Powroty do Auschwitz, czyli spotkania ze świadkiem Zagłady

Bogdan Bartnikowski

„My od tego nie uciekniemy” powiedział Bogdan Bartnikowski na spotkaniu z czytelnikami w oświęcimskiej Galerii Książki 26 stycznia 2015 r., czyli w przededniu 70. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau i Miasta Oświęcim. Bo można wyjść z Auschwitz, ale Auschwitz nigdy z człowieka nie wyjdzie. O tym właśnie jest najnowsza książka Bogdana Bartnikowskiego „Powroty do Auschwitz”.


Zwykły dzień, poranna rutyna w łazience i nagła myśl, że tam nikt nie myślał o myciu zębów. Albo chwila pod prysznicem i ulga, że można regulować temperaturę wody, a z góry na pewno poleci woda, a nie śmierć. Albo miła i miękka piżama w paski, którą trzeba natychmiast zdjąć, bo naraz za bardzo przypomina obozowy pasiak. Najczęściej wystarczy drobiazg, mgnienie oka, dźwięk, zapach, żeby znów wrócić do Birkenau, stać na placu apelowym, poczuć ten sam strach, głód, smród z krematoriów. Pora dnia i nocy nie mają znaczenia, bo wojenne koszmary lubią regularnie wracać. W „Powrotach do Auschwitz” Bogdan Bartnikowski opowiada o życiu w cieniu Auschwitz i o odpowiedzialności bycia jednym z ostatnich świadków Zagłady.
„Ruszam w stronę Bramy Śmierci. Czas już na stację. Idąc obozową drogą, oglądam się jeszcze na ten komin pozostały po dwudziestym bloku. Wrócę tutaj! Tak. Teraz już wiem, że muszę wracać. Może odszukam kogoś z tych, którzy w tych barakach byli razem ze mną. Byli… To krótkie słowo nic nie mówi. Byli w nim zawiera się codzienny tłok na pryczach, dzielenie chleba, głód, zimno, strach, bicie, brud, cichy płacz za domem, za rodzicami. Czy ktoś, kto tu nie był więziony, może zdawać sobie sprawę, jak się żyło w Birkenau? Nie! Bo jak dziś wytłumaczyć, aby uwierzył, aby zrozumiał? Masz dom, rodziców, kolegów, chodzisz do szkoły, masz książki, zabawki i nagle tego wszystkiego nie ma. Opowiadać o tym to zupełnie co innego niż w tym być”.

Bogdan Bartnikowski przyjechał do Auschwitz transportem z Warszawy 12 sierpnia 1944 r. Miał 12 lat, ale nie był już dzieckiem. Oglądana z bliska wojna i piekło powstania warszawskiego odebrały mu dzieciństwo. O swoich przeżyciach napisał w fenomenalnej publikacji „Dzieciństwo w pasiakach”. W swojej najnowszej książce autor wraca we wspomnieniach do momentu, kiedy razem z mamą i innymi więźniami został przewieziony do Berlina. Cała grupa zajmowała się odgruzowywaniem miasta. Pisarz wspomina częste naloty, kolejne tygodnie strachu, moment wyzwolenia oraz powrotu do zniszczonej Warszawy. Swoje młodzieńcze przeżycia przeplata opowieściami z dorosłego życia. Wyjaśnia dlaczego i kiedy zdecydował się wrócić do Auschwitz, jak to się stało, że zaczął pisać, a przede wszystkim opowiada o licznych spotkaniach z młodzieżą z całego świata, na które był zapraszany jako pisarz.
„Taka wiwisekcja to dla nas za każdym razem udręka. To konieczność po raz enty przeżywania tamtej przeszłości. Bo ja – bo ci, którzy siedzą obok mnie – my te rozmowy przeżywamy! Ale nie ma rady, tak musi być. Taka jest rola ostatnich świadków tamtej zbrodni”.

„Powroty do Auschwitz” to ten rodzaj publikacji, których nie ośmielam się oceniać. Mogę tylko współodczuwać i być wdzięczną, że autor zechciał podzielić się swoimi przeżyciami i emocjami. Tym bardziej, że wielu z tych, którzy na własnej skórze doświadczyli bestialstwa wojny, znów musi drżeć o swoje życie. Minęło ledwie 80 lat, a cała machina nakręca się na nowo. Nie posłuchaliśmy Mariana Turowskiego i nawet się nie obejrzeliśmy, jak na nas i naszych potomków„jakieś Auschwitz” nagle spadło z nieba. A że nie u nas, tylko po sąsiedzku? Dopóki giną dzieci i niewinni ludzie, lokalizacja nie ma żadnego znaczenia.

PS
Przy okazji uroczystości związanych z 75 rocznicą wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau pan Bartnikowski wspomina: „Nas tylko czworo, w tym nasza rówieśniczka z łódzkiego getta, Helena Birenbaum, a przed nami rząd obiektywów aparatów i kamer.” I tu trzeba sprostować informacje. HALINA, a nie Helena Birenbaum przyjechała transportem z getta warszawskiego. Faktycznie jest rówieśniczką autora, bo jest zaledwie 2 lata starsza. Natomiast w tym fragmencie może również chodzić o Batszewę Dagan, która trafiła do Auschwitz właśnie z łódzkiego getta i przemawiała na uroczystościach 75 rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau. Tyle, że Batszewa Dagan jest starsza od pana Bogdana o 7 lat.

♥ ♥ ♥
Bogdan Bartnikowski, Powroty do Auschwitz, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2022.

Komentarze