale historia młodej wojowniczki idealnie nadaje się dla początkujących komiksomaniaków, którzy nie bardzo wiedzą od czego zacząć swoją przygodę z powieściami graficznymi.

Niesamowite przygody gazeciarek, czyli „Paper Girls” od Non Stop Comics

Non Stop Comics

Wszyscy porównują „Paper Girls” Briana K. Vaughana i Cliffa Chianga z netflixowym „Stranger Things”. I faktycznie coś w tym jest. Przede wszystkim rewelacyjny klimat, dziwne wydarzenia i zamieszana w nie grupka dzieciaków. Ale to tylko ogólniki, bo to dwa osobne twory, które fajnie się uzupełniają. Albo inaczej, jeśli podobał wam się serial możecie brać komiks w ciemno. I odwrotnie, jeśli polubiliście „Paper Girls” to z pewnością zakumplujecie się z Dustinem i resztą (Steve rządzi! ♥).

Piękna i bestia, czyli „Monstressa” Marjorie M. Liu i Sany Takedy

„Monstressa” wydana przez Non Stop Comics to najpiękniejszy komiks jaki w życiu widziałam. Fenomenalne ilustracje Sany Takedy zapierają dech w piersi, natomiast jeśli chodzi o scenariusz Marjorie M. Liu to sprawa jest bardziej skomplikowana.

Rozpierducha, że aż miło, czyli „Królowe Szczurów” w natarciu!


„Rat Queens” to kompania do wynajęcia, która za odpowiednią opłatą zlikwiduje wszystkie twoje problemy. W świecie rodem z „Władcy Pierścieni” cztery diabelnie piękne, seksowne i niebezpieczne kobiety robią taką rozpierduchę, że aż miło. Słodka, malutka i niewyżyta Betty, zwariowana Dee, piękna krasnoludzica Violet i klnąca jak szewc Hannah to nie żadne mimozy, ani damy w opłatach, ale prawdziwe babki z jajami, które wiedzą czego chcę i mają odwagę sięgać po swoje.

Samotność w wielkim świecie - „Rosjanin to ten, kto kocha brzozy”, Olga Grjasnowa


 

Na co dzień nie zadajemy sobie pytania o tożsamość. Kim jestem? Przecież to pytanie dziecka, które chce znać swoje miejsce w świecie i wiedzieć dlaczego się na nim pojawiło. O ileż ważniejsze jest pytanie o to jaki jestem. Ale Maszę z powieści „Rosjanin to ten, kto kocha brzozy” dręczy to pierwsze pytanie. Prawidłowa odpowiedź pozwoliłaby jej zakwalifikować się do konkretnej narodowości, grupy etnicznej czy społecznej. Określić siebie jakimś konkretem, a nie przez cały czas stać w rozkroku pomiędzy różnymi światami.

Solidarność jajników, czyli dziewczyny z „Giant Days” rządzą!

Giant Days #2: Obudźcie mnie, jak będzie po wszystkim

„Giant days” wpadł na listę moich ulubionych komiksów już od pierwszego kadru. Jestem fanką historii rozgrywających się w szkole, więc byłam natychmiast kupiona. Tutaj akcja dzieje się w środowisku studenckim, bo urocze bohaterki Johna Allisona właśnie rozpoczynają swoją przygodę na uniwerku.



Komiks muzyczno-obyczajowy, czyli „Będziesz smażyć się w piekle” Prosiaka

 

Kiedy postanowiłam poszerzyć swoje czytelnicze horyzonty i zainteresować się komiksami Kuba Ryszkiewicz polecał mi bardzo dobry komiks „Będziesz smażyć się w piekle” legendarnego Prosiaka. I to był strzał w dziesiątkę! Zresztą na rożnych blogach i stronach poświęconych komiksom „Będziesz smażyć się w piekle” okrzyknięto najlepszym polskim komiksem 2016 roku.

Na wyciągnięcie ręki mam chmury - „Grandhotel. Powieść nad chmurami”, Jaroslav Rudiš


Jaroslav Rudiš, pisarz (český spisovatel), scenarzysta, autor komiksów, kabareciarz i muzyk z zamiłowania, germanista i historyk z wykształcenia, jest jednym z najpopularniejszych czeskich autorów młodego pokolenia. Dziś chciałabym wam opowiedzieć opowieści, od której zaczęło się moje uwielbienie dla prozy Rudiša.

Przyjaźń niejedno ma imię - „Miller i Pynchon”, Leopold Maurer


Lubię pięknie narysowane komiksy, z misternymi, najlepiej kolorowymi ilustracjami, choć i te czarno-białe mają swój niepowtarzalny urok. Dlatego trochę kręciłam nosem przy pierwszym kontakcie z dziełem Leopolda Maurera. Proste i skromne ilustracje wydały mi się mało ciekawe, ale to tylko pozory, bo kiedy zaczęłam czytać okazało się, że minimalistyczna szata graficzna świetnie współgra z prostymi, ale pełnymi wdzięku opowiastkami.